Nacjonalizm wszędzie i zawsze jest podobny, żeby nie powiedzieć – taki sam. W Polsce coraz wyraźniej pokazuje twarz Brauna. To już nie jest zakłopotana twarz Kaczyńskiego, wiecznie się spieszącego, mętnie odpowiadającego na pytania uprzejmych dziennikarzy. To agresywni, drapieżni nacjonaliści, przede wszystkim Batyr, wymachujący wetami i możliwościami, jakie daje mu pełnienie funkcji prezydenta. Tak widzi to publicysta „Polityki”: „Hegemoniczne dotąd ugrupowanie polityczne zrównało się z łącznym wynikiem obu Konfederacji – Mentzena z Bosakiem i Brauna. PiS przez lata podgrzewał społeczne antynastroje, budował oblężoną przez ‘unijczyków’ twierdzę, walczył z ‘rosyjsko-niemieckim kondominium’, atakował obcych, którzy przynoszą ‘pasożyty i pierwotniaki’, opowiadał się za ‘świętością życia i rodziny’, doprowadzając przy okazji do ludzkich dramatów. Wszystko na nic, bo nagle partia prezesa stała się za mało antyeuropejska i antyniemiecka, za łagodna wobec Ukrainy, nie dość surowa wobec imigrantów, niewyraźna w sprawach klimatycznych, za mało walcząca z aborcją itd. To Kaczyński i jego ludzie udeptali drogę Braunowi i innym konfederatom, a teraz mają pretensje, że ci okazali się pojętymi uczniami, przerośli mistrza i jeszcze dodali gazu. Kaczyński musi ich zatem gonić i z tego wynika stanowisko PiS w sprawie programu SAFE – po prostu dość rozpaczliwie nadrabiają antyniemieckie i antybrukselskie zaległości. Zazwyczaj przy kłopotach zaleca się ucieczkę do przodu, prezes ucieka do tyłu, desperacko przypominając elektoratowi, że PiS też jest prostą, skrajną i grubo ciosaną prawicą… Widać, że prawica nie staje się bardziej umiarkowana, nie wstydzi się swojego dorobku z minionej dekady. Nikt z prawej strony nie wybiera się do politycznego centrum. Może to być wskazówka dla obozu demokratycznego, aby wreszcie oderwać się od zaklęcia ‘co na to powie PiS’, przestać łasić się do elektoratu, który i tak jest nie do pozyskania, nie ulegać przy każdym śmielszym projekcie przestrogom, że ‘na Nowogrodzkiej strzelą szampany’” (Mariusz Janicki, „Ucieczka do tyłu”, „Polityka”, 25.02.– 3.03.2026 r.).
Do tego dochodzi jeszcze coraz wyraźniejszy rozłam w PiS-ie. Stawianie Morawieckiego przed partyjną komisją etyki to już nie są niewinne zalecenia i łagodne ojcowskie połajanki. W dodatku Morawiecki i inni dysydenci nie przerazili się gróźb i marsowych min Kaczyńskiego. Sytuacja powoli zaczyna przypominać to, co działo się w partii Hołowni. Najpewniej zaowocuje to dalszym spadkiem w sondażach.
Obsesyjny dla organizatorów kampanii wyborczej lęk przed nacjonalizmem doprowadził do porażki Rafała Trzaskowskiego, chociaż być może było to jednak minimalne zwycięstwo, o czym świadczy tłumaczenie się Hołowni ze swojego tchórzostwa, które zaowocowało zaprzysiężeniem Batyra, a także paniczny strach nacjonalistów przed ponownym przeliczeniem głosów w wyborach. „Szczujnia” koncentruje cały swój wysiłek na walce z programem SAFE, co świadczy, że nie są do końca pewni lojalności Batyra oraz boją się efektu, jaki wywoła zawetowanie przez Nawrockiego. Dla nacjonalistów liczy się jednak tylko władza. Wszystko inne jest drugorzędne i wtórne. Uderzające jest też podobieństwo nacjonalistów do komunistów, zwłaszcza w okresie stalinizmu. To podobieństwo wynika z tego, że systemy autorytarne są podobne do siebie tak jak nazizm i stalinizm. Co doprowadziło do słynnej uwagi Ribbentropa, który podpisując 23 sierpnia 1939 roku na Kremlu haniebny pakt z Mołotowem, w efekcie którego wybuchła II wojna światowa i miał miejsce IV rozbiór Polski, powiedział, że czuje się tutaj jak wśród starych nazistowskich towarzyszy partyjnych. Dla Kaczyńskiego nacjonaliści Brauna i Mentzena są konkurencją polityczną, ale w niczym nie przeszkodzi to w zawarciu paktu, który w ich rozumieniu może pozwolić na dorwanie się do władzy i wspólne demolowanie Polski. Takie pojęcia, jak przyzwoitość, poczucie sprawiedliwości, prawda, Konstytucja, wolność znaczą dla nacjonalistów dokładnie tyle samo, ile znaczyły dla nazistów i komunistów. Komunizm jako zorganizowana ideologia już na szczęście nie istnieje i nikomu nie zagraża, a wielką historyczną zasługą Polski było zawarcie wewnętrznych porozumień, w efekcie których została odbudowana demokracja w Europie, a lewica stała się istotnym i trwałym elementem demokratycznego porządku i odrodzenia polskiego oraz europejskiego parlamentaryzmu. Występując dziś w obronie wolności i demokracji zagrożonych przez brunatną recydywę, należy śmiało odwoływać się do najlepszych tradycji demokracji, praw człowieka i obywatela, równości i praworządności, których istotnym elementem jest dziś Lewica.
Nacjonalizm jest oparty na kłamstwie, nienawiści, przemocy, sprzymierzony z populizmem, który podnosi demagogiczne i absurdalne hasła oraz żeruje na nieuctwie i uprzedzeniach, mających na celu podburzyć społeczeństwo w imię nierealnych obietnic. Nacjonalizm jest sprzymierzony z fundamentalizmem religijnym, a dyktatorzy lubią powoływać się na siły nadprzyrodzone i boską opiekę. Nawet Hitler, gdy na skutek fatalnego zbiegu okoliczności ocalał po zamachu Clausa von Stauffenberga, powoływał się na Opatrzność (nie używał słowa Bóg – Gott, ale Opatrzność – Vorsehung), która go ocaliła, aby mógł kontynuować swoją politykę. Trump, gdy ocalał po zamachu jakiegoś szaleńca, mówił, że to dzieło Boga i boskie poparcie dla tego wszystkiego, co robi.
Nacjonalizm jest nie do pogodzenia z demokracją i dlatego nieuchronnie prowadzi do dyktatury. Na razie są to jeszcze „miękkie” autorytaryzmy typu trwający już 16 lat reżim Orbana na Węgrzech czy autorytaryzm Kaczyńskiego w latach 2015-2023, ale wiele wskazuje na to, że czegoś się nauczyli i bardzo żałują, że dali się pokonać w wyborach w 2023 roku. Tego „błędu” już nie powtórzą. Wydaje się, że będą dążyli do takiego zabetonowania władzy, aby jej oddanie było możliwe tylko w drodze krwawego przewrotu i społecznych protestów. Jest to najgorszy scenariusz dla Polski i trzeba mieć świadomość, o co toczy się walka już teraz, na naszych oczach. Zaraz po wojnie dyktatura komunistyczna w Polsce i w innych krajach tzw. obozu opierała się na kulcie Stalina To Stalin w 1947 roku zabronił państwom w/w obozu, w tym Polsce, przyjąć amerykański plan Marshalla (Czechosłowacja nawet ten plan przyjęła, ale pod brutalnym naciskiem Stalina musiała zmienić swoją decyzję).
Program SAFE został bezpośrednio zaatakowany przez Trumpa, krytykującego ograniczenie zakupów amerykańskiej broni przez Polskę – co jest i nieprawdą, i ograniczeniem naszej suwerenności. Oczywiście uruchomiło to gwałtowną nagonkę propagandową nacjonalistów wspieranych przez obcą agenturę, zainteresowaną w osłabianiu naszej zdolności obronnej. Podobieństwo krytyki komunistów w stosunku do Planu Marshalla jest uderzająco podobne do dzisiejszej krytyki pisowców dla programu SAFE. Stalin był bożyszczem dla swoim wielbicieli i bezkrytycznych zwolenników na całym świecie, a w Polsce rządzili jego agenci. Ale Stalin miał trupa w szafie, którym był Gułag i co doprowadziło w końcu do upadku stalinizmu oraz do rozpadu Związku Radzieckiego. Trump jest nieobliczalnym ignorantem, a jego „trupem w szafie” jest afera Epsteina. Powoduje to rosnące wątpliwości, jak u słynnej czapli w wierszu Brzechwy – A już czapla myśli sobie, czy właściwie dobrze robię?
„Widać też, że prezes Kaczyński, prezydent Nawrocki i ich środowisko stoją przed problemem rosnącej nieobliczalności prezydenta Trumpa, w którego PiS zainwestował wszystkie aktywa, a partia stała się niemal politycznym zakładnikiem administracji USA. Teraz z niepokojem patrzy, co z tego wyniknie… Trump wciąż jest w PiS pod specjalną ochroną, jego kolejne działania i przemowy są przemilczane albo pokrętnie uzasadniane, ale jest gdzieś granica, po przekroczeniu której popadną w śmieszność… Obie strony polskiej polityki w kwestii Trumpa uważnie patrzą na siebie nawzajem i stąpają po kruchym lodzie. Każdy błąd może być politycznie kosztowny. Dlatego ‘gra w Trumpa’ to może być także w Polsce najważniejsza polityczna batalia tego roku” (Mariusz Janicki, „Gra w Trumpa”, „Polityka”, 28.01.–3.02.2026 r.).
Z drugiej strony nie bardzo mają wyjście, bo brednie Trumpa trudno obronić, ale nie ma nikogo, kto byłby lepszym od niego przywódcą obozu nacjonalizmu. Można odpowiedzieć, że każdy ma takiego Duce, na jakiego zasłużył, a Trump ma wiele wspólnego z włoskim wodzem, który jednak u władzy utrzymał się przez 20 lat, a upadł, bo w swojej głupocie przystąpił do wojny po stronie Hitlera, przed czym bardzo przestrzegał go Churchill.
Minister spraw zagranicznych Polski, Radosław Sikorski, wygłosił piękne i mądre expose dotyczące polityki zagranicznej. Rozprawił się z pisowskim działaniem na rzecz polexitu, nienawiścią i mniej lub bardziej jawną zdradą. Naszymi sojusznikami jest Unia i Ameryka, Polska nie jest i nie będzie krajem o ograniczonej suwerenności, a stosunki z Ameryką muszą polegać na wzajemnym szacunku, co wywołuje wściekłość pachołków Trumpa i cichych sojuszników Putina. Minister nie zostawił przysłowiowej suchej nitki na przeciwnikach programu SAFE i wrogach Ukrainy, którzy coraz wyraźniej atakują Ukrainę i rozpowszechniają moskiewską narrację oraz wrogość do sojusznika Polski i innych krajów Europy Środkowej, jakim jest bohaterska Ukraina, która już cztery lata odpiera moskiewską agresję, a ostatnio nawet wyzwala niektóre dotychczas okupowane terytoria. Na to wystąpienie usiłował odpowiedzieć Batyr, ale za jedynie ciekawe uważam zdanie, że nie prenumeruje „Polityki”. Ja czytam „Politykę” regularnie i uważam Panowie Redaktorzy jako zaszczyt, że Wasze pismo nie podoba się koledze Wielkiego Bu.







![Noga z gazu na DW975 w Wierzchosławicach [ZDJĘCIA] Nowy chodnik Wierzchosławice](https://www.temi.pl/wp-content/uploads/2026/03/Nowy-chodnik-WIerzchoslawice-2-218x150.jpg)






![Maksymilian Kwapień wrócił na scenę w Tarnowie [ZDJĘCIA] Maksymilian Kwapień](https://www.temi.pl/wp-content/uploads/2026/02/Koncert-13-218x150.jpg)





