Jak wspominałem w jednym z poprzednich felietonów, żeby skup obligacji przez EBC miał sens i istotnie przyczynił się do rozwiązania europejskich problemów, musi za nim iść przede wszystkim kontynuacja działań reformatorskich. Także w kwestii budowania nowego fundamentu strefy euro. Z pewnością jest nim powstanie stałego mechanizmu wspierania państw, które mają problemy, czyli Europejskiego Mechanizmu Stabilizacyjnego dysponującego kwotą 700 mld euro. Długo czekaliśmy na decyzję niemieckiego Trybunału Konstytucyjnego, który miał stwierdzić, czy niemieckim politykom wolno było zgodzić się na wpłacenie przez naszych zachodnich sąsiadów środków do tego mechanizmu. I okazało się, na szczęście, że było wolno. Niemcy mogą zatem zasilić system kwotą 190 mld euro. Na więcej musiałby się zgodzić parlament. Co oczywiście jest możliwe, choć oby nie było konieczne. Tak czy inaczej to kolejny krok oddalający nas od rozpadu strefy euro.
Dobre wieści, przynajmniej jeśli chodzi o nastroje na rynkach, przyszły także dzień później z USA. Amerykański Bank Centralny podjął bowiem decyzję o kolejnym, trzecim już w ostatnich kryzysowych latach, luzowaniu ilościowym. Czyli mówiąc wprost o drukowaniu pieniędzy. Wielu ekonomistów obawia się, że to nie jest dobry kierunek. Więcej pieniędzy to wzrost inflacji. Konsekwencją długoterminową będzie relatywnie trwały wzrost cen na przykład surowców. Poza tym, mawiają oni, trudno się dziwić, że giełdy rosną. Skoro jest więcej pieniędzy, to w konsekwencji pieniądz jest mniej wart, czyli takie aktywa jak akcje muszą więcej kosztować. Z drugiej strony póki co inflacja w USA jest bardzo niska. Jeśli problem wystąpi, to za parę lat. Na razie drukowane pieniądze głównie albo zostają w bankach, albo stanowią oszczędności, nie przekładają się zatem na inflację.
Gospodarka amerykańska ma się dużo lepiej, niż europejska. Jednak wciąż rozwija się za wolno, czego przejawem jest między innymi wysokie bezrobocie. Fed, czyli amerykański bank centralny, w przeciwieństwie choćby do naszego NBP, ma ustawowo realizować dwa równorzędne zadania. Jednym jest oczywiście niedopuszczenie do zbyt dużego wzrostu inflacji, drugim zaś gwarantowanie wysokiego poziomu zatrudnienia. Ponieważ, jak już napisałem, inflacja w USA jest pod kontrolą, na tym drugim zadaniu skupia się teraz Fed. Stąd decyzja o drukowaniu pieniędzy. I jednak, zdaniem większości analityków i ekonomistów, to dobry kierunek.
Trzeba jeszcze podkreślić jedno. Nawet jeśli te wszystkie działania przyniosą rzeczywiście pozytywne skutki dla realnej gospodarki, nie stanie się to od razu. Gospodarka to olbrzymi okręt. Nie da się go ani od razu zatrzymać, ani od razu nim przyspieszyć. A w przypadku Europy, gdzie większość państw boryka się z recesją, oznacza to, że perspektywa poprawy sytuacji społeczeństw to raczej rok 2013 i to niekoniecznie już pierwszy jego kwartał.
Znowu krok do przodu
REKLAMA
REKLAMA




















