W krainie El Dorado wydawców podręczników szkolnych

0
REKLAMA

Dr inż. Tomasz PięciakInauguracja nowego roku szkolnego za nami, a tymczasem obserwujemy spór zwaśnionych grup społecznych popierających lub zwalczających dobrowolną edukację zdrowotną i kontestujących problem „drugiej”, również dobrowolnej lekcji religii. Obie grupy marnują swoją energię, a przy okazji ten antagonizm ma swoje konsekwencje społeczne – działania tych dwóch grup okazały się na tyle skuteczne, iż niemal całkowicie przesłoniły opinii publicznej rzeczywiste problemy, z jakimi boryka się szkolnictwo w naszym kraju.

Do tych istotnych kwestii (poza oczywistymi brakami kadrowymi) bez cienia wątpliwości należą m.in.: zapaść poziomu edukacyjnego czy ciągłe zmiany w podstawach programowych niemające żadnego merytorycznego uzasadnienia. Te ostatnie nie tylko wprowadzają zawirowania w możliwości ponownego wykorzystania starszych podręczników, ale generują nie lada wyzwania finansowe związane z kupnem nowego zestawu książek na ponadpodstawowym poziomie edukacji. Czy ktoś w podręcznikowym El Dorado wydawców zastanawia się, po jakiego diabła w naszym systemie edukacji zachodzi ciągle tyle zmian?
Co to jest owa podstawa programowa? To nic innego jak dokument wydawany przez ministra edukacji, przedstawiający treści i zestaw minimalnych celów edukacyjnych, jakie nauczyciel jest zobowiązany osiągnąć prowadząc zajęcia dydaktyczne w szkole. Nim jednak podstawa programowa wejdzie w życie, musi przejść odpowiedni proces, w tym opracowanie podstawy przez ekspertów, konsultacje społeczne, opiniowanie przez m.in. Radę Główną Nauki i Szkolnictwa w zakresie zgodności z kształceniem akademickim, by doprowadzić do finalnej decyzji ministra. Teraz mogą już powstawać programy nauczania dla poszczególnych przedmiotów, do których realizacji wydawnictwa następnie wydają podręczniki. Ostatecznie to nauczyciel dokonuje wyboru obowiązującego podręcznika.

W przestrzeni publicznej niejednokrotnie można usłyszeć o „odchudzaniu” podstaw programowych z przedmiotów ścisłych. To prawda – podstawy programowe z matematyki i fizyki w Polsce są wyraźnie zubożone w porównaniu do Francji, Singapuru czy Japonii, w których programy nauczania obejmują m.in. liczby zespolone, działania na macierzach, rachunek całkowy (matematyka) czy fizykę medyczną oraz zastosowania fizyki w nowoczesnych technologiach. A co ze zmianami podstaw programowych? Złośliwi mogą stwierdzić – należy podstawy programowe zmieniać i nadążać za transformacją technologiczną. Ale właściwie „co” zmieniać, skoro program matematyki w szkole średniej kończy się na XIX w., a fizyki w pierwszej połowie XX w.? Matematyka w zakresie szkolnym obejmuje zagadnienia począwszy od geometrii z ok. VI-III w p.n.e., przez funkcje trygonometryczne znane w podstawowym zakresie już w II w. p.n.e., a następnie rozwinięte w XVII-XVIII w., a skończywszy na własnościach funkcji, podstawach rachunku różniczkowego i prawdopodobieństwie zamykających się w zakresie szkolnym na XVII–XIX w. Fizyka to już nowszy okres historii, rozpoczynając od mechaniki (XVII w.), przez termodynamikę i optykę (XVII-XIX w.), elektromagnetyzm (XVIII–XIX w.), po elementy fizyki relatywistycznej i fizykę jądrową (pierwsza połowa XX w.). Warto zwrócić uwagę, że w programach tych dwóch przedmiotów brak jest elementów matematyki i fizyki współczesnej.

REKLAMA (2)

Uczeń szkoły średniej może zatem sięgnąć do archiwalnych opracowań i spełnią one swoją rolę w zakresie zagadnień omawianych na poziomie szkolnym. Rzecz jasna, metodyka nauczania uległa zmianie w ciągu ostatniego stulecia, jednak matematyka na poziomie szkolnym nie wykracza poza zakres wiedzy znanej już 100 lat temu. Czy nikt nie zastanawiał się, jaki pozytywny skutek miałoby wykorzystywanie przez uczniów różnych podręczników? Można sobie tylko wyobrazić zmianę perspektywy patrzenia na zagadnienia matematyczne i zjawiska fizyczne, gdyby uczniowie wykorzystywali różne materiały źródłowe na lekcji, w tym tzw. białego kruka. Jak stwierdziła prof. Jennifer Doudna (laureatka Nagrody Nobla z chemii za opracowanie techniki CRISPR-Cas9) „Różnorodność jest naprawdę ważna w nauce. (…) Przede wszystkim uważam, że jeśli chcesz osiągać najlepsze rezultaty naukowe, potrzebujesz wielu różnych umysłów (…) z różnymi perspektywami, zestawami umiejętności, zainteresowaniami, pasjami i sposobami podejścia do problemu”.

REKLAMA (3)

Czy istnieje zatem potrzeba tak częstych zmian programowych z matematyki i fizyki na poziomie szkolnym, a co za tym idzie ciągłego drukowania nowych podręczników przez wydawnictwa? Z całą pewnością taka potrzeba nie występuje na poziomie szkolnym, a jedynymi beneficjentami tych zmian wydają się być autorzy i wydawcy podręczników. Częste zmiany zakresów programowych oraz narzucanie podręczników szkolnych przez nauczycieli pogrąża w chaosie system edukacji.

Dr inż. Tomasz Pięciak – absolwent I LO w Tarnowie, doktor nauk technicznych w dyscyplinie informatyka, ekspert w zakresie przetwarzania obrazów cyfrowych, sztucznej inteligencji i obrazowania medycznego, ekspert dla Państwowej Agencji Naukowej przy Ministerstwie Nauki, Innowacji i Uniwersytetów Rządu Hiszpanii, laureat kilkunastu nagród, m.in. nagrody MNiSW dla wybitnych młodych naukowców.

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze