W przesłaniu znajduje się także i takie stwierdzenie: „Apelujemy do naszych wiernych, aby prosili Boga o wybaczenie krzywd, niesprawiedliwości i wszelkiego zła wyrządzonego sobie nawzajem”. Podobieństwo do słynnego sformułowania z historycznego listu biskupów polskich do biskupów niemieckich „przebaczamy i prosimy o wybaczenie” jest oczywiste i absolutnie nieprzypadkowe.
Tak jak tamten list zapoczątkował długą i trudną drogę do pojednania polsko‑niemieckiego, do przezwyciężenia komunizmu w Europie i budowy Unii Europejskiej, tak obecne przesłanie i słowa patriarchy Cyryla oraz arcybiskupa Józefa Michalika przyczynią się, w moim przekonaniu, do przezwyciężenia rusofobii i polonofobii, myślenia w kategoriach odwetu, nacjonalizmu i grania na wzajemnych urazach dla doraźnych korzyści politycznych. Tak jak wtedy, w 1965 i 1966 roku, władze komunistyczne usiłowały wykorzystać orędzie biskupów do walki z Kościołem i partyjnych walk wewnętrznych, tak samo dziś Jarosław Kaczyński i jego otoczenie usiłowali wykorzystać pojednanie polsko‑rosyjskie i wizytę patriarchy Cyryla do ataków na rząd, premiera i Platformę Obywatelską. Tak jak wtedy grupa dyspozycyjnych dziennikarzy atakowała biskupów, Kościół, RFN, kanclerza Konrada Adenauera i podlizywała się Gomułce, tak obecnie grupa propisowskich dziennikarzy (Isakowicz‑Zalewski, Semka, Mazurek itp.), bojąc się wprost zaatakować arcybiskupa Michalika, atakowała patriarchę Cyryla, rosyjską cerkiew oraz usiłowała pomniejszyć rangę tej wizyty i wykazać jej – co najmniej – podejrzany i antypolski charakter.
Po raz kolejny mamy potwierdzenie zdumiewających analogii pomiędzy Gomułką i Kaczyńskim i po raz kolejny widzimy zdolność Kościoła w Polsce do spojrzenia w twarz rzeczywistości i do odrzucenia kłamstwa – do powiedzenia non possumus. Bo czymże jak nie takim właśnie stwierdzeniem są słowa arcybiskupa Michalika: „Żeby o kimkolwiek, największym nawet wrogu, powiedzieć tak mocne słowa, (o zamachu w Smoleńsku – przyp. autora) trzeba znać fakty, mieć pewność. Tymczasem tej pewności nie ma. Dlatego ci, którzy posługują się takimi teoriami i hasłami, robią sobie i tragedii smoleńskiej największą szkodę”.
Bardzo trudno odpowiedzieć na pytanie, w jakim stopniu pojednanie dwóch Kościołów uruchomi tak bardzo potrzebny Polsce i Rosji proces odbudowania zaufania i przezwyciężenia przeszłości. Zależy to od bardzo wielu czynników, ale uczyniony został pierwszy, bardzo ważny krok na tej drodze.
Z pewnością wielu ludzi w Polsce i w Rosji jest zainteresowanych wzajemną wrogością. Tą wrogością w Polsce żywi się obóz pisowsko‑radiomaryjny, a w Rosji obóz nacjonalistyczny. Rachunek krzywd nie jest symetryczny. Od trzystu lat, z niewielkimi przerwami, Rosja albo bezpośrednio okupowała i anektowała Polskę, albo czyniła z naszego kraju państwo satelickie, dopuszczała się zbrodni i okrucieństw. Ale trzeba pamiętać, w Rosji w XX wieku miał miejsce bolszewicki zamach stanu i krwawa wojna domowa, że to Rosjanie ponieśli największe ofiary z rąk nazistów i komunistów, że Rosja utraciła wszystkie prawie zdobycze terytorialne od czasów Iwana Groźnego. I, co najważniejsze, cerkiew prawosławna poniosła największe, niewyobrażalne wręcz ofiary, była okrutnie prześladowana przez komunistów.
Pojednanie Kościołów
REKLAMA
REKLAMA




















