Polityka na trupach

1
Stefan Niesiołowski
REKLAMA

Bez żadnego wahania, wstydu czy refleksji Kaczyński uruchomił kolejną kampanię polityczną z wykorzystaniem śmierci bliskiej sobie osoby. W pisowskiej szczujni funkcjonariusze w czarnych ubraniach z grobowymi minami plują na rząd Donalda Tuska, wolne media i wszystkich politycznych przeciwników, a zwłaszcza na niezłomną Ewę Wrzosek. Za każdym razem przy wymienianiu nazwiska p. Skrzypek obowiązuje formuła „świętej pamięci”, tak samo jak przy wymienianiu największego Polaka i prezydenta wszechczasów – Lecha Kaczyńskiego. Nie przypominam sobie, aby przy jakimkolwiek nazwisku – a przecież nie żyje wielu wybitnych i zasłużonych ludzi – obowiązywała w szczujni formuła „świętej pamięci”. Tak jak w przypadku katastrofy smoleńskiej celem propagandy było podsycanie i rozpalanie nienawiści wszelkimi sposobami, a przez ostatnie 8 lat przy pomocy możliwości i środków, jakimi dysponuje państwo – kłamstwa, że Tusk i jego obóz polityczny w porozumieniu z Putinem uknuli spisek i doprowadzili do wybuchu na pokładzie samolotu. Sposób, w jakim Tusk i jego kolega Putin dokonali tego aktu był uzależniony od doraźnej pomysłowości Macierewicza, głównego autora szczegółów zamachu i kapłana religii smoleńskiej. Ale istota była niezmienna. Wielki mąż stanu i polityk Lech Kaczyński nie mógł zginąć w zwykłym wypadku lotniczym. Musiał paść ofiarą spisku, machinacji rosyjskiej i rodzimej targowicy, polskich zdrajców. W to kłamstwo włączył się z niezrozumiałą ochotą polski Kościół. W kadzielnicy kłamstwa, która bluźnierczo nazywana jest „Radiem Maryja” i w wielu świątyniach sprzedawana i propagowana była obok literatury antyszczepionkowej i antysemickiej (typu „Hitler twórcą Izraela”) także „prawda o Smoleńsku”. Niestety, to nie jedyny przykład, w którym polski Kościół sprzeniewierzył się podstawowym ewangelicznym zasadom – „prawda was wyzwoli” i „kochaj bliźniego”.

Powoli smoleńskie kłamstwo Kaczyńskiego traci polityczną atrakcyjność, najpewniej też dojdzie w końcu do procesu Macierewicza, który zdefraudował kilka milionów złotych na propagowanie kłamstwa i oszukańcze pseudośledztwo, a także na kilku pomniejszych pachołków wzbogaconych kosztem Polski. Dokładnie według tej samej zasady – kłam, nigdy się nie przyznawaj do żadnego błędu i oczerniaj w sposób najbardziej podły i haniebny swoich przeciwników – postępuje obecnie Kaczyński, rozpalając falę kłamstwa i nienawiści z wykorzystaniem śmierci p. Skrzypek. Mechanizm jest banalnie prosty. Pani Skrzypek była przesłuchiwana przez prokurator Ewę Wrzosek w tak okrutny sposób, że w efekcie tego przesłuchania umarła. W dodatku prokurator Wrzosek nie dopuściła do tego przesłuchania pełnomocników p. Skrzypek i to także przyczyniło się do śmierci w/w. Pewna trudność polega na tym, że p. Skrzypek umarła w sobotę, a przesłuchiwana była w środę, w piątek rozmawiała jeszcze z Kaczyńskim, a ta rozmowa jest generalnie przemilczana w szczujni, bo być może była dla p. Skrzypek nieprzyjemna, a sam ten fakt jest niewygodny dla Kaczyńskiego. Nieprzyjemne jest też skojarzenie rozmowy Jarosława Kaczyńskiego z bratem w samolocie lecących do Smoleńska, która z jakichś tajemniczych powodów ciągle nie jest znana opinii publicznej. Po odtajnieniu protokołu przesłuchania p. Skrzypek okazuje się, że było ono łagodne, pozbawione napięć i sporów. W najmniejszym stopniu nie wygląda na rozmowę, która mogła zabić. Trzeba bardzo dużo złej woli i podłości, aby oskarżać Ewę Wrzosek, że doprowadziła do śmierci p. Skrzypek, a taka jest istota pisowskich zarzutów. Oto szajka Tuska – Bodnara (bodnarowcy), a konkretnie Ewa Wrzosek odpowie za zamordowanie ś.p. p. Skrzypek, tak jak Tusk odpowie za zamordowanie ś.p. Lecha Kaczyńskiego. Pisowcy rozpętują zimną wojnę domową, uruchamiają kampanię zniesławiania prokurator Wrzosek, której odwołanie byłoby skandalicznym błędem i ciężką klęską polityczną wolnej Polski. Na razie dość żałośnie wygląda próba uczynienia z budynku prokuratury sanktuarium poprzez palenie zniczy i składanie kwiatów, a sam pogrzeb p. Skrzypek będzie najpewniej próbą uczynienia czegoś w rodzaju pogrzebu księdza Popiełuszki, chociaż do nowej wersji zamordowanego kapelana Solidarności akurat pani Barbara Skrzypek nie bardzo się nadaje i mam nadzieję, że ta kampania nienawiści rozpalana przez Kaczyńskiego nie zakończy się sukcesem. Tak naprawdę chodzi tym razem o zwycięstwo Nawrockiego w wyborach i do tego zmierza Kaczyński.

Kampania Nawrockiego najwyraźniej dogorywa. Nie jest on w stanie nawet uzyskać poparcia, jakim dysponuje PiS i w kilku sondażach jest nawet wyprzedzany przez Mentzena, a Konfederacja zbliża się do PiS-u. „Znowu widać fascynację ‘tym trzecim’, ‘wywracaniem stolika’ i ‘łamaniem duopolu PO-PiS’”. Dawno wybaczona jest piątka Mentzena z wątkiem antysemickim, na zasadzie: oj tam, oj tam; prymitywizm całej oferty jest zapisany na plus. Ogólnie ocenia się kampanię Konfederacji jako dynamiczną i nowoczesną, bo ma zasięg w internecie. Najmniej uwagi poświęca się treści na zasadzie, że liczy się ‘sprawność’, a reszta, czyli także przekaz, to sprytne instrumenty i zręczne chwyty. Tyle, że te wszystkie nowości są w istocie bardzo stare. To już naprawdę było: łatwe rozwiązania, narodowy egoizm, ksenofobia, pomysły przesiedleń, itd… nowy ład”. (Mariusz Janicki, „Dziarscy chłopcy”, „Polityka”, 5-11.03.2025 r.).

REKLAMA (2)

Mentzen nawet nie próbuje mówić o jakimś programie, żadnego nie ma, jest nieprawdopodobnie ograniczonym (odmawia odpowiedzi na pytania), prymitywnym nacjonalistą. To, co prezentuje, to tyko chamstwo, pewność siebie, agresja, ale dla bardzo wielu wystarczy, zwłaszcza dla młodych, niedouczonych, naiwnych i agresywnych. Dokopać, obrazić, oskarżyć – to jest mniej więcej istota nacjonalizmu w tym konkretnym wydaniu. Dokładnie taki był w pierwszej wersji nacjonalizm hitlerowski, którego paliwem był antysemityzm. Dla Mentzena paliwem jest wrogość do Unii i demokracji. Mówi do młodych nieczytających książek, gazet, nieoglądających programów, żyjących w przekazie internetowym. Jak kiedyś Korwin-Mikke miał spore poparcie wśród najmłodszych i to pozwalało istnieć w polityce 30 lat, ale bez większych sukcesów. Teraz biorąc pod uwagę, że dyskusje i spory polityczne na pewnym poziomie odbywają się w społecznej próżni, radykalne obniżenie poziomu politycznego i upadek wyższego szkolnictwa, sukcesy chamstwa, agresji, prostactwa, to Mentzen dla wielu jest lepszy od Kaczyńskiego. Przy Mentzenie Duda jest wykształcony, solidny, zabawny, śmieszny, ale nie zwyczajny cham.

Kaczyński teraz pada ofiarą własnej propagandy, najbardziej agresywnej, prymitywnej, nacjonalistycznej. Okazuje się – jak kiedyś trafnie przewidywał Jacek Kuroń w złotych czasach opozycji demokratycznej, jeszcze przed NSZZ Solidarność – że zawsze znajdzie się ktoś, kto przelicytuje nacjonalistę i antysemitę w podłości i kłamstwie. Dziś Mentzen przelicytowuje ponurego w swoim drewnianym „wdzięku” Nawrockiego. „Pałac chce wykreować Sławomira Mentzena na nr 3 w wyborach prezydenckich. Andrzej Duda widzi w PiS i Konfederacji przyszłych koalicjantów… Mastalerek stwierdził, że Sławomir Mentzen walczy o to, żeby zostać Jarosławem Kaczyńskim Konfederacji. I o to, żeby byli trzecią siłą i przy kolejnych wyborach parlamentarnych decydowali o tym, kto będzie rządził. Duda nie chce jednoznacznie poprzeć żadnego kandydata, bo wyjdzie na partyjnego prezydenta, choć z taką gębą walczy od lat. Woli więc wysyłać niejednoznaczne sygnały o swojej sympatii do kandydatów prawicowych, a otoczenie pcha go w ramiona Mentzena… Jest między obozem Dudy a Konfederacją cichy układ, że nie atakują się wzajemnie. Konfederacja bije w PiS, ale unika krytykowania prezydenta. Mentzen nie atakuje też Nawrockiego” (Jacek Gądek, „Pompowanie trzeciego”, „Newsweek”, 3-9.02.2025 r.).

Wszystko to wzruszające, zwłaszcza biorąc pod uwagę, że mówimy o środowiskach świadomej lub nieświadomej, złożonej z pożytecznych idiotów, agentury Putina. Licytując się wzajemnie w walce o ten sam elektorat, łatwiejszą sytuację ma Konfederacja, bo otwarcie może popierać Rosję, co w zasadzie czyni, atakując niezwykle brutalnie Ukrainę i wspierając neohitlerowskich sojuszników Putina z AfD. Bardzo ciekawe będą informacje, do których kiedyś dotrą historycy, kto był w kierownictwie Konfederacji i PiS-u agentem Rosji. Gdy Polska odzyskała niepodległość i zwłaszcza rosyjskie archiwa stały się na krótko dostępne, okazało się, że najbardziej radykalnie patriotyczni i odważni działacze emigracyjni byli na żołdzie cara. Czasami do zdrady popycha zalewająca mózg nienawiść. Myślę, że tak jest w przypadku Kaczyńskiego, gdy bredzi o zamachu smoleńskim lub o „łotrach” winnych śmierci p. Skrzypek albo Morawieckiego, gdy popiera rumuńskiego nacjonalistę i wielbiciela Putina, który domaga się Bukowiny od Ukrainy, albo pisowskich adoratorów Orbana, który domaga się rewizji granic i Ukrainy Zakarpackiej.

REKLAMA (3)

„Kampania PiS i Konfederacji jest przesiąknięta entuzjazmem dla Trumpa, więc wredny deal z Putinem mógłby ją nadwerężyć. A ponieważ polska prawica nie może popierać Rosji tak jawnie jak Orban i Fico, zastępczo będzie atakować Ukrainę, Zełenskego i Brukselę, że ‘sami są sobie winni’, i Tuska, że pewnie chce wysłać ‘polskich chłopców’ na nie naszą wojnę. Tak brzmią dzisiaj kremlowskie kuranty” (Jerzy Baczyński, „Rów atlantycki”, „Polityka”, 19-25.02.2025 r.).

Na tym tle obserwujemy degenerację polityki amerykańskiej w wydaniu Trumpa, jego absurdalne i coraz bardziej kompromitujące „negocjacje” z Putinem i wysiłki zaprowadzenia pokoju na Ukrainie. Czegoś takiego jak „proces pokojowy” w wykonaniu Trumpa świat nie oglądał od dawna i kiedyś studenci będą na ten temat pisać rozprawy seminaryjne. Jest on stronnikiem i sympatykiem Putina, i mniej lub bardziej ukrytym lub jawnym przeciwnikiem Zełenskego i Ukrainy. Jest pierwszym od dawna politykiem amerykańskim, o którym można chyba powiedzieć, że zdradził sojusznika na polu walki. „Duda i wielka część polskiej prawicy wierzą, że służalczością, pokornością, dobiją się pańskiej łaski i prezydent USA weźmie nas w swoją opiekę. Łączy się to jeszcze z jednym przekonaniem, że Polska może być Trumpowym koniem trojańskim, który rozwalać będzie Unię Europejską” (Robert Walenciak, „Pod twoją obronę”, „Przegląd”, 10-16.03.2025 r.). Bo tak naprawdę Kaczyński i pisowcy nienawidzą przede wszystkim Unii, ta nienawiść uniemożliwia im racjonalną ocenę rzeczywistości, tak jak innym dyktatorom urojenia i fobie kazały prowadzić wojny z wymyślonymi przeciwnikami. Wojny, które kończyły się klęską dyktatury. Na to liczę.

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
1 Komentarz
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze