Wielkie wyzwania

0
Marek Zuber
REKLAMA

Umownie przyjmujemy, że początek nowych czasów w Państwie Środka to początek lat osiemdziesiątych minionego wieku. Częściowe otwarcie gospodarki na świat zaowocowało ściągnięciem inwestorów. Zaczęło się od Stanów Zjednoczonych, szybko jednak potencjał Chin dojrzały także inne państwa, również z Europy, na czele z Niemcami. To między innymi dlatego nasi zachodni sąsiedzi odnoszą takie sukcesy gospodarcze.
Produkt Krajowy Brutto najbardziej ludnego państwa świata wynosił w połowie lat osiemdziesiątych około 250 mld USD, czyli był o połowę niższy, niż obecnie generuje Polska. W połowie lat dziewięćdziesiątych Chiny osiągnęły pół biliona USD PKB i wtedy, tak naprawdę, zaczął się prawdziwy boom gospodarczy. Na przełomie wieków przekroczono bilion dolarów, po kolejnej dekadzie 5 bln USD. Na początku drugiej dekady XXI wieku Chiny przegoniły Japonię i stały się drugą gospodarką globu. W 2014 roku w kraju tym wyprodukowano towary i usługi o wartości ponad 9 bln USD.
Sukces Chin jest oczywisty. Mnie jednak trochę drażnią komentarze, w których publicyści prześcigają się jedynie w podkreślaniu osiągnięć chińskiej gospodarki, sukcesu jej przedsiębiorców, naukowców itd. itp. Owszem, pogoń za liderami robi ogromne wrażenie, ale Chiny nie są państwem, które w większości najbardziej podstawowych kategorii można dzisiaj porównywać do najbogatszych krajów tzw. wolnego świata.
Pod względem wartości PKB Chiny rzeczywiście zbliżyły się do Stanów Zjednoczonych, ale od największej gospodarki świata sporo je jednak dzieli. W zeszłym roku USA osiągnęły bowiem prawie 17 bln USD wygenerowanej wartości dóbr i usług. Oczywiście wszystko wskazuje na to, że w perspektywie kilkudziesięciu lat Chiny prześcigną Stany, musimy jednak brać po uwagę fakt, ze jest to kraj ponad czterokrotnie bardziej ludny niż USA. I to jest chyba ten element, o którym się często zapomina. Jeśli weźmiemy pod uwagę dochód na mieszkańca, czyli w ujęciu per capita, okaże się, że Chiny są w dalszym ciągu krajem bardzo biednym. Wskaźnik ten jest bowiem prawie dwukrotnie niższy niż dla Polski i wynosi około 6,5 tysiąca USD na mieszkańca. W Polsce mamy ponad 12 tys. USD, a w USA ponad 50 tys. USD.
Oczywiście musimy brać pod uwagę, że w Chinach dobrobyt rozkłada się bardzo nierówno. Szacuje się bowiem, że ze wzrostu gospodarczego bezpośrednio korzysta około 300 mln osób. Innymi słowy: ponad miliard dalej żyje w biedzie. Kiedy odniesiemy PKB do owych 300 mln, mamy obraz ogromnego, chłonnego rynku o dochodzie na mieszkańca dwa i pół razy wyższym niż w Polsce. Nie tak bogatego jak na przykład strefa euro, ale jednak o olbrzymim potencjale. A wśród tych 300 mln wielu dysponuje środkami, które pozwalają na zakup drogich samochodów czy jachtów, stąd Chiny są dzisiaj jednym z najważniejszych rynków dóbr luksusowych.
A zatem Chiny są potęgą, choć z pewnością nie na miarę USA i nie tak bogatą jak Niemcy, Francja, Kanada, Japonia i wiele innych krajów. Ale z perspektywami na przyszłość. Z tym że już bez dwucyfrowych wzrostów PKB. Nie da się na przykład w nieskończoność utrzymywać wysokiej dynamiki eksportu, a właśnie sprzedaż za granicę była przecież przez lata motorem chińskiej gospodarki. Poza tym Chiny mają olbrzymie wyzwania wewnętrzne, o których otwarcie mówi zresztą nowa władza. System emerytalny, edukacja i inne potrzeby to olbrzymie koszty. Chiny będą z pewnością szły do przodu, ale nie będzie to już galop. Wszystko na to wskazuje, że pod względem nominalnego PKB przegonią Stany Zjednoczone, choćby z uwagi na czterokrotnie większą liczbę ludności. Jednak wcale nie musi to się stać bardzo szybko.

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze