Według planów ministerstwa klimatu ceny energii elektrycznej mają zostać zamrożone już od grudnia. Co to oznacza dla odbiorców?
– Projekt resortu klimatu zakłada, że od 1 grudnia br. maksymalna cena prądu dla podmiotów wrażliwych oraz mikro, małych i średnich firm na poziomie 785 zł/MWh, a dla odbiorców w gospodarstwach domowych po przekroczeniu limitów zużycia na poziomie 699 zł/MWh. (…) W uzasadnieniu projektu, przedstawione rozwiązania zakładają, że niezależnie od wzrostu cen energii elektrycznej na rynku hurtowym w roku 2023 w rozliczeniach z odbiorcami przewidziana jest stała cena za obrót energią elektryczną, tzw. cena maksymalna – poinformował portal onet.pl.
Przypomnijmy, że już 7 października 2022 roku sejm przyjął ustawę przewidującą zamrożenie cen energii elektrycznej w 2023 roku w ramach tzw. Tarczy Solidarnościowej. – Nowe przepisy przełożą się na brak wzrostu kosztów energii dla większości polskich rodzin. Nie zapłacą one wyższych rachunków za prąd do limitu 2 tys. kilowatogodzin (kWh). Wyższy limit – do 2,6 tys. kWh – obejmie natomiast osoby z niepełnosprawnościami, a limit do 3 tys. kWh – rodziny z Kartą Dużej Rodziny oraz rolników. Wprowadzony zostanie też specjalny dodatek elektryczny dla gospodarstw domowych, które zużywają energię elektryczną do ogrzewania, w tym wykorzystują pompy ciepła – poinformowało niedawno w komunikacie prasowym Ministerstwo Klimatu i Środowiska.
A co po tarczy?
Na tym kończą się dobre informacje dla przeciętnego „Kowalskiego”. Przypomnijmy, że obniżony VAT na prąd w ramach obowiązującej tarczy antyinflacyjnej 2.0 wynosi aktualnie 5%. Jeśli stawka ta powróci do standardowych 23%, czekają nas podwyżki. Przykładowo, jeśli większe gospodarstwo zużywa obecnie 2700 kWh, rocznie musiałby zapłacić 2114,46 zł. Aktualnie za taką samą ilość energii elektrycznej płacimy 1805,31 zł.
# TEMI, Tarnów wiadomości, Mateusz Morawiecki, ceny prądu, tarcza rządowa
























