PiS występuje z UE

0
Stefan Niesiołowski
REKLAMA

Wypowiedziane jak zawsze wrzaskliwo‑piszczącym głosem, z użyciem prymitywnych kłamstw było owo wystąpienie swoistym manifestem hipokryzji, ale przede wszystkim przyłączeniem się do fali antyunijnego populizmu i nacjonalizmu. PiS po raz kolejny pouczał Unię w sprawach uchodźców i krytykował podejmowanie racjonalnych działań w kwestii ludzi uciekających przed prześladowaniami, wojnami i islamskimi zbrodniarzami, nie proponując nic w zamian. Ludzie wprowadzający w Polsce dyktaturę, likwidujący właśnie porządek demokratyczny i prawa obywatelskie, i niezależność sądów po wcześniejszym zlikwidowaniu Trybunału Konstytucyjnego, po podporządkowaniu sobie prokuratur, likwidacji niezależnych mediów, dyskryminacji kobiet, rujnowaniu obronności kraju i polityki zagranicznej, mają czelność pouczać demokratyczne kraje o moralności i odpowiedzialności w polityce. Szczególnie podłe było powoływanie się na zamach terrorystyczny w Manchesterze i twierdzenie w tym kontekście o „obronie polskich dzieci” przed islamistami. Nie przypominam sobie, by ta obrończyni dzieci kiedykolwiek mówiła o dzieciach krzywdzonych przez księży pedofilów, a przecież nie musi ich szukać daleko.
Tu nie może być żadnych złudzeń – Polska pisowska nie chce być w Unii Europejskiej, a p. Szydło właściwie wypowiedziała nasze członkostwo. Oczywiście formalnie rząd Kaczyńskiego nie ogłosi wystąpienia jak Wielka Brytania, bo spowodowałoby to najpewniej wybuch niezadowolenia i protesty prowadzące do obalenia dyktatury. Krzyki p. Szydło miały na celu zyskanie uznania ze strony fanatyków i nacjonalistów, ludzi nierozumiejących elementarnych zasad polityki ani nieumiejących rozpoznać interesów narodu i państwa polskiego, za to z radością wrzeszczących o wieszaniu „syjonistów” i rozprawieniu się z „komuchami i ubekami”, do których zaliczają wszystkich niebędących entuzjastami „dobrej zmiany”. Im bardziej absurdalne były wynurzenia p. Szydło, im mocniej atakowała Unię i głośniej krzyczała „Europo, obudź się!” – jakże do podobne do słynnego Deutschland erwache! – tym z większym entuzjazmem reagowali pisowscy klakierzy. Mieliśmy kolejny obok pisowskich miesięcznic i spędów Orwellowski seans nienawiści jak każde w zasadzie parlamentarne wystąpienie co bardziej wyrazistych pisowskich liderów, seans żałosny, kompromitujący, kolejną odsłonę trwającej od dawna, a wypowiedzianej przez Kaczyńskiego zimnej wojny domowej.
Narzucają się skojarzenia z innym majem. Gdy 5 maja 1939 roku minister spraw zagranicznych, Józef Beck wypowiadał słynne słowa o honorze i o tym, że Polska nie da się odepchnąć od Bałtyku, oznaczało to odrzucenie bezczelnych żądań Hitlera, a w perspektywie wojnę, klęskę, okupację, jałtański podział Europy i 45 lat łagodniejącej, ale jednak monopartyjnej dyktatury. Dziś historia, jak trafnie zauważył Karol Marks, powtarza się jako farsa.
Szydło nie jest ministrem Beckiem, nie jest nawet (jak ogłosiły niektóre media) polską wersją pani Marine Le Pen, która ma bez porównania wyższą klasę. Nie wie chyba, które państwa gdzie leżą w Europie, nie sądzę, by wymieniła poprawnie trzy ważne daty z naszej historii i trzech narodowych bohaterów, uzasadniając dlaczego akurat oni. Prezentuje poziom prowincjonalnej handlarki z odpustu w Brzeszczu, która nie rozumie dobrze, ani gdzie jest, ani czego od niej oczekują. Wygłasza frazesy i trwa na swoim stanowisku z łaski Kaczyńskiego i zauszników jego koalicjanta Kukiza, kompromitując nasz kraj.
Pisowcom nie uda się wypchnąć naszego kraju z Unii. Jeśli podejmą tego rodzaju działania, licząc na poparcie biskupów, poniosą sromotną klęskę. Nawet być może dla Polski byłoby lepiej i cena byłaby niższa, gdyby doszło do przerwanego przez wybuch społeczny demolowania naszego kraju niż dalsze gnicie i rozkład wszystkiego, związany z trwaniem pisowskiego reżimu?
Unia założona przez wybitnych mężów stanu po strasznych doświadczeniach II wojny przetrwała nie takie kryzysy jak rządy Orbana, Kaczyńskiego i przemówienia p. Szydło. Na naszych oczach dokonuje się odwrót nacjonalizmu po klęskach w Austrii, Holandii, Francji i pewnej już dziś klęsce tychże w Niemczech. Entuzjazm wrogów Unii, a więc i Polski po sukcesie Trumpa i brexicie na szczęście wyparował. W Polsce pozostał wśród kiboli, byczych karków o niskich czołach i wśród głupich księży, którym Ewangelia myli się z protokołami mędrców Syjonu.

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze