Wzruszający jest widok pisowskich radnych z kilku województw, którzy nie tak dawno pełni patriotycznego, narodowego i katolickiego zadęcia, przegłosowywali uchwały wymierzone w mniejszości LGBT. Tak bardzo bronili rodziny, wartości, ojczyzny, wiary, wszystkiego co najlepsze i najświętsze, ogłaszając pewne obszary Polski „wolne od LGBT” przy entuzjastycznych recenzjach takich wspaniałych przewodników narodu, jak radni Duda i Pęk. Deklarowali niezłomne odrzucenie mamony i trwanie przy wartościach jak rycerze JPII i wszyscy odziani w purpurowe i złote płaszcze najbardziej patriotyczni i najświętsi obrońcy ojczyzny. I nagle okazało się, że ci tak wspaniali, wierni i mężni, tchórzliwie zaczęli odwoływać swoje uchwały, ogłaszać jakieś pokrętne, dziwaczne – nie bardzo wiadomo o czym i po co – nowe uchwały, w których jedno jest warte uwagi – nie ma tam słowa o LGBT, bo inaczej ta podła niemiecka Unia nie da pieniędzy. Panie profesorze (jak pan doszedł do tego tytułu i kto oceniał pana wspaniały dorobek?) Janie Duda, to niemieckie pieniądze warte są więcej niż honor, prawda, rodzina i wiara przodków? Daliście się kupić.
Przykro mi, bo myślałem, że kto jak kto, ale pan jak Rejtan położy się w drzwiach sejmiku małopolskiego i nie dopuści do hańby? Wzruszający jest widok pisowców jak zjadają własne uchwały, ale nie wiem, czy Unia da się przekonać, ci lewacy potrafią być nieprzewidywalni i złośliwi. A jak nie dadzą mamony to rozumiem, że przegłosujecie wersję poprzednią? Na miejscu unijnych urzędników długo bym się zastanawiał, czy dawać jakiekolwiek pieniądze instytucjom, w których o ich wydawaniu decydują tacy mężowie, jak pp. Duda i Pęk?
W ostatnim czasie nastąpiło zaostrzenie pisowskich patologii, nie tylko nie zlikwidowano nepotyzmu i kolesiostwa, ale występują one w skali niespotykanej chyba od czasów saskich. „Gazeta Wyborcza” ujawniła system powiązań i zależności w obozie dobrej zmiany w skali monstrualnej. Istotnie, takie zjawisko jak zatrudnianie rodzin i znajomych istniało zawsze i nie jest typowe tylko dla Polski, ale to, co w PiS-ie jest koszmarne, to skala, bezwstyd i brutalność tego zjawiska, a także całkowita niewrażliwość pisowskich dygnitarzy już nawet nie na krytykę, lecz na pytania o to zjawisko. Nawet nie zaprzeczają, po prostu przestali reagować według zasady: rwijmy co się da, bo nikt nam tego nie odbierze.
Zobaczymy? „Może Szumowski kupił niewidzialne respiratory i maseczki bez certyfikatów, może Sasin bez ustawy wydał miliony na karty do głosowania, może dali 2 miliardy na pisowską szczujnię, może politycy PiS mieli kredyty w SKOK Wołomin, może kampania Zalewskiej była finansowana z pieniędzy PCK, może zgubili miliony w CBA, może służby i KNF nic nie robiły w sprawie Getback, może nie widzieli problemu jak Kuchciński latał sobie za nasze, może też i za nasze latali koledzy i dzieci Kuchcińskiego, może aniołki Glapińskiego zarabiają za dużo, może i za dużo hajsu dają Rydzykowi, może wypłacają sobie dużo nagród, może pod okiem ministra sprawiedliwości działa grupa hejterów szkalująca sędziów w internecie, może politycy PiS wszędzie gdzie się da na państwowe posadki wciskali swoje dzieci, może Polska Fundacja Narodowa płaciła za bilbordy szkalujące sędziów, może mieli Misiewicza, może Duda ułaskawił Kamińskiego, może Szyszko wycinał drzewa w terenach chronionych i pod okiem kamer załatwiał pracę córce leśnika… może zlikwidowali w MSW komórkę do ścigania faszystów i przymykają na nich oko, może chronią zwyrodnialców w koloratkach, no ale mimo wszystko nie zapominajmy, że Sławek Nowak nie wpisał zegarka do oświadczenia majątkowego”. (Maria Cichoń, „Zbrodnia główna PO – nie zapominajmy”, znalezione w necie). Można jeszcze dodać niesłychane nawet jak na pisowców zarobki niejakiej Sadurskiej, dawniej posłanki PiS-u i pracownicy kancelarii p. Dudy, od czterech lat członka zarządu PZU i PZU Życie. Zarabia około miliona rocznie, co daje ok. 3000 dziennie. Ta osoba wybitna pod każdym względem, zwłaszcza intelektualnym, uraczyła czytelników w jednym z wywiadów stwierdzeniem, że „działamy w jednej drużynie, w której wszyscy zawodnicy wygrywają” („Dolce vita Sadurskiej”, „Przegląd” z dn. 27.09. – 3.10.2021 r.). To prawda: Sadurska, Obajtek, Suski itp. wygrywają, przynajmniej dopóki rządzi dobra zmiana.
Jest dużo racji w uwagach publicystów o niestosowności towarzyskich spotkań z ludźmi pokroju Szumowskiego, Terleckiego, Glińskiego, dziennikarzami szczujni, szemranymi biznesmenami, co wychodzi na jedno. Ludzie odpowiedzialni za dyktaturę i niszczenie Polski powinni być bojkotowani, jak komuniści w stanie wojennym. Tyle tylko, że nie ma różnicy pomiędzy spotkaniem się z Glińskim na imieninach jakiegoś redaktora a przychodzeniem do reżimowej telewizji czy radia. Bojkot powinien obejmować wszystkie pisowskie media, spotkania, uroczystości. To jest dyktatura, jakakolwiek kolaboracja z tą dyktaturą jest kompromitacją. Nie należy przyjmować orderów od p. Dudy i innych pisowskich dygnitarzy, powinno się bojkotować uroczystości z ich udziałem (albo protestować publicznie, co ma miejsce na inauguracjach akademickich), obchody, rocznice, spędy. Koncentrowanie się akurat na jednych imieninach a chodzenie do TVP to dziwaczna niekonsekwencja. Kto służy PiS-owi, szkodzi Polsce.



















