Wszystko, co można objąć określeniem „afera Pegasusa” – a zwłaszcza to co już ujawniła Senacka Komisja Nadzwyczajna – po raz kolejny potwierdza z całą wyrazistością, że Polska jest zaplątana w pisowską sieć kłamstw. Pokazuje niezbicie, że oni kłamią nieustannie, bezczelnie, bez żadnych skrupułów, wahań, elementarnej przyzwoitości, wbrew zdrowemu rozsądkowi, faktom, dwuwartościowej logice Arystotelesa. Jak kryminalista, który złapany za rękę mówi: „nie moja ręka”. Kłamią, bo to ich zdaniem najlepiej służy ich władzy, a dla PiS-u liczy się tylko i wyłącznie utrzymanie władzy. Jest to partia typu leninowskiego, to znaczy taka, która istnieje dla władzy i która utrzymaniu władzy podporządkowuje wszystko. Nie liczy się nic innego, żadne dobro państwa, mieszkańcy, interes narodowy, życie i zdrowie ludzi. Widać to na podręcznikowym przykładzie, że może umrzeć sto tysięcy ludzi, a oni nie uczynią nic, żeby zwiększyć liczbę zaszczepionych, a tylko szczepienia są realną walką z pandemią. Ludzi wyleczonych z choroby i rodzin umarłych jest mniej niż płaskoziemców, antyszczepionkowców, wyznawców teorii spiskowych, nieuków, fanatyków, oszukanych, zmanipulowanych itp.
Oczywiście dostrzegam istotną różnicę. Bolszewicy dla utrzymania władzy przelali morze krwi, byli gotowi do masowych zbrodni, stosowali najbardziej nieludzkie barbarzyńskie metody, natomiast pisowcy nikogo dotychczas nie zabili, nie licząc najpewniej wypadków „przy pracy”, jak choćby Igora Stachowiaka, Barbary Blidy oraz Pawła Adamowicza, za którego śmierć pośrednio odpowiadają. Jeśli chce się z PiS-em skutecznie walczyć nie można kłamać, a porównywanie ich do nazistów czy komunistów jest absurdem. Istnieją natomiast pewne podobieństwa co do metod i celów sprawowanej władzy, propagandy, dzielenia ludzi na swoich i obcych, a przede wszystkim zbudowania ogromnego imperium kłamstwa, zastraszenia, ogłupienia i zdeprawowania społeczeństwa, zwalczania przedsiębiorczości, inteligencji, pracowitości, popierania nieuctwa, zacofania, fanatyzmu, lenistwa, posługiwania się ideologią nacjonalizmu, w czym odrażającą rolę spełnia polski episkopat i podporządkowany mu polski Kościół. Wyjątki w postaci przyzwoitych księży i odważnych katolickich intelektualistów oraz publicystów nie zmieniają charakteru tej instytucji, której znakiem firmowych jest imperium p. Rydzyka i tzw. Radio Maryja.
Dziś widać, że samo imperium kłamstwa nie wystarczy do utrzymania pisowskiego reżimu, dlatego stajemy wobec fundamentalnego pytania, co zrobi PiS, jeśli stanie w obliczu nieuchronnej porażki wyborczej, kiedy okaże się, że majstrowanie przy ordynacji, granicach okręgów, a także gigantyczna kampania nienawiści i kłamstwa w sprzedajnych mediach, użycie policji politycznej i całego aparatu państwa, szkalowanie przeciwników i konkurentów nie wystarczą do zwycięstwa? Jeśli pisowcy nie zmienią tej elementarnej dla demokracji zasady, że na końcu kampanii wyborczej jest wyborca, który wchodzi do kabiny i tam stawia krzyżyk przy swoim kandydacie, a następnie niezależna od władzy komisja liczy głosy i ogłasza zwycięzcę, to przegrają? Mówiąc prościej, czy w Polsce odbędą się wolne wybory – z powodu których przez dziesiątki lat kilka pokoleń Polaków wiele wycierpiało – i PiS uzna ich wynik, czy tak jak Łukaszenka wybory brutalnie sfałszuje? To jest pytanie absolutnie zasadnicze, bo w świetle tego co dzieje się w Polsce i co znajduje potwierdzenie w ostatnich sondażach, pisowcy muszą wiedzieć, że jeśli nie wydarzy się nic absolutnie nadzwyczajnego i nieoczekiwanego, żadnych wolnych wyborów już nie wygrają.



















