Nic raczej nie wskazuje na to, że Kaczyńskiemu uda się zrealizować scenariusz uliczny i na fali zamieszek, rozruchów, ulicznych burd, a przede wszystkim fali kryzysu, nędzy i rozpaczy dorwać się do władzy. Polska jest stabilną demokracją, jednym z najszybciej rozwijających się krajów Unii Europejskiej i czarne scenariusze raczej się nie spełnią.
W drugiej połowie 2013 roku pojawią się prawdopodobnie pierwsze sygnały ożywienia gospodarczego i tym samym ostatecznie rozwieją się nadzieje polityków związane z kryzysem i scenariuszem „im gorzej, tym lepiej”. W styczniu zostanie uchwalony budżet unijny i chociaż nie będzie to budżet naszych marzeń, bo takie budżety zdarzają się tylko w planach marzycieli albo populistów, demagogów i cyników, to jednak ten budżet pozwoli Polsce utrzymać dotychczasowe wysokie tempo rozwoju. Rozpocznie się też fundamentalna dyskusja o wprowadzeniu euro, w której ujawnią się pokłady politykierstwa, demagogii i cynizmu w wykorzystywaniu wprowadzenia euro do walki o władzę.
W przypadku GMO mamy do czynienia bardziej z nieuctwem, tu raczej triumfować będzie najgorszy typ demagogii. Najwięcej i tak zależy od nas, ale okazało się, że nasz kraj potrafi powoli przełamywać stereotyp wiecznego nieudacznika zgłaszającego ustawiczne pretensje do całego świata za nasze nieudane powstania i przegrane wojny, a przeciwnie – jest krajem sukcesu, nowoczesności, wykorzystania możliwości, krajem wolnym od kompleksów i uwolnionym od historycznych klątw i anachronicznych rządów dwóch trumien – Piłsudskiego i Dmowskiego. Historię, nie tylko w stosunkach z Rosją i Niemcami, ale także w relacjach wewnętrznych, pozostawimy historykom z pożytkiem dla wszystkich, z wyjątkiem tych, którzy chcą wykorzystywać historię do psucia relacji z sąsiadami i do walki o władzę, jako jedyni niezłomni patrioci i prawdziwi Polacy.
Czy rok 2013 będzie kolejnym rokiem utrwalania stereotypów o „mowie nienawiści”, za którą „jednakowo odpowiada PiS i PO”? Czy nadal będzie zamulanie mediów informacjami o „braku reform i generalnie bezczynności PO i premiera Tuska”? Czy nadal będzie prowadzona przez większość mediów wyjątkowo bezmyślna i niszcząca demokrację kampania szkalowania partii politycznych i samego systemu partyjnego jako źródła wszelkiego zła, a parlamentu jako zbiorowiska wyjątkowych szkodników, kreatur, złodziei i idiotów? Czy samo państwo będzie przedstawiane jako słabe, niezdolne do rozwiązywania problemów, w gruncie rzeczy obce wrogie i nastawione na zwalczanie obywateli? Czy nadal będzie serwowana codziennie w programach informacyjnych porcja katastrof, nieszczęść, złych wróżb? Czy o Kościele będziemy przede wszystkim słyszeć jako o instytucji toruńskiego oligarchy albo w kontekście ujawnienia kolejnego pedofila lub roszczeń majątkowych?
To są pytania także o to, jaki będzie nadchodzący rok. Ale okazuje się, że Polacy są znacznie mądrzejsi niż wielu politologów i komentatorów, a w ostatnim tegorocznym sondażu preferencje wyborcze są w zasadzie takie same, jak w wyborach ponad rok temu, zaś stosunek głosów na PO do PiS dokładnie taki sam.
Zmiana daty
REKLAMA
REKLAMA




















