Unia Europejska ma najwyraźniej dość pisowskiego krętactwa, kłamstw i gry na zwłokę. Wydaje się, że pisowcy wreszcie poniosą konsekwencję swoich działań. Jeszcze niedawno wydawało się, że kolejny raz im się uda, że demokracja w starciu z dyktaturą musi przegrać. Jak irytujące było to ustawiczne odwlekanie decyzji różnych unijnych komisji i urzędów, jak obezwładniające było zadawanie tych samych pytań i wysłuchiwanie bezczelnych, zakłamanych do szpiku kości „wyjaśnień” zatroskanych, pochylonych nad losem Polski polityków, jak pp. Szydło, Morawiecki, Szymański itd. Tak przy okazji p. Szymański to nie żaden polityk, broń Boże nie pisowiec, ale nieskazitelnie uczciwy, obiektywny, kompetentny fachowiec, który nie reprezentuje żadnej partii, tylko interes nasz polski, narodowy. Jest wzorem uczciwego państwowca i kompetentnego urzędnika. Komuniści też mieli takich „fachowców” i w pewnych sytuacjach lubili pokazywać ich publicznie, dobrze też opłacali. Nie chcę nadużywać znanego określenia Lenina – „pożyteczni idioci”, bo się trochę zdewaluowało.
Wydawało się, że po raz kolejny dyktatura wygra, że demokracja nie odważy się nie finansować dyktatorskiego reżimu, że dla świętego spokoju – co tak uwielbiają demokracje i co działa na korzyść dyktatur – zrezygnuje z konfrontacji i wypłaci dobrej zmianie pieniądze przeznaczone do umocnienia dyktatury, łamania praworządności, wzbogacania się rożnych pociotków. Jak to zwykły czynić dyktatury, dofinansuje takie podpory władzy jak policja, propaganda (zwłaszcza TVP p. Kurskiego), różnych rycerzy JPII, bojowników różańca, łysych osiłków oblepionych narodowymi symbolami i obrońców nienarodzonych. Wydawało się, że po raz kolejny jakaś unijna komisja będzie przekazywać zapytania innej komisji, a zatroskany patriota p. Morawiecki będzie zapewniał, że wszystko dobrze, bo Unia rozumie i w gruncie rzeczy zgadza się z racjonalnym i kompromisowym stanowiskiem Polski.
Kompromis to jak wiadomo istota polityki pisowców. Najlepiej widać to było w ich wielkim szacunku dla kompromisu aborcyjnego i nie wiem dlaczego nie bardzo mogą zrozumieć stanowisko kobiet, które dziś już tego kompromisu nie chcą i protestują przeciwko najlepszej na świecie władzy. Nie panie Morawiecki, to nie jest stanowisko Polski, tylko pisowskiego reżimu, wrogie wobec Polski, w której najżywotniejszym interesie jest wolność i demokracja, a nie kłamstwa reżimowej telewizji szyderczo nazywanej „publiczną” oraz „sprawiedliwość” w wydaniu pp. Ziobry i Przyłębskiej.



















