Łupki światowe i polskie

0
Marek Zuber
REKLAMA

Jeśli chodzi o wzrost gospodarczy, to na świecie mieliśmy w zasadzie kontynuacje procesów z roku 2013. Stany Zjednoczone rozwijały się relatywnie szybko, bezrobocie w największej gospodarce globu spadło do poziomu poniżej 6%, co jednoznacznie uznano za sukces. Procesy gospodarcze przebiegały na tyle dobrze, że bank centralny zakończył po pięciu latach proces dodrukowywania pieniędzy. I z pewnością to wydarzenie należy uznać za istotne. Ale jeszcze istotniejsze dla mnie jest to, że koniec luzowania ilościowego, czyli właśnie drukowania pieniędzy, nie pociągnął za sobą żadnych istotnych wydarzeń negatywnych. Nie wiem, czy pamiętacie Państwo te wszystkie złowrogie wróżby sprzed roku, dwóch, które mówiły o potężnym tąpnięciu, które musi towarzyszyć zakończeniu dodrukowywania dolarów. A tu nic, spokój! Mało tego: w USA wciąż obserwujemy wzrosty na giełdach.
Strefa euro wyszła z recesji, ale niestety nieznacznie, wzrost gospodarczy jest między 0 a 1%. No i to jest negatywne zaskoczenie 2014 roku. Miało być bowiem wyraźnie lepiej. Być może 2015 rok przyniesie nam wreszcie długo oczekiwane wybicie się z marazmu. Brak szybszego wzrostu po części związany jest z brakiem wystarczających reform, nie wszystkie działania zostały zakończone, szczególnie w takich państwach, jak Włochy czy Francja, po części z deflacji, a po części z pogorszenia sytuacji na linii Europa – Rosja. A skoro już o Rosji mowa, to z pewnością poważne kłopoty gospodarki rosyjskiej, wynikające z polityki prowadzonej przez władze tego kraju, są kolejnym istotnym wydarzeniem 2014 roku. W większości krajów rozwijających się, które stanowią już poważną siłę w światowej gospodarce, rok 2014 nie był specjalnie zaskakujący, jeśli chodzi o sytuację ekonomiczną. Z wyjątkiem naszego wschodniego sąsiada właśnie. Zresztą na własne jego życzenie. Załamanie na rynkach finansowych z drastycznym spadkiem wartości rubla i dramatyczny wzrost cen są tego najbardziej widocznymi przejawami. I z pewnością to dopiero początek.
Ale w moim prywatnym rankingu absolutnym numerem jeden, jeśli chodzi o mijający rok, jest rewolucja łupkowa. Dzięki niej Stany Zjednoczone znowu są największym producentem ropy naftowej, jej cena spadła do 60 USD za baryłkę, czego nikt, ale to absolutnie nikt nie oczekiwał, a kraje OPEC, czyli kartel największych producentów, głównie z Bliskiego Wschodu, są wyraźnie całą sytuacją zaskoczone. I nic nie wskazuje na to, aby coś się miało zmienić w tej nowej rzeczywistości. 100 USD za baryłkę, oczywiście jeśli znowu nic nadzwyczajnego nas nie zaskoczy, powinno być abstrakcyjną ceną i to przez długi, długi czas.
A w Polsce? Co odcisnęło na nas największe piętno? Na sytuacji finansów publicznych z pewnością tzw. reforma OFE. Nasz dług publiczny w cudowny sposób spadł o 150 mld złotych, a kolejne 20 mld PLN zostało w budżecie. Tyle tylko, że jest to rewolucja papierowa, o czym prędzej czy później przyjdzie się nam przekonać. Polakom, patrząc na dane GUS i różne inne, które do nas docierają, żyje się lepiej, ale są to zmiany ledwo widoczne. Czyli poprawa, ale bardzo powolna. A zatem zgodnie z prognozami z początku roku. Jeśli coś nas zaskoczyło, no to chyba znowu wspomnieć trzeba o cenach paliw. Rok temu spadku poniżej 5 złotych za litr można się było spodziewać, ale tego, że będziemy płacić nawet pół złotego mniej, to już nie. Wydarzenia na wschodzie, cały czas mam na myśli sferę gospodarczą, póki co nie wyrządziły nam jakiejś poważnej krzywdy. Co z jednej strony pokazuje, że już nie jesteśmy tak bardzo uzależnieni od rosyjskiej gospodarki, a drugiej potwierdza aktywność polskich przedsiębiorców, szczególnie rolnych, którzy natychmiast zaczęli poszukiwać alternatyw.
A co będzie w roku 2015? Tym tematem zajmiemy się w kolejnym felietonie.

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze