Jest lepiej

0
Marek Zuber
REKLAMA

Trzeba uczciwie przyznać, że ministerstwo finansów powoli, ale jednak idzie do przodu. Przynajmniej w kwestii zwiększenia dochodów budżetowych. Wielokrotnie pisałem choćby o problemie strat wynikających z oszustw na podatku VAT. Pojawiają się różne kwoty, ale z pewnością mówimy tu o dziesiątkach miliardów złotych rocznie. Mamy również problem z obchodzeniem płacenia CIT‑u. Opanowanie tych patologii oznaczałoby w zasadzie zmianę realiów budżetowych. Stąd z pewnością trzeba to traktować jak jeden z priorytetów.
Nigdzie na świcie nie jest tak, że fiskus zbiera dokładnie tyle, ile zebrać powinien. Ale faktem jest także to, że, przynajmniej jeśli chodzi o podatek VAT, należymy pod względem słabej ściągalności tego podatku i skali nadużyć przy jego zaniżaniu i wyłudzaniu nienależnych zwrotów, do najgorszych krajów Unii Europejskiej. Cieszy zatem fakt, że sytuacja zaczęła się wreszcie poprawiać. Tak przynajmniej twierdzi minister Szałamacha. Ale jego twierdzenia wydaja się uzasadnione.
W budżecie na 2016 rok założono dochody na poziomie 313 mld PLN. W zeszłym roku zebrano 289 mld PLN. Wyższe dochody miały wynikać z kilku czynników. Oczywiście jednym z nich był wzrost gospodarczy i związane z nim efekty. Na przykład spadek bezrobocia. I rzeczywiście te procesy widać. Rosną wpływy ze wszystkich podatków związanych ze wzrostem gospodarki, także z podatku PIT, co wynika zarówno z wyższych wynagrodzeń, a obserwujemy przecież ich wzrost, jak i z tego, że więcej ludzi pracuje. Bezrobocie spadło w czerwcu do 8,8%. Dotychczas taki poziom odnotowaliśmy tylko raz, w październiku 2008 roku. Lipiec, wszystko na to wskazuje, będzie już rekordem ostatnich 27 lat, czyli okresu trzeciej Rzeczypospolitej. Warto w tym momencie nadmienić, że widzimy już także wzrost wpływów budżetowych z tytułu programu 500 plus, chociaż precyzyjne określenie tego wpływu jest trudne. Nie zmienia to jednak faktu, że mamy wzrost konsumpcji, który trudno w takiej skali uzasadnić innym czynnikiem.
Biorąc jednak pod uwagę budżet z roku 2014, dochody na poziomie 283 mld PLN, sam efekt wzrostu gospodarki czy uruchomienia programu 500 plus to za mało, żeby osiągnąć zakładany w budżecie wzrost dochodów. Ministerstwo finansów planowało dodatkowe wpływy z aukcji LTE, z nowych podatków oraz wzrost ściągalności tego, co już jest. Wpływy z aukcji, nieco ponad 7 mld PLN, są już rozliczone, tu nie ma niespodzianki. Wpływy z nowych podatków są znacznie niższe od planowanych. Podatek bankowy miał przynieść w pierwszych sześciu miesiącach około 3 mld PLN, a przyniósł ledwie 1,2 mld PLN. Podatku od sieci handlowych w ogóle nie wprowadzono. Tymczasem pierwsze półrocze wskazuje na to, że rzeczywiście założenia budżetowe są do zrealizowania. Wniosek z tego wydaje się prosty: udaje się poprawić ściągalność podatków.
Oczywiście jednoznacznie trudno jest ocenić tę poprawę. Musielibyśmy, na przykład, dokładnie wiedzieć, jakie są obszary łamania prawa. Tymczasem na pewno wiemy tylko o tych przestępstwach, które zostały wykryte. Nie zmienia to jednak faktu, że jednak idziemy do przodu. Czy jednak z tych wszystkich informacji wynika, że nie będzie problemu ze sfinansowaniem programu 500 plus, obniżenia wielu emerytalnego i innych koncepcji, o których wspominają rządzący? Wiemy na razie tyle, że coś drgnęło. Wiemy, że rok 2017 wydaje się niezagrożony i że są przygotowywane kolejne posunięcia, które mają ograniczyć łamanie prawa. Ale czy to wystarczy? Tego oczywiście w tej chwili nie wiemy. Mam jednak wrażenie, że pojawią się nowe obciążenia podatkowe lub parapodatkowe. Jeśli nie dla wszystkich, to dla tych zamożniejszych.

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze