Klęska PiS-u nad Odrą

0
REKLAMA

Stefan NiesiołowskiKtoś ironicznie zauważył, że klęska i upadek Morawieckiego – a być może jego możnego protektora – będzie drugą klęską „polskiego księcia” nad Odrą (pierwszą była klęska zakończona śmiercią Henryka II Pobożnego pod Legnicą w 1241 roku). Katastrofa ekologiczna trwa i nic nie wskazuje, aby pisowcom udało się ją opanować, usiłują utopić ją w kłamstwach, wykrętach i atakach na przeciwników, w tym przede wszystkim Donalda Tuska oraz Unię Europejską. Przy okazji okazało się, że całe Wody Polskie były kolejną pisowską przykrywką dla zatrudniania swoich, pociotków, nieudaczników, którzy przegrali wybory oraz powiązanych z reżimem aparatczyków. „Brudziński rozprowadza swoich kolesi po instytucjach rządowych w Szczecinie. Były radny PiS Duklanowski został dyrektorem RZGW. Na gospodarce wodnej się nie zna. Sutą pensję dostanie i będzie miał wsparcie innego Duklanowskiego z reżimowego radia Szczecin… Dyrektor Duklanowski w rozmowie stwierdził: – ‘Mamy do czynienia z niewielką ilością śniętych ryb. To nie będzie taka skala, jaka miała miejsce powyżej Wrocławia, bo ta substancja uległa rozproszeniu. W międzyczasie Odra przyjmuje Wartę i kilka innych mniejszych dopływów. Wydaje mi się, że dzisiaj możemy spać spokojnie… Dotąd najbardziej znanym pracownikiem Wód Polskich był Eugeniusz Daciuk, dyrektor zlewni w Zamościu i teść wicepremiera Jacka Sasina. Daciuk oświadczył, że nie odejdzie ze zlewni. Z dwóch powodów: teść to nie rodzina i ma kwalifikacje… Emeryt Henryk Gmitruczuk nowym dyrektorem Zarządu Zlewni w Białej Podlaskiej. Prywatnie nowy dyrektor jest ojcem wojewody lubelskiego Wojciecha Gmitruczuka… Kolejną zlewnię, tym razem w Żywcu, dostała wiosną 2019 r. Marta Wisińska-Kurz. Cztery lata wcześniej bez powodzenia kandydowała z list PiS do Sejmu… Od początku istnienia Wód Polskich nie ma regulaminu wynagradzania, no ale dzięki temu można tym od posłów, wojewodów i wszystkich innych po linii władzy dawać duże pensje, a cała reszta pracuje za pieniądze mniejsze niż w Biedronce… Odszedłem jakiś czas temu, bałem się. Pełno niekompetentnych zadowolonych z siebie nominatów partyjnych, beztroskich w swojej głupocie, bez wyobraźni, za to z wielkim o sobie mniemaniem. Miałem podpisywać się pod ich działaniami. Widziałem, że wszystko co robią, to tylko propaganda, dla zadowolenia partii. Z wydziałów potworzyli departamenty, zatrudnili pociotków, swoje zadania zrzucili niżej. W razie kłopotów partia by ich obroniła, ja byłbym kozłem ofiarnym. To nigdy nie powinna być instytucja obsadzona politycznie.” (Agnieszka Kublik, Iwona Szpala, „Odszedłem, bałem się. Jak się pracuje w Wodach Polskich i kto ma szansę na karierę”, „Gazeta Wyborcza” z dn. 22.08.2022 r.).

Trudno cytować cały długi artykuł, ale są tam opisy, jak instytucja zamawiała specjalne mundury (co za pomysłowość i wyobraźnia), kupowała drogie samochody, jak marnowała pieniądze podatników dla bezkarnego, łapczywego bogacenia się partyjnych działaczy, którzy troszczyli się tylko o siebie i swoje bogactwa. Tacy ludzie będą bronili pisowskiego reżimu jak niepodległości i to z nimi przyjdzie stoczyć – być może na ulicach – decydującą walkę o demokratyczną wolną Polskę?
„Katastrofa na Odrze po raz kolejny pokazała, że rządzą nami zadufane w sobie miernoty. W takich chwilach lepiej widać, że w ważnych dla państwa miejscach umościli sobie gniazdka ludzie bez podstawowej wiedzy. Cwaniacy nadrabiający brak kompetencji tupetem. Ale im nic nie grozi, bo władza opiera się właśnie na takich jak oni. Zawiodły procedury. Mamy kolejny dowód, że inercja administracji nie daje szans na skuteczną walkę z kataklizmem. A przecież na Odrze może się nie skończyć. Odpowiedzialność polityczną za katastrofę zawsze ponoszą rządzący. I tego nie zmieni ocenzurowanie zatrucia Odry w TVP Kurskiego.” (Jerzy Domański, „Ekologia się u nas nie przyjęła”, „Przegląd” z dn. 16‒21.08.2022 r.).

Strategia pisowców jest taka sama jak w przypadku wszystkich innych ich afer i katastrof: iść w zaparte, kłamać, poświęcić jakieś nieistotne polityczne figury, przeczekiwać i odwracać uwagę. Czołowi dygnitarze i aparatczycy reżimu starannie unikają kojarzenia z Odrą. Jest to unikanie tzw. efektu niechęci przez skojarzenie. Wypowiadają się chętnie i często na inne tematy, w sposób obrzydliwy (p. Terlecki) unikają odniesienia się do katastrofy. Partyjny przekaz jest taki, że to katastrofa „naturalna” i żadnych innych przyczyn pisowskie szczekaczki nie podadzą. Starannie unika wzmianki o Odrze nawet p. Duda, za to pełen jest wzniosłych banałów na temat Ukrainy, składając swoją bohaterską wizytę w Kijowie. „…państwowy przekaz nabrał w końcu klarowności, przyczyny są naturalne, przyrodnicze, a głównym podejrzanym ‘politycznym złotem’ są trujące złote algi, które (niezauważone?) rozwinęły się w Odrze. Podobno na skutek sztucznego zasolenia, ale tu tropy się urywają. Na tej narracji PiS chce dopłynąć do końca afery, przeczekać, jak wiele razy wcześniej, negatywne emocje społeczne. Ostatecznie można też wdrożyć, jak w sprawie tragedii smoleńskiej, schemat niekończącego się dążenia do prawdy. Tymczasem katastrofa powoli spływa do Bałtyku i już zapewne nie dowiemy się niczego pewnego o jej przyczynach”. (Jerzy Baczyński, „Lustro władzy”, „Polityka” z dn. 24‒30.08.2022 r.). Nie podzielam tego pesymizmu, już pewne elementy scenariusza katastrofy są znane, i tak samo jak wyjaśniony jest przebieg katastrofy lotniczej pod Smoleńskiej (nacisk na pilotów, aby lądowali w złych warunkach), tak samo pisowcom nie uda się zakłamać przyczyn zatrucia Odry.

REKLAMA (2)

Duda pełen mocy i majestatu Rzeczpospolitej musi samym swoim istnieniem tak przerazić Putina, że ten niczym Hitler w bunkrze ze strachu popełni samobójstwo. Za to głównym wrogiem pisowców jest Donald Tusk, a atakowanie go ma charakter przekraczający wszelkie granice obrzydliwości, chamstwa, podłości, ludzkiego pojęcia. Porównanie do Hitlera (p. Pawłowicz) lub wzywanie do „odstrzelenia” (reżimowy propagandysta p. Tekieli) to część tej kampanii. Stwierdzenie p. Krasnodębskiego o zagrożeniu ze strony Unii większym niż ze strony Putina ma na celu cementowanie nienawiści i mobilizowanie twardego elektoratu, dla którego PiS jest ważniejszy niż Polska i który da się dla PiS-u zamordować oraz gotów jest mordować innych. Do czego prowadzi fanatyzm i zaślepienie widać na rosyjskim przykładzie Aleksandra Dugina oraz jego córuni. Na inny elektorat PiS już dziś nie liczy. Jeśli dojdzie do wyborów (bo nie jestem tego pewien), to będą wtedy starali się zrobić jakąś prowokację, może jakieś morderstwo (poświęcą kogoś ze swoich – tak robią przegrywający dyktatorzy?). Ale dziś mogą jedynie ścigać się o poparcie środowisk skrajnych, głównie nacjonalistów, Rydzyka, dewotek, antyszczepionkowców i najbardziej sfanatyzowanych wyznawców. Krasnodębski znakomicie wpisuje się w taktykę traktowania Unii jako głównego wroga. Oni nienawidzą wolności i demokracji, dlatego Putin a zwłaszcza jego pachołki są sojusznikami. We wrześniu odbędą się ważne wybory we Włoszech, w których startują nienawidzący Unii, klienci Putina, włoscy nacjonaliści z gościem pisowców Salvinim. Mam nadzieję, że sromotnie przegrają i Włochy pozostaną jednym z filarów Unii?

REKLAMA (3)

W rocznicę powstania państwa ukraińskiego (1991) armia Ukrainy wygrywa wojnę z Rosją, a już z pewnością jej nie przegrywa: ” Ukraińscy piloci znaleźli sposób, jak podwieszać pod swoje migi amerykańskie rakiety przeciwradarowe i niszczą nimi rosyjską obronę przeciwlotniczą. Już od pierwszych godzin wojny było jasne, że choć Rosja miała wielką przewagę w sprzęcie, wojnę informacyjną sromotnie przegrała. Zachód, który mocno podzielił się w 2014 r., gdy Moskwa uderzyła na Ukrainę po raz pierwszy, tym razem zjednoczył się przeciwko agresji… Widzimy nagrania ukraińskich dronów, które zrzucają ze sporej wysokości granaty na niespodziewających się niczego rosyjskich żołnierzy, widzimy salwy przesłanych przez NATO nowoczesnych dział samobieżnych i używanych przez Ukraińców amerykańskich wyrzutni rakiet. A do tego słup ognia i dymu nad podbitymi przez Rosjan jeszcze w 2014 roku miastami Donbasu czy bazami lotniczymi na Krymie. Co do tego, że Ukraina jest w stanie się bronić przed Rosją, nie ma wątpliwości. Teraz chodzi o to, by przekonać świat, że Ukraina jest w stanie Rosję pokonać i przenieść wojnę na jej terytorium. (…) Co będzie dalej? Amerykanie mają zaopatrzyć Ukraińców w ciężkie drony mające uzupełnić flotę bayraktarów, które skutecznie atakowały rosyjskie kolumny nacierające na Kijów. Niemcy i Włosi chcą przekazać naprowadzane przez GPS pociski artyleryjskie typu Vulcano i 20 wyrzutni naprowadzanych laserowo rakiet typu APKWS. Do tego Ukraińcy mają otrzymać nowoczesne systemy obrony przeciwlotniczej.” (Bartosz Wieliński, „Pół roku wojny na Ukrainie. Zachód przesyła coraz potężniejsze rakiety”, „Gazeta Wyborcza” z dn. 24.08.2022 r.).

Nie rozstrzyga to jeszcze tej wojny na korzyść Ukrainy, ale w połączeniu z zapewnieniami Pentagonu, że Putinowi nie uda się „przeczekać” zachodniej pomocy, świadczy o tym, że czas nie pracuje na jego korzyść. Paradoksalnie sytuacja trochę przypomina II wojnę, wtedy główny ciężar wojny z Hitlerem brał na siebie Związek Sowiecki, a Zachód, zwłaszcza Roosevelt, był gotów przymknąć oczy na zbrodnie Stalina, co skutkowało m.in. nieprzyjmowaniem do wiadomości sowieckiej zbrodni w Katyniu i wysyłaniem wielkich ilości broni i innego sprzętu do Moskwy. Teraz sytuacja jest odwrotna. W roli Hitlera występuje Putin, Zachód piętnuje rosyjskie zbrodnie i posyła najnowocześniejszą (choć ciągle jeszcze nie każdą) broń do Ukrainy oraz bierze na siebie istotną część ciężaru wojny. Zacofanie, zwłaszcza technologiczne, Rosji musi prowadzić do jej przegranej i to czego świat może oczekiwać w niedalekiej przyszłości, to kontrofensywa ukraińska. To jeszcze nie są Ardeny Putina, ale być może Łuk Kurski?

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze