W Centrum Sztuki Mościce możemy oglądać ciekawe fotografie z Pana kolekcji, prezentujące Tarnów w latach wojny i okupacji 1939‑1945. Kto wpadł na pomysł zorganizowania tej wystawy?
Spotkałem przypadkiem w towarzyskich okolicznościach Agnieszkę Kawę, która powiedziała mi o koncercie „Białoszewski 44” oraz o pomyśle, by temu spektaklowi towarzyszyła jakaś wystawa. Porozmawialiśmy, po czym przygotowałem płytkę ze zdjęciami, którą dostarczyłem pani dyrektor. Później otrzymałem sms‑a, że zdjęcia są doskonałe i że zostaną pokazane na ekspozycji w CSM. Przy jej organizowaniu pracowałem z panem Bogdanem Hynkiem, którego koncepcja pokazania fotografii na folii naklejonej na witrynach budynku okazała się bardzo trafna. Efekt jest zadziwiający – już próbne wydruki oczarowały mnie, a szczególne wrażenie robią te zdjęcia, które są prawie naturalnej wielkości.
Jak zgromadził Pan tę niezwykłą kolekcję, której zaledwie niewielką część mamy okazję zobaczyć w CSM?
Mój zbiór archiwalnych zdjęć z Tarnowa liczy kilkaset sztuk. Te z okresu II wojny światowej w znacznie większym wyborze zamieściłem w nowej książce „Tarnów – okupacja 1939‑1945”. A trafiły w moje ręce głównie za pośrednictwem aukcji internetowych lub różnych portali antykwarycznych, które mają swoje strony w sieci i ludzie wystawiają tam m.in. stare fotografie.
Czy wiadomo coś o ich autorach?
Zdjęcia z czasów wojny pochodzą przede wszystkim z albumów niemieckich. Trudno sobie zresztą wyobrazić, żeby podczas okupacji Polak, mieszkaniec Tarnowa, wyszedł na ulicę, wymachując aparatem fotograficznym – od razu zostałby aresztowany, a może nawet zabity. Dlatego są to zdjęcia wykonane przez niemieckich żołnierzy, którzy robili je jako pamiątkę z wojska, z wyprawy wojennej. Znajdowały się później w ich albumach dokumentujących czas służby. Na okładce takiego albumu zawsze był napis Meine Dienstzeit (Mój okres służby) i widniał jakiś hełm, stylizowany samolot lub czołg – w zależności, w jakiej formacji służył właściciel.
Czy to znaczy, że nie ma Pan żadnych wojennych fotografii od mieszkańców naszego miasta?
Owszem, mam od tarnowian żyjących i pamiętających tamte czasy, z tym że są to zdjęcia albo z partyzantki, robione przez polskich żołnierzy, albo wykonane bezpośrednio po wojnie. Na przykład pan Krzysztoforski udostępnił mi fotografię z 19 stycznia 1945 roku, która przedstawia polskiego żołnierza z grupą chłopców na ulicy Wałowej, wśród których stoi sam pan Andrzej.
Czy ma Pan jakąś wiedzę na temat osób uwiecznionych na zdjęciach z pańskiego zbioru?
Dzisiaj ciężko taką wiedzę zdobyć. W Muzeum Okręgowym w Tarnowie jest album człowieka, o którym mamy nieco informacji. Natomiast zdjęcia, które ja posiadam, sprzedawane są głównie przez potomków niemieckich żołnierzy – wnuków i prawnuków, którzy oddają je do antykwariatu lub wystawiają na aukcjach. Raz tylko udało mi się porozmawiać z pewną Niemką, ale ona nie znała nawet numeru jednostki, w której służył jej dziadek, umiała jedynie wskazać go na fotografii. Oczywiście, jeśli chodzi o zdjęcia z polskiej partyzantki, to ich bohaterowie są znani. Pułkownik Pertkiewicz, który mi je udostępnił, potrafi powiedzieć, kto jest kim wśród uwiecznionych postaci. Czasem zdarza się też kogoś zidentyfikować na zdjęciu lub jest ono podpisane. Na przykład we wspomnianej mojej książce opublikowałem m.in. fotografię gen. Heinricha von Vietinghoffa, dowódcy niemieckiej 5. Dywizji Pancernej, która dokonała rzezi naszego batalionu pod Pszczyną. Kiedyś trafiłem na album żołnierza z tej dywizji i w nim właśnie znalazłem to zdjęcie. Innym razem płk Pertkiewicz, oglądając album niemieckiej sanitariuszki, który mu pokazałem, rozpoznał znanego mu tarnowskiego folksdojcza, jednak jego nazwiska już nie pamiętał.
W Pana kolekcji znajdują się też fotografie szokujące – dokumentujące śmierć i egzekucje.
Te zdjęcia nas przerażają, ale nie tych, którzy je robili, bo człowiek żyjący w warunkach wojennych przyzwyczaja się do widoku trupów, do obcowania ze śmiercią. To dla niego codzienność. Uwiecznianie martwych ciał musiało być chyba normą, ponieważ na aukcjach takich zdjęć jest mnóstwo, opisane są skrótem KIA, czyli killed in action (zabity w akcji). Natomiast fotografie z egzekucji, które posiadam, kupione są na Ukrainie i podejrzewam, że ktoś, kto je sprzedawał, zdobył je z archiwum KGB. Po prostu kiedyś z niego, nazwijmy to, „zginęły” i „odnalazły się” po latach w sieci w ofercie sprzedaży. Rzeczywiście są dla nas dziś wyjątkowo szokujące.
Jakie jeszcze tarnowiana zbiera Pan oprócz zdjęć?
Mam ponad 1000 kart pocztowych z Tarnowa i okolic wydanych do 1945 r., ponadto gromadzę archiwalne dokumenty, gazety, ulotki, plakaty oraz inne przedmioty związane z naszym miastem, np. butelki po starych tarnowskich alkoholach – z browaru księcia Sanguszki, żydowskich gorzelni z Grabówki, różnych wytwórni likierów i wódek. Ale zdjęcia są najciekawsze, są jednostkowe, trudno je zafałszować. Opisy historyczne bywają różne w zależności od autora relacji czy podręcznika, jedni mają dar ciekawego przekazu informacji, inni nie. Natomiast zdjęcia ukazują realnie jakiś fragment historii i fajne jest w nich też to, że można wygląd miejsc, w których zostały zrobione, porównać z ich dzisiejszym wizerunkiem – poczuć upływ czasu i więź z przeszłością.
Wystawa w Centrum Sztuki Mościce, zatytułowana „Wojna zaczęła się w Tarnowie”, dostępna jest do końca września, a podczas jej finisażu (30. 09. 2014, godz. 18) będzie Pan promował swoją książkę „Tarnów – okupacja 1939‑1945”. Jak zareklamowałby ją Pan?
Obawiam się, że mogę wyjść na nieskromnego człowieka, bo powiem, że książka jest bardzo dobra. Spojrzenie na fotografie to jest niesamowicie bliski kontakt z historią, natomiast przeczytanie wspomnień ludzi, którzy są świadkami tamtych czasów, jest niezwykle interesujące. Mówi się często, że jeśli ktoś ma do przeczytania więcej niż dwie strony, to rezygnuje, bo to zbyt dużo. W książce są opowieści, które można czytać na raty i żadna nie przekracza dwóch stron, zachęcam więc do jej lektury nawet czytelniczych leniuchów. Wśród wspomnień są wzruszające historie, jak choćby ta o młodzieńczej miłości pana Dubiela do Żydówki zza murów getta. Nie powiem, jak potoczyły się ich losy, ciekawi niech sami przeczytają. Dodam jeszcze, że książka powstała w nowoczesnej czeskiej drukarni, jest ładnie opracowana graficznie i cechuje ją wysoka jakość druku.
Rozumiem, że jest to głównie lektura dla miłośników lokalnych dziejów.
Myślę, że historią powinni interesować się wszyscy, oczywiście w mniejszym lub większym zakresie. Papież Jan Paweł II powiedział kiedyś, że naród, który nie zna swojej przeszłości, nie ma też przyszłości. Warto więc tę przeszłość poznać, żeby czerpać z niej siłę i inspirację do kształtowania przyszłości.
Dziękuję za rozmowę.


















![Znany tarnowski modelarz chce się podzielić swoją kolekcją [ZDJĘCIA] Modele samolotów](https://www.temi.pl/wp-content/uploads/2023/11/Modele1-218x150.jpg)
![Nowy album Marka Tomaszewskiego: kronika drogi do piekła [ZDJĘCIA] Nowy album Marka Tomaszewskiego kronika drogi do piekła](https://www.temi.pl/wp-content/uploads/2023/06/Nowy-album-Marka-Tomaszewskiego-kronika-drogi-do-piekla-218x150.jpg)


![[ZDJĘCIA] i pocztówki z kolekcji Marka Tomaszewskiego – tarnowska starówka Starówka wojna](https://www.temi.pl/wp-content/uploads/2023/02/Sima-starowka-wojna-100x70.jpg)

![[ZDJĘCIA] i pocztówki z kolekcji Marka Tomaszewskiego – parki w zimowej odsłonie](https://www.temi.pl/wp-content/uploads/2023/01/Park-zima-100x70.jpg)