Luka podatkowa

0
Marek Zuber
REKLAMA

Luka podatkowa to różnica między teoretycznymi dochodami z tytułu podatku a dochodami faktycznie osiąganymi. Pojęcie to najbardziej kojarzy się z podatkiem VAT. Trudno się dziwić, to najważniejsze źródło dochodów do budżetu państwa. Stanowi ono bowiem około 45% tychże. Przychody z VAT-u są jeszcze większe, ale część z nich wraca do podatników, głównie do eksporterów. W 2014 roku było to około 80 mld PLN. Dochody z VAT, a zatem różnica między przychodami a zwrotami, osiągnęły około 115 mld PLN. Przypomnijmy, że całe dochody do budżetu wyniosły około 260 mld PLN. I stąd owo 45% udziału VAT-u w całości dochodów.
Z czego wynika luka w VAT? Z dwóch przede wszystkim powodów. Pierwszy to tzw. „szara” strefa. Jeśli nie ewidencjonujemy obrotu gospodarczego, to nie płacimy od niego podatków. W największym skrócie. Szara strefa w Polsce wynosi między 22% a 25% PKB. Nie wiemy dokładnie ile, bo bardzo trudno jest ją szacować. Z całą pewnością wiemy natomiast, że jest wyraźnie niższa niż na początku tego wieku. Najniższa była w apogeum gospodarczej hossy, czyli w okolicach 2008 roku. Szacowano ją wtedy na około 20%. Potem zaczęła rosnąć. Stało się tak głównie ze względu na kryzys. Gdy było nam trudniej, ukrywaliśmy więcej obrotu po to, żeby nie płacić podatków i żeby zostało nam więcej. Dodatkowo część obciążeń wzrosła, jak choćby akcyza na tytoń. A wzrost podatków w naszej szerokości geograficznej, nie sprzyja ich płaceniu.
Drugim szalenie istotnym elementem luki są oszustwa. Słyszeliśmy o przekrętach w handlu stalą czy też olejem rzepakowym. Możliwości jest zresztą znacznie więcej. Pojawiły się ono w związku z tzw. obrotem wewnątrzwspólnotowym. W takich sytuacjach dochodzi do wyłudzania VAT-u. Państwo oddaje podatek, a w rzeczywistości nie nastąpił realny obrót danym towarem. Mówimy tu o ogromnej skali, albowiem, jak już wspomniałem, w zeszłym roku trafiło do podatników około 80 mld PLN oddanego VAT-u. Szacuje się, że w tej liczbie mogło być nawet ponad 30 mld PLN zwrotu wyłudzonego.
VAT to tylko jeden z elementów układanki, choć z pewnością najistotniejszy. Są jednak i inne. Szara strefa to przecież także niezapłacony PIT od osób pracujących na „czarno”, to niezapłacona akcyza od przemycanych papierosów czy alkoholu. Albo wytwarzanych „na lewo”. O oleju napędowym już nawet nie będę wspominał, ale to także oszukiwanie fiskusa sfabrykowanymi fakturami zwiększającymi nasze koszty, czyli zmniejszającymi podatek PIT lub CIT, czy też fakturami prawdziwymi, tyle że niekoniecznie nadającymi się do odliczenia.
Ile tego wszystkiego jest w sumie? Dziesiątki miliardów złotych. Wystarczy powiedzieć, że szara strefa w Polsce wynosi grubo ponad 300 mld PLN! To wartość towarów i usług, które nie są nigdzie ewidencjonowane. Dodajmy do tego przekręty, głownie na VAT, i mamy kwoty, które na każdym muszą robić wrażenie.
I tu dochodzę do sedna. Szacuje się, że w Skandynawii szara strefa wynosi około 5% – 8% PKB. Gdybyśmy płacili podatki tak, jak robią to Szwedzi, Norwegowie czy Finowie, i gdybyśmy nie robili dziwnych operacji lewego zwrotu VAT-u. to dziura w budżecie byłaby kompletnie nieistotnym elementem z punktu widzenia bezpieczeństwa finansów publicznych, albo nie byłoby jej wcale. A zatem, jak widać, nie zawsze politycy są wszystkiemu winni. Trzeba tylko dodać, choć nie wiem, czy to jakoś istotnie poprawi nam humor, że część przekrętów na VAT dokonują międzynarodowe grupy przestępcze. A zatem nie my, Polacy. A w każdym razie nie sami.

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze