Po wystąpieniu premiera Donalda Tuska, w którym przedstawił skalę korupcji i rabowania państwa przez pisowski reżim, trafnie nazywany też zorganizowaną grupą przestępczą, możemy z ulgą powiedzieć – nareszcie. To wystąpienie było moim zdaniem dokładnie tym, czego społeczeństwo od dłuższego czasu oczekiwało. W sposób jasny, konkretny, precyzyjny, premier przedstawił i opisał mechanizmy przekazywania przez pisowski reżim pieniędzy budżetowych do prywatnych kieszeni pisowskich dygnitarzy, lizusów, pomagierów, pociotków, różnego rodzaju kuzynów, ludzi służących dyktaturze i czerpiących z tego olbrzymie korzyści. Określił też skalę tego przedsięwzięcia, którą wymierzył na około 100 mld złotych (przynajmniej w tym momencie), czyli pokaźną część budżetu państwa. Tyle pieniędzy zostało przekazanych na rzecz pisowskiej dyktatury, jej funkcjonowania, ludzi jej służących oraz zwycięstwa w wyborach, które na szczęście PiS 15 października przegrało. Opisywanie mechanizmów korupcji jest z grubsza znane i premier wymienił tylko kilka najbardziej szokujących przykładów, jak pieniądze przekazywane dla p. Rydzyka i jego „dzieła”, przeróżnych fundacji, spółek, instytutów; konkursy, które bez żadnych reguł, zasad przyzwoitości, służyły przelewaniu gigantycznych budżetowych pieniędzy do kieszeni pisowskich polityków, ich rodzin, krewnych, pomagierów i lizusów. Wielkie pieniądze zarabiali też pracownicy pisowskich mediów, które służyły nie informacji i debacie publicznej, ale reżimowi oraz zajmowały się oczernianiem i niszczeniem przeciwników politycznych, ze szczególnym uwzględnieniem Donalda Tuska.
Nareszcie premier rządu, który przejął władzę w Polsce po obaleniu infantylnej dyktatury Kaczyńskiego, powiedział to, czego społeczeństwo od dawna oczekiwało. Ogłosił, że zajmuje się nie tylko sprawami gospodarczymi, społecznymi, bieżącym administrowaniem i reformowaniem państwa. Co jest oczywiście najważniejszym elementem i celem sprawowanej władzy, ale także rozliczeniem przestępców, którzy przez 8 lat sprawowania władzy niszczyli demokrację, prześladowali przeciwników politycznych i uprawiali korupcję w niespotykanej na miarę Polski i być może Europy (z wyjątkiem reżimu Orbana) skali. Istotą reżimu Kaczyńskiego była korupcja. To nie była dyktatura krwawa, okrutna, nie była nawet represyjna, ale była przede wszystkim skrajnie skorumpowana. Nie wiem, czy Kaczyński sam na to wpadł, czy powiedział mu to Orban, czy przeczytał to w jakimś podręczniku (pewne elementy takiego rozumowania można odszukać w znanej książce Niccolo Machiavellego „Książę”), ale uznał, że wystarczy pewną część społeczeństwa – a zwłaszcza część elit – przekupić, że przemoc należy stosować w bardzo ograniczonym wymiarze, a przede wszystkim opłacać zwolenników, aparat propagandowy, policję i służby specjalne, wymiar sprawiedliwości, środki przekazu oraz kupować, przekupywać, opłacać, korumpować wszystkich, mających jakiekolwiek wpływy, znaczenie i możliwości. I to powinno wystarczyć. Drugim istotnym elementem tej dyktatury, ściśle powiązanym z pierwszym, była całkowita bezkarność ludzi reżimu. Kaczyński mówił im coś takiego: możecie kraść, bogacić się, budować fortuny dla siebie i swoich rodzin, a ja zapewniam wam całkowitą bezkarność. W zamian za to macie mnie, mojemu reżimowi i moim ludziom służyć, ślepo i bezwarunkowo, wykonywać nasze polecenia, nie zadawać pytań, realizować czasami nieprzyjemne zadania.
Nareszcie premier Donald Tusk jasno i zdecydowanie powiedział to, na co znaczna część społeczeństwa od dawna czekała, i czego czasami z niecierpliwością, i być może w pewnych sytuacjach z irytacją oczekiwała. Mimo że przecież Donald Tusk kilkakrotnie powtarzał i wyjaśniał, że demokracja jest powolna, a dyktatura szybka, że system, jeśli ma być praworządny nie może działać na skróty, prokurator i policja nie mogą zastępować sądów, a wszelkie parlamentarne i prawne procedury mają w sobie siłą rzeczy coś irytującego w stosunku do bezczelnych, obrzydliwych, pełnych pychy, załganych przestępców, dygnitarzy pełniących często wysokie funkcje i stanowiska, znajdujących obrońców w Sejmie, mediach, Kościele i wielu innych miejscach. Jak długo ma trwać cyrk z aresztowaniem p. Romanowskiego, który naradzał się z jakimś innym pisowskim dygnitarzem, jak zeznawać i co mówić w przypadku złapania za rękę? I cały czas obraża swoim zachowaniem poczucie sprawiedliwości. Dlaczego cała Polska ma czekać, aż jakiś sędzia raczy wrócić z urlopu i rozpatrzyć wniosek o aresztowanie dla szanownego pisowskiego dygnitarza podejrzanego o korupcję? Dlaczego nie można było zatrzymać Obajtka, Kamińskiego, Morawieckiego, Dworczyka, Wąsika, Bielana i wielu tym podobnych mężów stanu i wybitnych polityków, jeszcze zanim udali się do PE, co znacznie przedłuży ich pojawienie się w miejscu, gdzie od dawna powinni przebywać i którego nie powinni opuszczać? I wreszcie, dlaczego tak bardzo zasłużeni dla pisowskiego reżimu, obsługujący kadzielnicę kłamstwa, nienawiści, sprawcy takiego ogromu zła, podłości, ludzkiej krzywdy, jak Kaczyński, Rydzyk, Macierewicz nadal nawet nie usłyszeli zarzutów, jakby państwo bało się nawet ich wezwać przed oblicze prokuratora? Rozumiem, że są to niedołężni i być może już ogłupiali ze starości i pychy ludzie, których nie należy zamykać w więzieniu, bo umrą ze strachu i niedołęstwa, ale przecież tego nie żądam. Nie chcę oglądać Rydzyka oraz Kaczyńskiego i Macierewicza, a także paru innych im podobnych, w marynarce na głowie, jak policja ma w zwyczaju zatrzymywać gangsterów i dilerów narkotykowych, ale chciałbym, aby wolna Polska pokazała, że nie boi się podejrzanych o korupcję nie tylko takich osób jak wyżej wymienieni zbawcy narodu i dygnitarze w sutannach, a także znanych obrońców pedofilów. Donald Tusk swoim wystąpieniem pokazał, że ten dzień nadejdzie, że on wie, pamięta i nie zostawi Polski skorumpowanym łotrom. I to z grubsza wystarczy. Nareszcie – to wystąpienie było bardzo właśnie w tym momencie potrzebne.
„Zwolennicy nowej władzy po sześciu miesiącach może nie są wstrząśnięci, ale jednak trochę zmieszani. Bilans pierwszego etapu rządów Donalda Tuska pozostaje niejednoznaczny. Czy to dopiero rozbieg, czy już pokaz rutyny?… W niedawnej kampanii mógł sobie pozwolić na wejście w rolę cara, który publicznie lamentuje nad nieudolnością bojarów („Każdego dnia zaciskam pięści i zęby, i myślę sobie: musi być szybciej, musi być sprawniej”), chociaż taka relacja sama w sobie jest dysfunkcjonalna. Samotny władca rzadko bywa władcą skutecznym. Powinien umieć delegować zadania, opierając się na godnych zaufania i decyzyjnych notablach”. (Rafał Kalukin, „Trudne życie po cudzie”, „Polityka”, 3-9. 07. 2024r.). Donald Tusk pokazał, że najważniejsi z punktu widzenia rozliczeń ministrowie, podpisując pakt o współpracy, w rozliczeniach będą realizować to, na co czeka społeczeństwo, działa i jest skuteczny zarówno w diagnozie rzeczywistości, jak i w działaniach, które właśnie prezentuje opinii publicznej. Kupił przynajmniej kilka miesięcy czasu, wliczając w to okres wakacyjny, siłą rzeczy działający na korzyść pisowskich przestępców. Ale po tym okresie muszą nastąpić: odebranie immunitetów, zatrzymania, przedstawianie zarzutów i przynajmniej pierwsze procesy. To nie może być proces, który trwa dziesięciolecia. Pisowcy mają jeszcze ostatnią nadzieję w postaci p. Dudy, który jest tym, kim był zawsze – obrońcą interesów pisowskich.
Reakcja pisowców na wystąpienie Donalda Tuska była łatwa do przewidzenia: kłamstwa, wrzask propagandowy, znane i do znudzenia powtarzane zarzuty wobec KO, ale także widoczny strach. Oni wiedzą, że mamy niezbite dowody ich przestępstw i nie boimy się ich przedstawić opinii publicznej. „PiS przyjął taktykę ‘krzyków i trików’. Od czasu ‘więźniów politycznych’ Kamińskiego i Wąsika partia i pisowskie media intensywnie promują opowieść o ‘reżimie Tuska i koalicji 13 grudnia’ brutalnie rozprawiającymi się z demokratyczną opozycją. Politycy, wobec których toczą się dochodzenia, są więc ofiarami ‘ścigania opozycji’, ‘medialnego linczu’, prokuratorzy prowadzący śledztwo to ‘bodnarowcy’; w Polsce obowiązują standardy białoruskie; wobec zatrzymanych władza stosuje tortury, zamierza też tworzyć ‘obozy dla opozycji’, za co ‘Tusk pójdzie na wiele lat do więzienia’. Syntezę tej narracji dał ostatnio europoseł Patryk Jaki, mówiąc: ‘Polską rządzą dziś bandyci, którzy na polecenia Niemców niszczą państwo’”. (Jerzy Baczyński, „Miedzy prawem i sprawiedliwością”, „Polityka”, 24-30.07.2024r.). Ostrość tych słów i cała reakcja pisowców, a przede wszystkim jego głównych dygnitarzy, świadczy, że oni się boją, że czują, że coś się zmienia, nadchodzi rozliczenie. Na szczęście nikt poważny już dziś nie mówi o jakimś porozumieniu z PiS-em. To jest partia, która uważa, że sam fakt, że nie rządzi Polską to wybryk historii albo jakaś skandaliczna niesprawiedliwość, historyczna krzywda i tylko ich władza nad Polską jest historyczną sprawiedliwością i jest zwieńczeniem historii. Jaki ma sens dyskusja z ludźmi, którzy uważają, że mają po prostu prawo do okradania Polski, a każdy, kto usiłuje im w tym przeszkodzić działa przeciwko Polski narodowym interesom, które tylko geniusz Kaczyńskiego potrafi rozpoznać.




















