Nowe fakty w sprawie tragedii w Katowicach?

0
Fot. Canva
Fot. Canva
REKLAMA

W piątek 27 stycznia w trzypiętrowym budynku mieszkalnym w katowickiej dzielnicy Szopienice doszło do wybuchu gazu. W wyniku eksplozji budynek się zawalił, a życie straciło dwie kobiety. Okazuje się, że do redakcji „Interwencji” dotarł dziś list od rodziny, która ucierpiała w katastrofie.

W chwili wybuchu wewnątrz obiektu przebywało 9 osób. Siedmioro z nich wyszło z budynku o własnych siłach. Były wśród nich dziewczynki w wieku 3 i 5 lat. Trzy osoby dorosłe i dwoje dzieci wymagały pomocy medycznej i zostały przewiezione do szpitali. Niestety dwie osoby poniosły śmierć na miejscu – matka i córka, które rocznikowo miały 69 i 41 lat. Ich ciała odnaleziono w gruzowisku.

Dziś redakcja „Interwencji” otrzymała list, który przed śmiercią miały napisać ofiary. Osoby, które miały napisać list, podkreślały, że znalazły się w trudnej sytuacji, z której nie widziały wyjścia. Będąc w ciężkiej sytuacji, o pomoc zwróciły się do księdza ewangelicko-augsburskiego, u którego zamieszkały i dla którego pracowały. Jak wynika z treści listu, ofiary starały się o mieszkanie, by wyprowadzić się z terenu parafii. O niepowodzenia w znalezieniu nowego lokum obwiniały księdza, twierdząc, że próbowały szukać pomocy u prezydenta miasta, jednak działania księdza uniemożliwiły zorganizowanie spotkania z prezydentem.

REKLAMA (2)

W liście można znaleźć informacje, że według ofiar tragedii w Katowicach duchowny zażądał od nich pieniędzy za opłatę za media, które już wcześniej miały być opłacone, a jeżeli tego nie zrobią, zostaną wyrzucone z mieszkania. Tym samym autorzy listu zdecydowały się na zabójstwo suicydalne, potocznie zwane „samobójstwem rozszerzonym”.

REKLAMA (3)

List – jak podaje polsatnews.pl – został wysłany w środę (dwa dni przed wybuchem gazu) z Katowic przez dwie kobiety, które zginęły oraz mężczyznę, który trafił do szpitala. „Jeśli ktoś się zastanawia, jak doszło do tej tragedii w Katowicach-Szopienicach to oto kilka słów wyjaśnienia” – takim zdaniem zaczyna się list.

„Nie pozostało nam nic innego jak rozszerzone samobójstwo, a tabletki nasenne pozwolą nam odejść skutecznie i po cichu” – napisano w liście, cytowanym przez Polsat.

Cały czas trwają przesłuchania świadków. Zakończone zostały już oględziny terenu, gdzie doszło do tragedii. Najważniejsze dla prowadzonego śledztwa będzie przesłuchanie ocalałego mężczyzny, jednak na razie ze względu na jego stan zdrowia, nie jest to możliwe.

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze