Dyktatura nie wygra z Unią

0
REKLAMA

Stefan NiesiołowskiDyktatura nie wygra z Unią Europejską między innymi dlatego, że jeszcze żadna dyktatura w Europie nie wygrała. Obecna konfrontacja ma chyba charakter decydujący. To jest spór fundamentalny o to, czy do Unii mogą należeć państwa rządzone przez autorytarne reżimy, gdzie media wszystkie, albo prawie wszystkie są do dyspozycji niepodlegającego ocenie ani kontroli reżimu, gdzie sędziowie orzekają zgodnie z dyrektywami władzy politycznej, albo są karani i represjonowani, gdzie wszystkie możliwości państwa oddane są do dyspozycji rządzącej grupy. Teraz decyduje się to, czy Unia Europejska, najważniejsza wspólnota demokratycznych państw na świecie, która ocaliła w Europie po raz pierwszy w historii przez dziesiątki lat pokój, może zostać ośmieszona, zagrożona i w konsekwencji zniszczona przez ustąpienie grupie szantażystów. Ludzi ograniczonych, często zwyczajnie niemądrych, acz sprytnych, których realna władza zastępuje system demokracji parlamentarnej, gdzie instytucje typowe i konieczne dla funkcjonowania demokracji są atrapami pełniącymi jedynie funkcje dekoracyjne. Natomiast realna władza znajduje się w rękach kliki wyłonionej w drodze gabinetowych rozgrywek, porachunków, przekupstwa i intryg.

Decyduje się to, czy policja polityczna zwykle o bardzo ładnej nazwie, w której z reguły jest coś o bezpieczeństwie, walce z korupcją, miłości ojczyzny itd., służy nie walce o dobro obywateli i państwa, ale o utrwalenie władzy rządzącej grupy, prześladowanie przeciwników politycznych. Najkrócej – czy służby specjalne mają bronić prawa, czy są zbrojnym ramieniem partii rządzącej na usługach reżimu. W takim systemie wybory są pustym rytuałem i chociaż reżimowe media informują, że „prezydent podpisał”, „sejm uchwalił”, „trybunał konstytucyjny ogłosił” itp., to wiadomo, że rzeczywiste decyzje podejmuje grupa niepodlegających kontroli, ani nieponoszących odpowiedzialności, za to bardzo łapczywych na pieniądze, zaszczyty i ordery dygnitarzy. Jeżeli politycy ponoszący dziś odpowiedzialność za przyszłość Europy i w jakiejś mierze całego świata, dadzą się oszukać lub w imię świętego spokoju, złudnego bezpieczeństwa i nadziei na ucywilizowanie i ugłaskanie dyktatorów (jak w Monachium i w Jałcie) zgodzą się na łamanie zasady praworządności i demokracji przez państwa członkowskie Unii, to mamy odwrócenie zwycięstwa nad sowieckim systemem i koniec Europy jako kontynentu wolności, bezpieczeństwa i dobrobytu. To o te wartości w najbliższym czasie rozstrzygnie się spór, który pisowcy oszukańczo i obłudnie usiłują przedstawić jako spór o „suwerenność Polski i Węgier”. Tak przy okazji pozostawanie dziś w sojuszu z Węgrami p. Orbana (jednym z najbardziej skorumpowanych i odrażających reżimów w Europie) już samo w sobie wystarczy za kompromitację. Najkrócej rzecz ujmując – 30 lat po obaleniu komunizmu, wszystkie lub prawie wszystkie cechy charakterystyczne dla komunizmu wracają w krajach rządzonych autorytarnie i mamy do czynienia z recydywą komunizmu. Mamy też do czynienia z powtórką walki z tym systemem, czasami prowadzoną przez dawnych przeciwników komunizmu, bardzo ze zrozumiałych względów nielicznych i nie najmłodszych. Mam nadzieję, że ta farsowa powtórka historii nie będzie zawierała powtórki z Jałty, zimnej wojny i nadziei związanych z populizmem z „ludzką twarzą”?

REKLAMA (3)

Przypadek zadecydował, że czas decyzji w sprawie przyszłości Europy i Polski przypadł na czas pandemii, z którą reżim pisowski radzi sobie – delikatnie mówiąc – w taki sposób jak bezobjawowy prezydent z wiarygodnością i dobrym wypadaniem w debatach publicznych. Jak pisze Jerzy Domański: „Premier Morawiecki i jego prawa ręka minister Dworczyk. Dla nich stan rzeczy jest taki, jaki oni opisują. Są w tej swojej narracji bardzo konsekwentni. Ciągłymi kłamstwami obejmują już wszystkie obszary. Tego świata, jaki opisują, w realu oczywiście nie ma. Ale kłopoty, problemy i wszelkie możliwe nieszczęścia, które wynikają z rządów tak miernych polityków, są rzeczywiste. Bardzo konkretne. I niezwykle bolesne. Zwłaszcza dla ludzi, którzy umierają z powodu zapaści systemu ochrony zdrowia. I dla najmłodszych, którzy zamiast dobrej edukacji dostają w większości byle co.” („Kłamią, bo mogą”, „Przegląd”, 30.11‒6.12. 2020 r.). Na ogół nie wypowiadam się na temat koronawirusa i walki z nim, mimo że jestem biologiem, ale chciałbym powiedzieć tylko, że na dłuższą metę kłamstwo w naukach przyrodniczych, a taką jest medycyna, ma chyba najkrótsze nogi, bo jest brutalnie weryfikowane przez ludzkie życie. Absurdalne liczenie zachorowań bez odniesienia do liczby testów to porównywanie szybkości samochodu i roweru (i to pojazd, i to pojazd). Stajemy się powoli najbardziej zagrożonym społeczeństwem i wydaje się, że jedynie całkowite przebadanie znacznej większości społeczeństwa na obecność covid-19 może doprowadzić do opanowania sytuacji? Jak większość kłamców p. Morawiecki ma jakiegoś szczególnego pecha, jak tylko powie coś o poprawie sytuacji, licząc naiwnie na litość Pana Boga, albo szczęśliwy traf, to kulą w płot. Nawet przypadek i rachunek prawdopodobieństwa ma przeciwko sobie.

REKLAMA (2)

Dyktatura nie wygra z Unią, tak jak tyrania sowiecka nie pokonała zachodnich demokracji, a komunizm w wydaniu sowieckim, odbijając się dziś populistyczną czkawką, w wydaniu operetkowego p. Trumpa. To nie przypadek, że takiego protektora i swojego sojusznika ogłosił PiS, bo Trump chyba nie bardzo wie, gdzie leży Polska i z kim graniczy, jak długo istnieje i co to jest PiS? Demokracje na ogół nadmiernie przejmują się populistami i serio odnoszą się do ich kłamstw. Mam nadzieję, że politycy europejscy, nauczeni przykrymi doświadczeniami cackania się i poważnego traktowania tyranów, tym razem powiedzą stanowczo „nie” dla łamania praworządności. Unia nie jest sojuszem demokracji z dyktaturą, żadnych pieniędzy dla łamiących zasady, na których zbudowano europejską integrację, pokój, wolność i dobrobyt. Idźcie z waszymi bredniami do Erdogana i Łukaszenki, z pewnością was zrozumieją i poprą. Dla dobra Europy narodów i państw nie będziemy popierać przemocy kłamstwa, obłudy i nienawiści. To wydaje się dziś realne i oznaczać będzie być może pisowskie weto. Wydaje mi się, że pisowcy zapłacą za to weto cenę wyższą niż za aborcyjne szaleństwo?

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze