W czasie niedoboru paliw spowodowanego wojną w Ukrainie, w tym węgla kamiennego, ministerstwo klimatu na powrót pozwala spalać w domowych piecach surowiec najniższej jakości, czyli na przykład muł kopalniany. Niektórzy już biją na alarm, ale nie wiadomo, czy coś to da.
Najbliższa zima może być wyjątkowa. Z powodu niedostatku węgla być może do pieca wrzuci się wszelkie możliwe odpady kopalniane o najwyższym stopniu zasiarczenia, z zawartością wielu metali ciężkich, ze składnikami rakotwórczymi. Niewykluczone, że będzie się palić wszystkim, co tylko wpadnie pod rękę.
Ministerstwo Klimatu i Środowiska czasowo odchodzi od wcześniej określonych norm jakości węgla spalanego w gospodarstwach domowych. Dopuszczalne jest również zawieszenie uchwał antysmogowych, które obowiązywały w województwach. W opinii wielu oznacza to abdykację Polski w walce ze smogiem. Już w poprzednich latach także w wielu miejscach w Tarnowie trudno było zimowym wieczorem otworzyć okno w mieszkaniu, bo wnikał do środka ostry, gryzący gardło smród. A co będzie za kilka miesięcy, jeśli odpady węglowe ponownie staną się paliwem? Cała Polska stanie się na mapie Europy wielką czerwoną plamą ilustrującą występowanie smogu.
Być może ktoś jeszcze wszystko to sumiennie przemyśli. Ludziom potrzebny jest węgiel, niezbędne jest ciepło, ale wielu z nich z powodu nadmiernego smogu wkrótce zachoruje na poważne choroby. Część z nich przedwcześnie umrze. Co prawda, jak mówi stare powiedzenie, nie szkoda róż, gdy płonie las, ale warto się zastanowić, co w tej sprawie jest lasem, a co różami.




















