Miała być pokazem PiS‑owskiej krzepy i patriotyzmu, poszanowania historii i legitymizacją dyktatury, była tym, co wszystkie PiS‑owskie jubileusze, rocznice, pomniki i dni pamięci – jednostronną demonstracją siły i obłudy, kolejną porcją kłamstwa opakowanego w majestat policyjnego państwa.
Tym razem opozycja zachowała się w sposób jednoznaczny, uważając, że w warunkach łamania prawa i deptania Konstytucji, zamieniania parlamentu w PiS‑owski instrument pogardy dla wolności słowa i zasad demokracji, obchodzenie rocznicy parlamentaryzmu, który jest istotą demokracji, byłoby poparciem dla kłamstwa. I dlatego partie opozycyjne zbojkotowały te obchody.
W namiocie, którego wynajęcie kosztowało podobno milion złotych (jeszcze jeden przykład pogardy dla społeczeństwa i wydawanie publicznych, czyli naszych pieniędzy na potrzeby propagandy) obradowali tylko politycy PiS i ich pomagierzy. Nawet nie obradowali, a wysłuchali drętwego i zakłamanego wystąpienia p. Dudy, który umocnił się na stanowisku prezydenta jednej partii, obrazując, do czego może doprowadzić wyborcze kłamstwo, populizm i nacjonalizm.
To wystąpienie, cała jego otoczka, zadęcie marszałków, ministrów, premierów, długi rząd duchownych, którzy swoją obecnością żyrowali dyktaturę, nie da się inaczej określić jak farsa w namiocie. Moim zdaniem takie „rocznice” należy bojkotować, tak jak należy bojkotować wszystkie „występy” pp. Dudy, Morawieckiego czy Kaczyńskiego. Taki bojkot jest najlepszą odpowiedzią na ordery wręczane przez p. Dudę, jego złote myśli na temat tzw. żołnierzy wyklętych, nowej konstytucji, Unii Europejskiej, wymiaru sprawiedliwości czy też historyczne, pełne błyskotliwych skojarzeń pogadanki p. Morawieckiego. To była mała próba bojkotu PiS‑owskiego zawłaszczenia rocznicy 11 listopada, której setne obchody niefortunnie wypadną chyba na czas dyktatury w Polsce.
Tylko bojkot i siła jest językiem, który rozumie PiS. To była najlepsza odpowiedź na zapowiedzi p. Karczewskiego, że opozycja z pewnością „przemyśli” swoje stanowisko i nie podejmie tak szkodliwych działań dla demokracji i parlamentaryzmu, jak bojkotowanie tej pięknej rocznicy. Na szczęście nie „przemyślała” i nie przyszła.
Mimo nasilających się oznak politycznego matołectwa p. Schetyny tym razem jego partia nie wzięła udziału w farsie w namiocie, chociaż zademonstrowała „niezależne” stanowisko będące podstawową taktyką w wyborach samorządowych. Kto chce, może się do p. Schetyny i jego wasali przyłączyć. Na razie zbyt wielu się nie skusiło. Rudymenty tego stanowiska to własne kandydatury p. Schetyny przeciwko Robertowi Biedroniowi w Słupsku, Pawłowi Adamowiczowi w Gdańsku, Jackowi Majchrowskiemu w Krakowie, a także w wielu innych miastach. Pycha i egoizm to źli doradcy, zwłaszcza gdy się jest otoczonym gromadą pochlebców i lizusów, co bardzo przypomina stosunki na „dworze” Kaczyńskiego.
Mam nadzieję, że farsa w namiocie zostanie szybko zapomniana, zwłaszcza że koło kościoła św. Anny miało miejsce zgromadzenie obywatelskie, podczas którego występowało bardzo wiele osób zasłużonych w walce o demokrację i sprzeciwiających się monopartyjnej dyktaturze. Wszystkim im z całego serca dziękuję. Sam też miałem zaszczyt tam przemawiać, kontynuując walkę o wolną Polskę. Myślałem naiwnie, że tę walkę zakończyłem w 1989 roku. Niestety nie…
Patrząc na to, co dzieje się w naszym kraju, warto obserwować Rydzyka, Szydło, Misiewicza itd. i pamiętać o słowach Donalda Tuska, który przedstawił trafną analizę m.in. PiS‑owskiej dyktatury, stwierdzając, że na końcu chodzi już tylko o to, aby bezkarnie kraść. To jest – tak myślę – istota „dobrej zmiany”. PiS‑owskie sądy, prokuratura, policja, media, rząd, parlament, prezydent, gospodarka, kultura itd. służą już nie leczeniu kompleksów i realizowaniu absurdalnej zemsty Kaczyńskiego, nie fałszowaniu historii i leczeniu frustracji nieuków, ale temu, aby bezkarnie można było się nakraść. To jest istota tej i każdej innej dyktatury.
Farsa w namiocie
REKLAMA
REKLAMA




















