Eksportowa lokomotywa

0
Marek Zuber
REKLAMA

To właśnie głównie dzięki niemu nie zobaczyliśmy w Polsce recesji. Nawet w najgorszych momentach, czyli w 2009 i w 2012 roku udawało się polskim przedsiębiorcom odnosić sukcesy. Warto zwrócić uwagę na dwa aspekty, które umożliwiły osiąganie wtedy zupełnie przyzwoitych wyników. Po pierwsze hamujące bogate gospodarki próbowały szukać towarów i usług tańszych, ale jednak niegorszych albo nieznacznie tylko gorszych jakościowo. To promowało polskich przedsiębiorców. Po drugie stali się oni szalenie aktywni na rynkach, które dotychczas nie były ich domeną. Widać to szczególnie w ostatnich dwóch latach. Wystarczy tu wspomnieć choćby Afrykę czy Australię.
Warto także sprecyzować określenie „polscy” przedsiębiorcy. W powszechnej opinii wielu Polaków eksport to głównie zagraniczne firmy działające w Polsce i najczęściej wyzyskujące polskich pracowników. Co do wyzyskiwania, to trudno nie zgodzić się z tezą, że Polacy zarabiają dużo mnie, niż ich niemieccy czy francuscy odpowiednicy. Problem w tym, że, póki co, jako kraj nadrabiający przepaść gospodarczą po pięćdziesięciu latach życia w systemie komunistycznym, nie bardzo mamy wybór. Nawet we wschodnich landach naszych zachodnich sąsiadów pensje są w dalszym ciągu o około 30% niższe niż w landach zachodnich. I to pomimo gigantycznych pieniędzy wpompowanych w dawne NRD.
Wróćmy jednak do określenia narodowości naszych eksporterów. Otóż mamy już w Polsce zupełnie pokaźną grupę rzeczywiście polskich podmiotów, które odnoszą coraz większe sukcesy. Także w kontaktach z zagranicznymi podmiotami. Wystarczy tu wspomnieć choćby o producentach części do samochodów, podzespołów dla branży AGD czy też mebli. W eksporcie tych ostatnich jesteśmy zresztą prawdziwą potęgą.
Przejdźmy do liczb. W 2013 roku sprzedaliśmy towary za ponad 150 mld euro. To trzy razy więcej niż wtedy, kiedy wchodziliśmy do Unii Europejskiej. Eksport w coraz większym stopniu tworzy nasz PKB. W 2000 roku jego udział w tym wskaźniku był mniejszy niż 20%, teraz przekracza 40%. Największe wrażenie robi jednak chyba dynamika sprzedaży produktów rolnych. W ciągu ostatnich dziesięciu lat zwiększyliśmy ją czterokrotnie do prawie 20 mld euro w zeszłym roku. Ten rok ma być jeszcze lepszy. Nie tylko zresztą w obszarze produktów rolnych.
Gdzie sprzedajemy przede wszystkim? Oczywiście wciąż do Niemiec, na które przypada prawie 40 mld euro. Cała strefa euro to prawie 80 mld euro, a cała UE kupiła w zeszłym roku towary i usługi z Polski za 114 mld euro. Trudno się oczywiście dziwić, że właśnie kraje Unii są najważniejszymi naszymi partnerami. Jesteśmy członkiem UE, korzystamy z przywilejów handlowych związanych z przepisami tego obszaru. Warto jednak podkreślić jeszcze raz to, o czym pisałem na początku. Polskie firmy są bardzo aktywne także na innych kierunkach. Sprzedaż do Afryki wzrosła w zeszłym roku o 30%, do Ameryki Północnej oraz Australii i Oceanii o 17%, a do Azji o 10%.
Jakie mamy perspektywy? Oczywiście będzie to zależało od wielu czynników, choćby od sytuacji na świecie. Jesteśmy jednak coraz bardziej konkurencyjni i to cieszy. Prognozy na najbliższy okres mówią o dalszych wyraźnych, przynajmniej pięcioprocentowych, rocznych wzrostach. To, co musimy zmieniać, to większy wkład wartości dodanej. Czyli więcej naszej myśli i więcej bardziej przetworzonych produktów. To wymaga rozwoju technologii oraz inwestycji. I to jest wyzwanie na najbliższe lata.

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze