Bezkarnie łupią Polskę

2
Stefan Niesiołowski
REKLAMA

Zasadniczym, absolutnie podstawowym celem pisowców jest wygranie wyborów, co będzie oznaczać dalsze demolowanie naszego kraju, niszczenie gospodarki, kultury, społeczeństwa, przyrody oraz korupcję i wszystkie patologie autorytarnego systemu. Ale jest też drugi, dla niektórych nie mniej – a może nawet bardziej – ważny czynnik związany z dorwaniem się do rządów – bezkarne łupienie Polski, patrząc na wyczyny „dobrej zmiany”, słuchając codziennie lub z niewielkimi przerwami informacji o gigantycznych fortunach, jakie osoby rządzące Polską gromadzą kosztem biedniejącego społeczeństwa. Dobrze oddaje to krążący w internecie mem, w którym Jacek Fedorowicz odmienia czasownik „milczeć”: Ja milczę, ty milczysz, on milczy, my milczymy, wy milczycie, oni kradną. Na koniec dodaje jeszcze dwa budzące nadzieję słowa: do czasu. Pytaniem pozostaje, jak długo jeszcze uda im się bezkarnie kraść? Ale jest i wątek optymistyczny. Otóż państwowa kolej w dniu papieskim zafundowała pasażerom niektórych linii darmowe kremówki. Niektóre z uwagi na długi okres przechowywania były podobno nieświeże, jak twierdzą źli, złośliwi wrogowie Kościoła i narodu polskiego. Ci szubrawcy powinni być jako „niepolscy Polacy” – trafne stwierdzenie p. Rydzyka – wyrzucani z pociągów.

Pisowska Polska coraz bardziej upodabnia się do Rosji czy Węgier, mamy rządową nomenklaturę tak samo jak w czasach komunizmu, chociaż na tle obecnych właścicieli Polski nomenklatura komunistyczna to byli skromni w swoich potrzebach i wymaganiach ludzie, a pod względem manier – w porównaniu do siedzących w limuzynach i gabinetach bezczelnych dygnitarzy reżimu – dżentelmeni. Mamy partyjne biuro polityczne, faktycznie rządzące krajem oraz fasadowe instytucje, jak sejm, rząd i różnego rodzaju atrapy demokratycznych instytucji, choćby Trybunał Konstytucyjny, rządowe agendy itp. Mamy oligarchów, czyli biznesmenów wzbogaconych na popieraniu reżimu i wykonywaniu różnego rodzaju reżimowych obstalunków w obszarze gospodarki. Klasycznym przykładem takiego oligarchy jest faworyt pisowskich dygnitarzy, p. Obajtek. Mamy wreszcie cenzurę jak w najlepszych czasach PRL-u, reżimowe media w całości zajmujące się popieraniem władzy i zwalczaniem jej przeciwników, policję polityczną, służby na usługach partii rządzącej, podsłuchy, najważniejsze instytucje państwa pracujące na rzecz reżimu. Dalsze sprawowanie przez grupę rządzącą władzy oznacza zaostrzenie tych zjawisk i dalszą patologizację naszego kraju. Jej obalenie w demokratyczny sposób nie będzie chyba możliwe. Polska tym razem bez obcej interwencji stanie się po kilkunastu latach demokracji parlamentarnej znowu państwem autorytarnym.

Ale obok tej decydującej walki o wolność trwa proces bezkarnego łupienia Polski. Polega on na przekazywaniu pieniędzy podatników – za pośrednictwem ministerstw i innych instytucji rządowych – fundacjom i organizacjom kontrolowanym przez pisowców. Na końcu pieniądze te trafiają do funkcjonariuszy, pociotków, znajomych, szwagrów itp. pisowców. Znane są „osiągnięcia” na tym polu p. Czarnka, ale duże sukcesy odnosi także p. Gliński, który dofinansowuje projekty o charakterze katolickim, patriotycznym, narodowym, jak np. Fundacja Świętego Mikołaja 404 tys. zł na 155 numerów Teologii Politycznej Co Tydzień, Liber Pro Arte 360 tys. zł, Fundacja Augusta Cieszkowskiego, kwartalnik „Kronos”, Metafizyka, Kultura, Religia 135 tys. zł, Fundacja Świętego Benedykta na kwartalnik „Christianitas” 300 tys. zł. Natomiast w kategorii „ochrona dziedzictwa narodowego”, czytając listę obdarowanych przez ministra kultury, odnosi się wrażenie, że najcenniejsze w tym obszarze mamy kościoły, kaplice, klasztory i cmentarze. Odrębną kategorią jest traktowanie Lasów Państwowych jako pisowskiej, partyjnej własności. Wiele imprez z udziałem pisowskich dygnitarzy jest finansowanych przez tę instytucję, co wiąże się z gigantyczną wycinką lasów. Pamiętamy, jak kilka lat temu reżim wycinał z jakąś trudną do pojęcia zaciekłością Puszczę Białowieską, wycięto wówczas ok. 200 tys. m sześc. drzew.

REKLAMA (2)

Dopiero wyrok znienawidzonego przez PIS TSUE zatrzymał rzeź najstarszej i być może najpiękniejszej w Europie puszczy. W podobnej sytuacji znaleźliśmy się obecnie, gdy pisowcy usiłując się zabezpieczyć przed ingerencją w wycinanie lasów, wprowadzili przepis, który określał, że „prowadzenie gospodarki leśnej zgodnie z ustalonymi przez ministra gospodarki leśnej tzw. dobrymi praktykami nie narusza żadnych przepisów dotyczących ochrony przyrody – tak krajowych, jak i unijnych”. Oznacza to całkowitą bezkarność w niszczeniu przyrody, zarówno fauny, jak i flory. Dlatego ponownie zapadł wyrok TSUE, w którym Trybunał Europejski stwierdza, że obywatele, a więc i organizacje ekologiczne mają prawo zaskarżać do sądów plany wycinania lasów. Na co pisowskie państwo już zareagowało stwierdzeniem, że tego wyroku nie będzie przestrzegało. Zobaczymy. Trudno zrozumieć, skąd bierze się jakaś bezrozumna niechęć do przyrody, zajadłość w niszczeniu lasów, masakrowanie zwierząt przez bezsensowny druciany płot Błaszczaka na granicy z Białorusią, czy dobrze widoczna ze strony „dobrej zmiany” złość na szukających winnych katastrofy ekologicznej na Odrze? Ale generalnie kondycja Lasów Państwowych, tak jak całej Polski, pod rządami pisowców jest znakomita. Świadczy o tym między innymi publikowane w mediach zdjęcie dyrektora Lasów Państwowych w Białymstoku w swoim gabinecie. Pan dyrektor Andrzej Nowak, odznaczony Dzwonem Świętego Huberta przez myśliwych, pewnie też wielki amator polowania, stoi w swoim gabinecie oblepionym zdjęciami św. Huberta, Danuty Śledzikówny zamordowanej przez UB. Rozumiem, że to nawiązanie do bohaterskiego (choć nieznanego szerzej) życiorysu p. dyrektora. Na ścianie wiszą mapy I i II RP (widocznie jakaś aluzja do zbrodniczej Unii Europejskiej, która uznała granice państw Unii za ostateczne), plakat pisowski, a na biurku stoi figurka Józefa Piłsudskiego, który według p. Nowaka był jego wzorem, podobnie jak Roman Dmowski. Był też p. dyrektor przyjacielem i orędownikiem ministra Szyszki, który przyznawał odznaki za pacyfikowanie aktywistów protestujących przeciwko nielegalnej wycince Puszczy Białowieskiej. Nowak został wówczas odznaczony Złotym Kordelasem Leśnika Polskiego. Wspaniała, patriotyczna, budująca kariera.

REKLAMA (3)

Swojego rodzaju rekordem arogancji, bezczelności, chciwości i łapczywości jest – w czasach, gdy znakomita większość społeczeństwa ma do czynienia z inflacją, drożyzną i dramatycznymi wyborami, czy kupić lekarstwa, czy jedzenie, chleb, czy owoce itp. – p. Glapiński, chluba polskiej myśli ekonomicznej, zarabiający 1 300 000 zł. Dał sam sobie podwyżkę przewyższającą skalę inflacji, a więc jego pobory realnie wzrosły, czego nie można powiedzieć o poborach milionów Polaków. Przy okazji wyszło na jaw, że p. Glapiński zarabia więcej niż jego odpowiednik w USA i jest być może najlepiej zarabiającym prezesem banku na świecie. To można chyba nazwać odklejeniem od rzeczywistości i przykładem, że „dobra zmiana” powoli zaczyna naśladować pod względem zapobiegliwości w gromadzeniu dóbr doczesnych takich rycerzy miłości bliźniego, skromności i uczciwości, jak cesarz Bokassa, prezydent Mobutu, czy rewolucjonista Kaddafi. Wszystko to oczywiście przepełnione jest pobożnością, nieustannym rozmodleniem, wznoszeniem strzelistych aktów i finansowaniem bardzo licznych organizacji o pięknych i wzniosłych nazwach, które są dowodem, że pisowski reżim jest w bezpośredniej łączności z Wszystkimi Świętymi.
Kilka miłych faktów. W Finlandii nacjonaliści nie będą rządzić, co najwyżej współrządzić, a i to wątpliwe. Trump raczej nie był tryumfatorem tego, co stało się w Ameryce, a Putin praktycznie zatrzymał swoją hucznie ogłaszaną ofensywę. Próba podłączenia się pisowców do JP II i uczynienia z papieża lidera kampanii wyborczej raczej się nie udaje? Ale najważniejsze jest przekonanie się rolników, czym jest PiS. Złodzieje i oszuści to jedne z łagodniejszych określeń, jakimi przywódcy rolniczych protestów określają władców Polski.

Nie dadzą się nabrać na żadne zmiany ministra rolnictwa, zresztą obdarzony dość głęboko ukrytą charyzmą p. Kowalczyk, po głupocie jaką palnął, obiecując rolnikom, że zboże będzie drożało i żeby go nie sprzedawali, nie bardzo miał czego szukać na wsi. W dodatku cały czas brnął w kłamstwa, twierdząc, że mówił tylko o okresie żniw, podczas gdy tego nie mówił (co media dokumentowały, puszczając jego wypowiedzi). Robiący wrażenie nie bardzo kumającego i stając się symbolem nieudolności, musiał odejść. Zastąpił go podobny mąż stanu, który bardziej będzie zagadywać i przekrzykiwać protestujących, co sukcesu raczej nie przyniesie. Na razie protesty trwają i się nasilają. Nie sądzę, aby okres świąteczny stał się dla reżimu okazją, by protesty przeczekać, jak to ma w zwyczaju. Konieczne są realne działania, a na nie brakuje pieniędzy i ochoty, bo najpewniej ktoś związany z PiS-em (i to nie jeden) zarobił na kryzysie zbożowym. Mam nadzieję, że za chwilę kolejna lista wzbogaconych ujrzy światło dzienne? Do rządu wrócił specjalista od respiratorów, p. Cieszkowski, a p. Kowalczyk pozostał wicepremierem i szefem jakiegoś komitetu, więc finansowo mu się poprawiło, i o to szło. Proponuję powołać specjalny fundusz osłonowy na wzór pisowskich tarcz i dodatków oraz nazwać go chłop+. To uratuje polskie rolnictwo?

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
2 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze