Kwitnie waśń

0
Grzegorz Miecugow
REKLAMA

Trudno się zatem dziwić, że słowa Wałęsy wtedy wzbudzały raczej wesołość, ale dziś po prawie 40 latach wygląda to już inaczej.
Japonia w końcówce ubiegłego wieku wpadła w zastój, z którego jakoś nie może się wydobyć, a my – wręcz przeciwnie – rozwijamy się najszybciej w Unii Europejskiej. Co prawda to Japonia nadal jest w gronie najbogatszych państw świata, a nam nie udaje się wskoczyć do pierwszej dwudziestki europejskich bogaczy, więc zapewne nasz pościg jakiś czas jeszcze potrwa, chyba że potraktujemy określenie Kraj Kwitnącej Wiśni jako nie do końca dające się przenieść nad Wisłę i zmienimy w nim jedną literkę – wtedy moglibyśmy dążyć do Kraju Kwitnącej Waśni i z dumą moglibyśmy powiedzieć, że jeżeli idzie o waśń, to jesteśmy już mocarstwem.
Dla porządku dodam, że nie mam nic przeciwko sporowi i konfliktowi. Ośmielę się nawet stwierdzić, że konflikt jest wpisany w demokrację, która właśnie dzięki temu, że istnieje spór nie tylko o to, w którą stronę powinno się iść, ale także o to jakim krokiem, cały czas niejako się staje i nie jest dana raz na zawsze. Dlatego wszelkie próby wyciszania sporu poprzez atakowanie albo wręcz likwidowanie miejsc, w których spór ten się toczy, jest działaniem śmiertelnie dla demokracji niebezpiecznym, ale jeszcze bardziej niebezpiecznym dla demokracji może być poziom spierających się i sam przedmiot sporu. Dlatego gdy rządzący chcą zakneblować Trybunał Konstytucyjny, to musimy się temu przeciwstawiać, gdy natomiast rządzący chcą dyskutować na temat tego, jak powinien taki Trybunał funkcjonować, to świetnie, dyskutujmy. Oczywiście mamy kłopot, gdy rządzący chcą Trybunał ukatrupić, ale twierdzą, że jedynie chcą go uzdrowić, jednak przy odrobinie rozsądnego zastanowienia się jesteśmy w stanie dostrzec, jak jest w istocie.
Gorzej, gdy spór jawnie dotyczy oczywistości. Na przykład oczywistością jest dla mnie to, że prezydent miasta, której mąż w sposób nie do końca transparentny i budzący wątpliwości natury moralnej przejął prawa do warszawskiej kamienicy, powinna się podać do dymisji, zwłaszcza że za jej kadencji doszło do olbrzymiego bałaganu na gruncie tak zwanej reprywatyzacji.
Podobnie jest dla mnie oczywistością, że 26‑letni młody człowiek z doświadczeniem aptekarza nie powinien zasiadać w Radzie Nadzorczej dużej państwowej spółki zbrojeniowej, zwłaszcza że nie ma ku temu żadnych kwalifikacji. (Czy młody człowiek powinien dostać medal za zasługi dla obronności kraju, to już zupełnie inna historia. W przeszłości medalem takim zostały odznaczone równie egzotyczne osoby, więc może ciszej nad tą trumną, a może po prostu zlikwidujmy to dziwne odznaczenie).
Nie mam też wątpliwości, że wiceminister sprawiedliwości nie powinien wywierać nacisku na sąd, który podejmuje decyzję, która jest nie po myśli wiceministra. I to nawet wtedy, gdy ma rację, ale komuś, kto jest wiceministrem sprawiedliwości, jest po prostu mniej wolno.
Jest dla mnie też oczywistością, że polityk, który odsyła kogoś do kina (!) po to, by ten ktoś poznał prawdę (!) o katastrofie, w której zginął prezydent dużego europejskiego kraju, powinien zostać wyśmiany i skazany na polityczną banicję.
Oczywistością jest też dla mnie to, że jeżeli ktoś kieruje resortem kultury, to nie może zachowywać się jak minister propagandy. Już ten pierwszy resort jest właściwie nie wiadomo po co, ale ministerstwo propagandy w demokratycznym kraju jest zwyczajną kpiną. I tak dalej, i tak dalej.
Niestety w naszym kraju więcej jest sporu o sprawy w zasadzie oczywiste niż sporu o sprawy fundamentalne. Jedynym, co mnie w tej sytuacji pociesza, jest to, że zawsze koniec końców jest tak, jak w tym starym dowcipie o partyzantach. Zawsze w końcu przychodzi leśniczy i robi z nimi porządek.

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze