Istotą pisowskiej narracji – a nawet istotą samego PiS-u – jest kłamstwo. PiS wyrósł z kłamstwa smoleńskiego, kłamstwa o zdrajcach okrągłego stołu, z kłamstwa o Polsce w ruinie. Jednocześnie w swojej propagandzie cały czas skarży się i lamentuje, że pada ofiarą kłamstwa. Mając do dyspozycji ogromną większość mediów jęczy, że media są w rękach przeciwników „dobrej zmiany”. Niesłychany w swojej bezczelności, zakłamaniu, pogardzie dla przyzwoitości i zdrowego rozsądku, tego wszystkiego, co stanowi o zachodniej kulturze i cywilizacji, przedstawia się jako jej obrońca. Cały czas chce uchodzić za obrońcę chrześcijaństwa, kościoła katolickiego i katolickich zasad moralnych, co jest ponurym naigrywaniem się z zasad Ewangelii. Obrzydliwą rolę odgrywa także w tym spektaklu polski kościół, który aktywnie wspiera pisowskie kłamstwa, stając się dodatkiem do „dobrej zmiany”. Jest zaprzeczeniem nauki, którą głosi. Dygnitarze pisowscy, zakłamani do szpiku kości, swoją polityką doprowadzili miliony Polaków do nędzy lub w jej pobliże, a sami bardzo starannie zadbali o swoją pomyślność, często stając się milionerami w ciągu roku pracy dla pisowskiego reżimu. Obecnie, walcząc o dalsze bezkarne wykorzystywanie Polski dla własnych celów – a przede wszystkim uniknięcie odpowiedzialności za łamanie demokracji, bezprawie i gigantyczną korupcję – pisowcy robią wszystko, aby nigdy nie oddać władzy. To jest jedyny cel każdego (bez wyjątku) działania i temu podporządkowana jest wewnętrzna, zagraniczna i każda inna polityka. Rządzić już na stałe jak Łukaszenka, ajatollahowie w Iranie, Putin, Xi Jinping, Kim Dzong un itd. O to, aby Polska nie stała się koszmarną satrapią ze zdegenerowaną kliką u władzy, toczy się walka. Ta walka będzie miała swój punkt kulminacyjny jesienią przyszłego roku, ale ona trwa właściwie cały czas, od kiedy pojawił się PiS, a w chwili obecnej uległa drastycznemu zaostrzeniu. Zrozumienie tego i opisanie rzeczywistości – a przede wszystkim celów, metod i działań pisowców – powinno być celem ludzi pragnących żyć w wolnej, demokratycznej Polsce. Opisać podłość i obłudę PiS-u można tylko językiem, jaki oni rozumieją, a przede wszystkim tylko takim językiem warto i – moim zdaniem – można z nimi rozmawiać.
PiS to nie jest jedna z wielu partii politycznych, to nacjonalistyczna sekta, która zniszczyła demokrację w bardzo wielu obszarach i podporządkowuje sobie Polskę. To autorytarny, skorumpowany reżim, który z kłamstwa, propagandy i szantażu uczynił wyznanie wiary, który posługuje się służbami specjalnymi, prokuraturą i mediami do utrzymania władzy. Dlatego wielkim błędem jest dyskusja z pisowcami jak z uczciwymi jej uczestnikami, traktowanie ich poważnie, próba przekonywania. To błąd. Takie błędy zwolennicy demokracji popełnili i popełniają cały czas. Np. twierdząc (co kiedyś było prawie obowiązującą narracją), że nie można być antyPiS-em. Przeciwnie, należy nim być. To bzdura, że do końca nie wiadomo, jak było ze Smoleńskiem. Doskonale wiadomo. Sprawa tego wypadku lotniczego jest od dawna wyjaśniona. Bzdura, że mamy z jednej strony TVP, a z drugiej TVN, że PiS i opozycja mają podobne intencje i cele, że wszystkim chodzi zawsze o to samo, o władzę, a korupcja była zawsze, że Macierewicz ma zasługi i danie mu Orła Białego było słuszne. Cały katalog kłamstw i szkodliwych bredni. Tworzy to przygnębiający, załgany obraz debaty. Prawda leży pośrodku – uważają tzw. symetryści, dla PiS-u pożyteczni idioci. Celem reżimu jest: „manipulować wyborami, zgnoić w kryminale przeciwników, obsadzić wszystko swoimi przydupasami, całą resztę ogłupić w propagandowym młynie. (…) A my udajemy, że z demokracją nic ważnego się nie dzieje.” (Przemysław Szubartowicz, „Prawda umiera pośrodku”, „Polityka” z dn. 12‒18.10.2022 r.).
Do pisowców trzeba mówić językiem zrozumiałym dla nich. Nie bać się, że oplują, oskarżą, nakłamią. Robią to cały czas. PiS to jedna wielka afera: respiratory, dwie wieże, wybory kopertowe, maile Dworczyka, korupcja polityczna, katastrofa lotnicza pod Smoleńskiem i kłamstwa z nią związane, Macierewicz, policja w służbie partii, a teraz kolejne wybicie szamba w wydaniu Ziobry, który uruchamia prokuraturę, aby przykryć aferę z importem rosyjskiego węgla i taśmami Falenty oraz oczywiście opluć znienawidzonego Tuska. Minęło dość czasu, aby dokonać podsumowania rządów PO i PiS. Mając wszystkie możliwości policyjnego państwa jedyną aferą w jakiś sposób związaną z PO było zeznanie finansowe (słynny zegarek) ministra Nowaka. Na tym tle milionowe interesy Obajtka, Morawieckiego, tych wszystkich pisowskich milionerów, bezczelne dawanie budżetowych pieniędzy na pisowską i nacjonalistyczną, w dewocyjnej oprawie propagandę powinno być pisowcom przypominane każdego dnia. Nie można się cofać ani o jeden krok. Decydują się losy Polski.
Jeśli oni po raz kolejny dorwą się do władzy – a zrobią wszystko, by tak się stało – demokracja i wolność zostaną ostatecznie zamordowane. Na długo, na bardzo długo. Mamy do czynienia z niesłychaną podłością, cynizmem oraz kłamstwem, które osiąga rozmiary gigantyczne. Kłamią bezczelnie, „na wydrę”, bez żadnych hamulców, stale, nie przejmują się niczym, tylko utratą władzy. I jeśli ktoś tego nie rozumie, tylko mówi, że wszyscy politycy są tacy sami – a każdy rząd jednakowo kradnie i kłamie – to jest sojusznikiem PiS-u i nie zasługuje na polemikę. Oni nie polemizują, nie odpowiadają na pytania, nie wpuszczają na swoje spotkania przeciwników, ani ludzi mających jakieś wątpliwości, czy chcących się czegoś dowiedzieć. Nie, oni przemawiają tylko do wyznawców i tylko wyznawcy są im potrzebni. Ale przede wszystkim potwornie kłamią, nieustannie, bez przerwy, bez żadnych wątpliwości. Oni dobrze widzą, że tylko w kłamstwie mogą pokładać jakąś nadzieję, nie mają argumentów, są słabi intelektualnie, a przy tym jakoś w niepojęty sposób chciwi i podli, tacy niezbyt estetyczni, przekonani, że Polska im się należy i jest potrzebna tylko po to, aby mogli ją okradać. Należy im to zawsze przypominać. I jeszcze jedno, oni nie mają wahań. Jeśli poczują, że tracą władzę, że upadają, mogą wprowadzić stan wojenny i to pobłogosławiony przez zaprzedanych kłamstwu i nienawiści biskupów.
Putin, największa obok Trumpa nadzieja nacjonalistów, wyraźnie przegrywa wojnę, co jest korzystne dla Unii, prezydenta Bidena i całego Zachodu. „Ukraina nie powinna się godzić na żaden rozejm, tylko dążyć do odbicia kluczowych części Chersońszczyzny i Zaporoża, podkreślają amerykańscy analitycy. Ukraińcy kontynuują kontrofensywę. Rosyjskie źródła alarmują o ich natarciach w kierunku Chersonia, największego z miast pozostającego jeszcze w rosyjskich rękach. Od spektakularnego uszkodzenia mostu Krymskiego (8 października) komentatorzy coraz mocniej spekulują też o kontruderzeniu w obwodzie zaporoskim. Zdaniem ekspertów z waszyngtońskiego think tanku Instytut Studiów nad Wojną (ISW) właśnie te dwa regiony są kluczowe dla długoterminowego bezpieczeństwa kraju i zabezpieczenia przed dalszymi rosyjskimi atakami. A Ukraińcy powinni dążyć do ich jak najszybszego odbicia, w żadnym wypadku nie godząc się na zamrożenie linii frontu. Jeśli Ukraina odzyska kontrolę nad całym zachodnim brzegiem rzeki, Rosjanom byłoby niezwykle trudno prowadzić atak sił lądowych w południowo-zachodniej Ukrainie. Długoterminowa zdolność do prowadzenia obrony Mikołajowa, Odessy i całego ukraińskiego wybrzeża Morza Czarnego zależy więc w niemałej części od wyzwolenia całego zachodniego Chersonia. Jednak odepchnięcie Rosjan od Dniepru nie wystarczy. Zdobycie przyczółków na wschodnim brzegu rzeki byłoby też niezbędne do dalszych postępów Ukraińców. Odbicie Zaporoża pozwoliłoby m.in. na odzyskanie kontroli nad elektrownią jądrową w Enerhodarze.
Rosjanie traktują ją obecnie niczym tarczę i szantażują Ukrainę i Zachód widmem katastrofy nuklearnej.” (Maciej Czarnecki, „Co dalej z ukraińską kontrofensywą? Zachodni eksperci wskazują kluczowe cele”, „Gazeta Wyborcza” z dn. 17.10.2022 r.). Wiele wskazuje na to, że ten korzystny dla Ukrainy scenariusz zostanie zrealizowany. Nie pomoże nawet ewentualne wysadzenie tamy na Dnieprze, co jak wiadomo zrobił Stalin latem 1941, mając nadzieję na zatrzymanie niemieckiej ofensywy (ale się nie udało). Zachód dostarcza Ukrainie coraz więcej broni, a do pomocy dla Ukrainy włącza się także Izrael, którego system antyrakietowy „Żelazna kopuła” broniąc terytorium Izraela przed rakietami, głównie Hamasu, uchodzi za najsprawniejszy na świecie. Uruchomienie wojskowej pomocy irańskich mułłów dla Putina (naturalny sojusz autorytarnych reżimów i nacjonalistów przeciwko wolności) zapaliło czerwone światełko w sztabach izraelskich wojskowych obawiających się wzmocnienia Iranu, co w dalszej perspektywie może oznaczać zagrożenie dla Izraela. Zachodnia broń i ukraińscy żołnierze to język, jaki doskonale rozumie Putin i wszyscy dyktatorzy, a także nacjonaliści, co prawie zawsze wychodzi na jedno.



















