
Nie ma obowiązku, żeby kandydaci na rodziców zastępczych byli w związku małżeńskim. Muszą mieć jednak stabilną sytuację życiową, dobre zdrowie, odpowiednie warunki mieszkaniowe oraz stałe źródło utrzymania, bo pomoc finansowa przekazywana na częściowe pokrycie kosztów utrzymania dziecka nie może stać się ich jedynym dochodem.
Tych warunków jest jeszcze więcej, ale są też takie, których w ustawie o pomocy społecznej nie znajdziemy. – Bardzo ważna jest taka wewnętrzna gotowość na to, co się wydarzy, determinacja i odpowiedzialność. Trzeba kochać dzieci i umieć je zaakceptować w każdej sytuacji – wymienia Magdalena Stus. – Do rodzin zastępczych nie trafiają dzieci, które nie sprawiają żadnych problemów, o które troszczono się i teraz wystarczy się nimi tylko zaopiekować. To są dzieci z ogromnymi obciążeniami. Niektóre nie potrafią zafunkcjonować w rodzinie, bo do tej pory nikt ich nie wychowywał. I wcale nie jest tak – jak się niektórym wydaje – że wszystkie oczekują przytulenia i powiedzenia słowa kocham. Bywa, że zaraz po ukończeniu osiemnastu lat wracają do biologicznych rodziców, nawet jeśli warunki są tam dużo gorsze, brakuje pieniędzy, a mama i tata nie uporali się z nałogiem. Ale tam jest łatwiej, nie ma zasad, nie trzeba się uczyć.
W Tarnowie 110 dzieci, zgodnie z postanowieniami sądowymi, wychowuje się w różnych formach pieczy zastępczej, z czego prawie połowa w rodzinach spokrewnionych tworzonych przez rodzeństwo lub dziadków. Znacznie mniej przebywa w niezawodowych rodzinach zastępczych, czyli u ciotek, wujków oraz osób niespokrewnionych, które chcą się nimi opiekować.
Działa również na terenie miasta pięć rodzin zastępczych zawodowych, które z tytułu wykonywanej pracy otrzymują wynagrodzenie. Aby uzyskać taki status, oprócz chęci, trzeba mieć odpowiednie kwalifikacje, ukończone dodatkowe szkolenia oraz co najmniej trzyletni staż zdobyty podczas pełnienia funkcji rodziny niezawodowej. W tej pięciorodzinnej grupie jest tylko jedna rodzina specjalistyczna, w której można umieścić nie więcej niż troje dzieci z problemami rozwojowymi i zdrowotnymi. I jedna pełniąca rolę pogotowia rodzinnego, która również może przyjąć maksymalnie trójkę dzieci w ramach opieki krótkoterminowej, w sytuacjach nagłych, kryzysowych. Jest jeszcze rodzinny dom dziecka, w którym przebywa obecnie siedmioro dzieci, a może ośmioro.
Wychowanie młodego człowieka, który przyszedł na świat w innej rodzinie i ma problemy, to prawdziwe wyzwanie. Niektórzy kandydaci na rodziców zastępczych wycofują się po wstępnej rozmowie, inni po odbyciu szkolenia. Są też tacy, którzy przechodzą wszystkie etapy, biorą dziecko, a potem oddają. I to są te najgorsze sytuacje.
– Czy jest szansa, żeby dziecko, które przyjmiemy zostało z nami na zawsze? To pytanie Magdalena Stus słyszy najczęściej. I zawsze odpowiada tak samo, że nikt tego zagwarantować nie może, że na tym właśnie polega piecza zastępcza.
Obaw jest więcej. Dzieci trafiając do rodziny zastępczej, mają prawo do kontaktu z rodzicami biologicznymi, a ci są różni. Zdarza się, że przychodzą do siedziby MOPS‑u z całą listą zastrzeżeń do opieki sprawowanej przez rodziców zastępczych i awanturują się. Bywa, że składają deklaracje typu: zrobimy wszystko, żeby dziecko do nas wróciło. Ale z czasem odpuszczają, bo życie bez dziecka staje się dla nich wygodniejsze. Dla spokoju sumienia czasem je odwiedzają.
Te kontakty z rodzicami biologicznym są dla rodzin zastępczych trudnym doświadczeniem. I tego bardzo często boją się kandydaci. Nie mówiąc o więzi, która powstaje, bo nie sposób nie związać się z dzieckiem, które każdego dnia otacza się troskliwą opieką – dodaje koordynatorka.
W czerwcu ma nastąpić podwyżka świadczeń dla rodzin zastępczych, pierwsza od 2012 roku.
Świadczenie na pokrycie kosztów utrzymania dziecka, które zostało umieszczone w rodzinie zastępczej spokrewnionej, wzrośnie z 660 zł do 694 zł miesięcznie. Jeśli małoletni przebywa w rodzinie zastępczej niezawodowej, zawodowej lub rodzinnym domu dziecka, opiekunowie będą otrzymywali na jego utrzymanie 1 052 zł (teraz 1 000 zł). Oprócz tego na każde dziecko przysługuje świadczenie wychowawcze w wysokości 500 zł. W przypadku niepełnosprawności do tej kwoty należy doliczyć jeszcze 200 zł.
Dodatkowo rodzina zawodowa otrzymuje comiesięczne wynagrodzenie w wysokości nie mniejszej niż 2 tys. zł, w pogotowiu rodzinnym jest to kwota wynosząca co najmniej 2 600 zł brutto. To rodzaj pensji dla tego z małżonków, który nigdzie indziej nie pracuje, w zamian zajmując się domem i dziećmi. Rodziny mogą też liczyć na różnego rodzaju dofinansowania (na przykład do remontów czy wypoczynku dzieci). To wszystko wcale jednak nie spowodowało w Tarnowie gwałtownego wzrostu liczby rodzin zawodowych.
– Przychodzą do mnie czasem opiekunowie z płaczem. Wymieniają problemy, z jakimi muszą się na co dzień borykać, i żalą się, bo usłyszeli, że wzięli dziecko dla pieniędzy. Są tym bardzo poruszeni – mówi Magdalena Stus. W takich sytuacjach radzi, żeby zaproponować tym, którzy takie oskarżenia rzucają, aby wzięli sobie te pieniądze skoro tak bardzo ich zazdroszczą, i równocześnie przejęli nad dziećmi opiekę: 24 godziny na dobę, siedem dni w tygodniu, pamiętając, że każde z nich zabierze ze sobą cały bagaż trudnych doświadczeń. Są chętni?























