Wojna trwa

0
REKLAMA

Istnieje uderzające podobieństwo obecnej wojny rosyjsko-ukraińskiej z wojną rosyjsko-fińską, tzw. zimową. „Przez 105 dni na przełomie 1939‒1940 roku rozgrywała się jedna z najtrudniejszych kampanii na początku drugiej wojny światowej. W kontekście wojny globalnej była ona stosunkowo niewielka, ale szacuje się, że brały w niej udział 2 miliony fińskich i radzieckich żołnierzy. Dopiero w 1970 roku świat dowiedział się z pamiętników Chruszczowa, że w wojnie zimowej Związek Radziecki stracił milion żołnierzy.” (Elois Engel i Lauri Paananen, „Wojna zimowa”, Gdańsk, 2001 r.). Tak samo były rozbijane i niszczone sowieckie kolumny w fińskich lasach. Tak samo nie udawało się Rosjanom przełamać linii Mannerheima (pas fińskich umocnień). Tak samo jak obecnie żołnierze sowieccy nie mieli map, żywności, amunicji, pomocy medycznej, za to dużo materiałów propagandowych i portretów Stalina, które trzeba było wieszać na drzewach i kamieniach oraz otaczać szacunkiem. Tak samo wreszcie jak teraz za żołnierzami pierwszej linii szły zaporowe oddziały policji politycznej, które strzelały do każdego, kto próbował się wycofać, albo niedostatecznie szybko nacierał. Zbrodniarze są zawsze tacy sami. Stalin wydał rozkaz – ani kroku w tył i skazywał na śmierć ludzi, którzy nie chcieli ginąć w bezsensownych natarciach. Tak samo dowiadujemy się, że za oddziałami na Ukrainie idą kolumny kadyrowców (czeczeńskich najemników Putina), którzy zachowują się podobnie. Na razie nie pojawił się jeszcze następca marszałka Żukowa, który posyłał całe fale źle uzbrojonych i nieochranianych ogniem artylerii żołnierzy na śmierć i zdobywał wprawdzie teren, ale ponosząc straty często dziesięciokrotnie większe niż broniący się Niemcy. Jednak i tak straty rosyjskie według danych ukraińskich wynoszą około 1000 żołnierzy dziennie.
Widać też zasadniczą zmianę strategii pisowców.

Wojna to już nie „polityczne złoto”, Unia nie jest już „wyimaginowaną wspólnotą”, a głównym sojusznikiem i gwarantem naszej niepodległości. Prezydent Duda jest mężem stanu, sojusznikiem Zachodu, rozmawia z zachodnimi politykami, często mówi o swoich kontaktach z prezydentem Bidenem, któremu nie raczył przez dłuższy czas wysłać gratulacji z powodu zwycięstwa. Pisowcy cały czas odmieniają przez wszystkie przypadki, jak to są cenieni, potrzebni i mile widziani w Europie, i jak ważna dla Polski jest przynależność do Zachodu. W gmachach pisowskich urzędów znów wiszą unijne flagi, które nie są „szmatami” i tylko chyba Rydzyk po cichu modli się o to, aby Unia się rozpadła, ale jakoś nie ma odwagi tych pobożnych myśli wyrazić publicznie. Uczestnicy haniebnego, antyunijnego spotkania putinowskiej międzynarodówki w Madrycie nie wracają do doniosłego dorobku tej konferencji i w ogóle udają, że jej nie było. O tym warto i trzeba pamiętać, ale nie jest to dziś najważniejsze. Polski rząd i wspierający reżim polski kościół udzielają pomocy uchodźcom i robią to chyba na miarę swoich możliwości. Nie wydaje mi się, aby był też dziś najlepszy moment do rozliczania wielkiego rachunku krzywd wyrządzonych Polsce przez pisowski reżim. Wrogiem jest Putin, a pomocy potrzebuje bohaterska Ukraina. Potrzebuje przede wszystkim broni, pomocy humanitarnej, wsparcia dyplomatycznego, to wszystko otrzymuje od Zachodu i także od Polski. Dyskusja na temat szczegółów dostarczania uzbrojenia jest zbyteczna, podobnie jak absurdalny spór o dostarczanie polskich samolotów, który tylko zaszkodził dobrej sprawie. Takich spraw nie załatwia się publicznie.

REKLAMA (3)

Rosja okazała się – przynajmniej do tej pory – zdumiewająco słaba i nieudolna. Aż trudno uwierzyć, że to ma być wielkie mocarstwo. Przykładem tej słabości jest łatwość, z jaką Putin kolejny raz sięga po atomowy straszak, grożąc zagładą życia na ziemi, nie z powodu zagrożenia Rosji, bo ta nie jest zagrożona, ale z powodu wściekłości urażonej pychy.
Właśnie minęła rocznica przyjęcia Polski do NATO. Urodzony i wychowany w niewoli, nigdy nie śniłem, że doczekam tego dnia. Pamiętam rozradowaną twarz Bronisława Geremka, z którym przeżyłem rok w obozie dla internowanych i był to piękny rok w moim życiu. Dziś można tylko wyrazić ogromną satysfakcję, że wystarczyło w Polsce rozumu dla zabezpieczenia naszej wolności. Gdzie byśmy byli, gdyby posłuchać ludzi, którzy sprzeciwiali się wejściu do NATO i Unii? Przecież nie było ich znowu tak mało i byli to najwięksi patrioci i obrońcy wiary oraz narodowych wartości. Mieliśmy zaszczyt gościć panią prezydent Kamalę Harris, mądrą, kulturalną, pełną empatii, uroczą i tylko zawsze w takich momentach przypominam sobie, co mówił o NATO sceptyczny co do przyjmowania do sojuszu państw bałtyckich krytyk Unii, sympatyk dyktatorów i generalnie zwolennik wzruszającego, pełnego braterstwa hasła – America first.

REKLAMA (2)
Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze