Nowa sytuacja

0
Stefan Niesiołowski
REKLAMA

Złośliwe określenie polnische wirtschaft nabiera dziś innego znaczenia, a nasz kraj przestał być przykładem krwawych i nieudanych powstań, bohaterskiej, lecz daremnej i z góry skazanej na niepowodzenie walki, a stał się przykładem sukcesu, stabilnej demokracji i odporności na kryzys ekonomiczny. Już nie idiotyczne hasło – „obok orła znak pogoni, poszli nasi w bój bez broni” (bez broni w bój idzie na ogół wariat), ale wzór do naśladowania metody wyjścia z dyktatury i rozwoju gospodarczego stały się symbolem współczesnej Polski.
Na tym tle należy patrzeć na sukces naszego premiera i naszego kraju. To oczywiście musiało wywołać i wywołało intensywne wzmożenie polskiego piekła. Nie było chyba obelgi, której pseudoprawicowe media, tzw. patriotyczne, niepokorne, katolickie itd., nie sformułowałyby pod adresem Donalda Tuska. Nagle okazało się, że wyjazd Donalda Tuska to tchórzliwa dezercja, ucieczka, egoizm, łapczywość, jednym słowem wszystko, co najokropniejsze i najgorsze. Do powtarzanych od prawie pięciu lat zarzutów zamordowania „jedynego prawdziwego” prezydenta RP, Lecha Kaczyńskiego, wspólnie z Putinem, dowodem czego było „podanie sobie ręki przez dwóch morderców” uwiecznione na fotografii, doszły nowe zarzuty jeszcze straszniejsze.
Te same lub bardzo podobne zarzuty zostały natychmiast sformułowane pod adresem Ewy Kopacz i jej rządu, zanim w ogóle powstał. Wszystkie pisowskie media, cała katoprawica nieustannie odmieniała takie określenia jak „histeryczka”, „uzależniona od Tuska”, „nieudolna”, „skompromitowana”, „słaba”, „niekompetentna” lub jeszcze gorsze, nienadające się do powtórzenia. „Patriotyczne” i „jedynie katolickie” media uwikłały się w sprzeczność, z której nie potrafią znaleźć dobrego wyjścia, bo z jednej strony najgorszym złem i narodowym nieszczęściem był zawsze Donald Tusk, ale z drugiej jego wyjazd do Brukseli jest także wielkim złem. Najpierw p. Kaczyński złośliwie cieszył się z wyjazdu „najgorszego premiera”, co powtórzyły pisowskie lizusy, ciesząc się, że nareszcie, ale za chwilę okazało się, że to bardzo źle, bo w kraju sprawy stoją fatalnie, a Kopacz się nie nadaje. Po pewnym czasie pisowscy propagandyści okazali się bezradni i generalnie rzecz biorąc, zamilkli, czekając na rozwój wydarzeń, czyli na jakąś katastrofę, która dotknie pani premier i jej rząd. Jeden z tygodników ogłosił nawet, że stało się najlepiej, bo Kopacz jest tak słaba i fatalna, że zwycięstwo PiS w nadchodzących i wszystkich następnych wyborach jest przesądzone. Sondaże jednak tego nie potwierdzają, a w chwili obecnej PO albo prowadzi, albo ma takie samo poparcie jak PiS, co świadczy o tym, że nic nie jest przesądzone i zapowiada się bardzo ostra walka wyborcza, i nie tylko.
Najprawdopodobniej PiS odwoła się do p. Dudy i jego organizacji, która swoim zwyczajem będzie organizowała burdy uliczne i różnego typu protesty. Jesień zapowiada się gorąca, a wypowiedzi i działania przywódców górniczych organizacji związkowych o tym świadczą. Podobnie jak obłudna zapowiedź demonstracji w Warszawie w dniu expose pani premier. Co za Himalaje hipokryzji…
Mamy niewątpliwie do czynienia w Polsce z nową sytuacją, której jednym z elementów jest zakończenie obecności na scenie politycznej Janusza Palikota, którego mało kto chyba żałuje i który okazał się kolejną żałosną efemerydą. Podobnie jak Janusz Korwin‑Mikke, a przedtem Lepper, Wrzodak, Parys, Ujazdowski, Dorn, itp. Ale największym zagrożeniem pozostaje cały czas demolujące polską scenę polityczną i rozpalające zimną (na szczęście) wojnę domową PiS. To z tym ugrupowaniem walkę, mam nadzieję, że zwycięską, będzie musiał stoczyć gabinet Ewy Kopacz. Dla dobra Polski.

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze