Trochę optymizmu

1
REKLAMA

Stefan NiesiołowskiW wielu komentarzach i opiniach powtarzają się gorzkie i bardzo smutne refleksje o sytuacji w Polsce, że wszystko jest stracone, dyktatura PiS cieszy się niesłabnącym poparciem i nasz kraj skazany jest na autorytarny reżim na wiele, wiele lat. PiS będzie rządzić bardzo długo, a dla ludzi starszych już na zawsze. Dramatyczny jest zamieszczony w internecie list Wojciecha Fuksa, byłego dziennikarza „Gazety Wyborczej”. List bardzo piękny, mądry i niesłychanie smutny: „Bezradnie zrozpaczony szukam przyczyny utraty resztki sił. Z trudem wstaję, pracuję. Pierwszy raz od trzydziestu lat nie słucham radia, nie oglądam telewizji, próbuję nie otwierać serwisów informacyjnych, z przyzwyczajenia kupuję tygodniki, ale ich nie czytam. Świat, który znam od ponad 50 lat, jeszcze nigdy nie był tak wstrętny, szczególnie ten od Odry i Nysy po Bug… Gdy padł komunizm wierzyłem, że będę tym pokoleniem Polaków, które zasieje normalność, spokój, doceni uczciwą pracę, zmieni kraj w mlekiem i miodem płynący. Byłem naiwny. Dziś w okrutny sposób pod postacią karykaturalnej facjaty Piotrowicza czy wulgarnej Pawłowicz, powraca szary, podły czas mej młodości… Widok Ziobrów, Kanthaków, Glińskich, całej tej kamaryli obezwładnia mnie. Mam wrażenie, że na każde ze stanowisk obsadzonych przez PiS wybiera się najgłupszego z możliwych kandydatów. Na liście krzywdzonych są dzielni sędziowie, uczciwi dziennikarze, zwolnieni dyrektorzy instytucji kultury, uczniowie, którym odebrano szanse kształcenia, kobiety, którym banda zakompleksiałych zboczeńców ogranicza prawa, uczciwie pracujący, którzy mieli nieszczęście piastować atrakcyjne dla jakiejś pisowskiej szumowiny stanowisko, oraz wszyscy, którzy mają w sobie cień przyzwoitości… Upokorzenie to uczucie dużo mocniejsze od wstydu, wytwarza poczucie bezsilności i niemocy.” Diagnoza i opis katastrofy, jaką na nasz kraj ściągnął reżim podłej zmiany, są do bólu trafne i dość częste. Dotyczą wielu, właściwie wszystkich, obszarów wspólnego a często indywidualnego życia.

Rozumiem tę gorycz i rozpacz. Słuchając tych wszystkich rzeczników, ministrów, prezesów, dyrektorów, posłów, senatorów itp., którzy z pewną siebie miną mężów stanu i myślicieli, plują codziennie w twarz ludziom przyzwoitym, nierozumiejącym jak można być tak bezczelnym i podłym, istotnie przychodzi rezygnacja i rozpacz. Ale przecież tak jak każda dyktatura, najbardziej antypatyczny reżim, oni kiedyś upadną. Jednak kiedy to nastąpi, zależy także od nas. Dlatego my, którym zależy na Polsce i na przyszłych pokoleniach, nie możemy rezygnować ze sprzeciwiania się „dobrej zmianie”, kapitulować i poddawać się, nie mówiąc już o hańbie kolaboracji. Każdy, komu zależy na Polsce, może zrobić to minimum, bojkotować ich instytucje, reżimowe media, Orlen, wszystko co pachnie Rydzykiem, całą tę kadzielnicę kłamstwa. Zawsze trzeba zastanowić się, czy przypadkiem nie działam na korzyść PiS-u? Ludzie młodsi, silniejsi, odporniejsi, mają większe możliwości. I rzecz najważniejsza: wybory, póki jeszcze wydają się wolne – nigdy za żadną cenę nie głosować na nacjonalistów, fanatyków religijnych, antysemitów, rasistów, nieuków. Nie pogodzić się z przekazem propagandy, że tak już musi być zawsze. To właśnie jest marzeniem każdej dyktatury, stworzyć wrażenie, że jest wieczna, nie do obalenia. Istnieje wiele przesłanek optymizmu. Powolna, ale ciągła erozja społecznego poparcia dla reżimu, sondaże, manifestacje przeciwko popisom kłamstwa i obłudy, jakimi są wizyty w terenie dygnitarzy „dobrej zmiany”, dzielna, odważna i mądra polityka jednego z głównych liderów demokratycznej opozycji Donalda Tuska, którego każda konferencja prasowa, wypowiedź i wezwanie jest tą odrobiną optymizmu, jaką pozwoliłem sobie zatytułować ten cotygodniowy felieton.

I może rzecz najważniejsza – całkowita bezradność reżimu w obliczu gigantycznych trudności gospodarczych i coraz większej biedy, nędzy, czasami rozpaczy społeczeństwa nękanego inflacją, drożyzną, niemożnością spłaty kredytów, kupienia niezbędnych produktów, czasami lekarstw. Tym wszystkim, co własną nieudolnością i łapczywością zafundowała nam „dobra zmiana” i na co jedyną receptą jest zaklinanie rzeczywistości oraz kolejna porcja kłamstw w wykonaniu takich geniuszy ekonomii, jak p. Glapiński czy inni „ekonomiści”, o których nie chcę pisać i przypominać z powodów estetycznych.
Dla mojego pokolenia i dla mnie osobiście sytuacja w PRL była nieporównywalnie trudniejsza, rozpaczliwa. Z maleńką grupką przyjaciół zakładałem podziemną, antykomunistyczną organizację, mającą za cel odzyskanie niepodległości, budowę wolnej, demokratycznej, liberalnej i z wolnorynkową gospodarką Polski. Przeciwko sobie mieliśmy potężne państwo, wojsko, tajną i jawną policję, większość społeczeństwa, która nie widziała sensu i celu walki z czymś, co wydawało się nie do pokonania. W dodatku ten reżim opierał się o gwarancje Związku Sowieckiego, atomowego mocarstwa, którego bał się cały świat i które wydawało się, że raczej opanuje resztę świata niż samo upadnie. Malowaliśmy hasła na murach, wydawaliśmy podziemne pisemko w nakładzie ok. 100 egzemplarzy i chcieliśmy wysadzić w powietrze muzeum oraz pomnik Lenina. Marzyliśmy, że kiedyś stanie się cud i komunizm upadnie. Komunizm upadł 20 lat po powstaniu naszej organizacji, na skutek zbiegu bardzo wielu czynników i wysiłków milionów ludzi. Na to złożyła się w maleńkim stopniu nasza walka i wiele lat więzienia, na które nas skazano. Nawet najwięksi marzyciele nie wierzyli, że rozpadnie się Związek Sowiecki, a Polska będzie w NATO i Unii Europejskiej, a to się jednak stało. Dziś, mimo przerażającej mizerii i moralnej nędzy ludzi, którzy dorwali się do rządów, sytuacja jest o niebo lepsza niż w Polsce Ludowej, a ich obalenie o niebo łatwiejsze. Żadne obce wojska nie będą ratować reżimu pp. Morawieckiego, Terleckiego, Horały i Sękowskiego vel Sęka itp.

REKLAMA (2)

Rozumiem rozgoryczenie, żal i nawet rozpacz ludzi, jak choćby autora cytowanego listu, ale żal i rozpacz to nie są najlepsi doradcy. Wystarczy jeden społeczny zryw, masowy protest – taki sam jak protesty kobiet po wprowadzeniu zakazu aborcji po upokarzającej decyzji tzw. tk oraz radości szalejących fanatyków, tylko troszeczkę dłuższe i bardziej masowe – a będziemy obserwować wzruszający spektakl odrywania tych ludzi od rządzenia.
Jesteśmy w groteskowej sytuacji. Pisowcy nieustannie atakują i zwalczają Unię Europejską, zwłaszcza najważniejsze państwa Francję i Niemcy, kłamiąc, że to pisowska Polska jest najsilniejszym i najwierniejszym sojusznikiem Ukrainy (może obok USA, ach gdyby nie ten Biden). Jednocześnie kłamią, że pieniądze z Unii z pewnością otrzymają, gdyż wszelkie przeszkody zniknęły z chwilą uchwalenia absurdalnej i niewnoszącej nic ustawy o Sądzie Najwyższym. W rzeczywistości nic się nie zmieniło, Unia ma absolutnie dość kłamstw i krętactw, i twardo powtarza, że pieniądze będą jak Warszawa wypełni wszystkie warunki, tzw. kamienie milowe przestrzegania praworządności. Pisowcy twierdzą, że pieniądze dostaną, bo praworządności nie łamią, ale wydaje mi się, że nie przekonają Komisji Europejskiej do tej niezgodnej z prawdą opinii. Z drugiej strony olbrzymie imperium propagandowe PIS-u skierowane jest na narzucenie polskiemu społeczeństwu – i jeśli to możliwe także szerzej – takiego przekazu, że „…to obecna władza jest normalnością, innej już nie będzie, co zaakceptowała w końcu, po kilkuletnich sporach także i Unia. To ma być dowód końcowy. Na tym tle demokratyczne procedury i niezawisłość sędziowska wydają się jakimiś wyjętymi z rzeczywistości abstraktami. Koncepcja, że można mieć bezpieczeństwo, pieniądze i praworządność jednocześnie, jest przez władze zwalczana. PiS od dawna lansował tezę, że takie sprawy zwykłych ludzi nie interesują, bo liczy się konkret, czyli dostawa środków bezpośrednio do portfela. Ale w końcu życie wygrywa ze złudzeniami, z mirażami, z fikcją. Kordon sanitarny, który wokół władzy próbowała zbudować III RP, mobilizując wszystkie zasoby, stał się co najwyżej luźnym łańcuszkiem coraz bardziej osamotnionych placówek…

REKLAMA (3)

Jeśli PiS wygra wybory w 2023 r. – a szanse są duże – sam pomysł izolacji największej partii politycznej może zostać pogrzebany na zawsze” (Mariusz Janicki „Szara strefa”, „Polityka” z dn. 8‒13.06.2022 r.). Koncepcja jasna i nie pozostawiająca złudzeń: musimy rządzić, nikt nam w tym nie przeszkodzi. Nie możemy nie rządzić, kto tego nie rozumie jest jakimś oderwanym od rzeczywistości dziwakiem, psychopatą, najpewniej też jurgieltnikiem. Przypomina mi się w takim momencie wystąpienie premiera Józefa Cyrankiewicza po buncie mieszkańców Poznania i rewolucyjnych nastrojach w całej Polsce w 1956 r., gdy nie pozostawiał złudzeń wszystkim liczącym na demokrację – a nawet powrót Rządu Londyńskiego do kraju – i mówił: Polska jest i pozostanie socjalistyczna, w zacietrzewionych kołach londyńskiej emigracji niech się nie łudzi nikt. A w grudniu 1990 miałem zaszczyt witać się z prezydentem Ryszardem Kaczorowskim, który przywoził z Londynu insygnia przedwojennej Polski i przekazywał je na Zamku w Warszawie prezydentowi Lechowi Wałęsie.

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
1 Komentarz
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze