Nie tak dawno w wydaniu papierowym naszego tygodnika i w naszym portalu pisałem o samolotach transportowych i latających tankowcach, które pojawiły się nad Tarnowem. Podobne informacje, dotyczące innych regionów, nad którymi krążyły maszyny, opublikowały dziesiątki redakcji w całym kraju. Dziennikarze doszli do wniosku, że opinia publiczna, zaniepokojona nieustannymi przelotami nieznanych samolotów, ma prawo wiedzieć, co się dzieje.
Po mojej informacji o samolotach niektórzy użytkownicy Facebooka kompletnie zwariowali. Uznali, że z korzyścią dla wroga odtajnione zostały jakieś strategiczne informacje. A opublikowanie zdjęcia – nawet nie samolotów, ale lotniczych smug – jest… przestępstwem. Tymczasem opisałem tylko to, co było widać wcześniej na jednym z internetowych radarów lotniczych, dostępnym w każdym miejscu na Ziemi, tam, gdzie występuje internet, po dwukrotnym kliknięciu myszką komputerową. Codziennie obserwuje go kilkaset tysięcy miłośników lotnictwa z całego świata. Nie może stać się tajne to, co tajne nie jest. Obawiam się, że wróg chcąc poznać położenie statków powietrznych posługuje się bardziej zaawansowaną techniką…
Zupełnie niezorientowani ludzie zaczęli powoływać się na informacje, z których miałoby wynikać, że nie powinno pisać się o amerykańskich samolotach nad Polską. Owszem, Sztab Generalny WP zwrócił się z prośbą, by nie rozpowszechniać w sieci pewnych informacji, ale proszę przeczytać, o jaki rodzaj wiadomości chodzi. I proszę czytać ze zrozumieniem.
Na okoliczność naszego materiału na Facebooku ktoś cytował kodeks karny – przepisy dotyczące współpracy z obcym wywiadem (sic!). Z kolei jakiś spanikowany pan zadzwonił do mnie z informacją, że o zamieszczonym materiale w portalu TEMI zaraz zawiadomi policję… Wyraźnie komuś brakuje zimnej wody do polewania swojej rozpalonej głowy. Nawet rozumiejąc obecny stan napięcia i niepewności, któremu podlega większość z nas, warto starać się zachować spokój. Sianie strachu, podsycanie niepokoju i wywoływanie zamętu to jest to, o co właśnie chodzi wrogowi. To także jeden z elementów – psychologicznych – każdej wojny.
Tymczasem brytyjskie Ministerstwo Obrony oficjalnie poinformowało media o swoich myśliwcach krążących nad Polską i Rumunią, o typie użytych do tego celu samolotów, o tym, skąd i dokąd one latają (z wymienieniem nazw baz lotniczych!) oraz o odbywającym się w powietrzu tankowaniu. Poza tym nasz resort obrony ujawnił dokładną liczbę myśliwców i innych samolotów, które obecnie operują na wschodniej flance NATO. Mało tego. Reporter TVN24 za zgodą władz wojskowych znalazł się na pokładzie maszyny wyposażonej w wielki radar AWACS, która również lata sobie nad Polską.
Czy oni wszyscy oszaleli?…




















