Ekstraklasa zza kukurydzy

0
nieciecza stadion
nieciecza-stadion
REKLAMA

Stadion też przyjdzie przebudować na nową miarę, ale z tym akurat pójdzie najłatwiej. Nadchodzi czas również na inne zmiany.
– Może się zdarzyć, że Murzyni kiedyś będą grać w naszej drużynie. Albo Ukraińcy – wieszczy jedną ze zmian wierny kibic z Niecieczy. – Żeby utrzymać się w ekstraklasie dłużej niż jeden sezon, Termalica Bruk‑Bet musi sięgnąć po zawodników z górnej półki. W takiej Legii czy Wiśle nie brakuje czarnoskórych piłkarzy. Za niedługo ich tutaj zobaczymy, przyjadą do nas zagrać mecz…
Przyjadą, bo Termalica Bruk‑Bet po awansie z I ligi znalazła się w elicie polskiego futbolu. Na rozgrywanych tu meczach pojawią się najlepsze w kraju drużyny. Nieciecza świętuje ten awans, ciesząc się ze swojej sławy.
W niedzielę wieczorem, kiedy po wygranym meczu z Pogonią Siedlce stało się jasne, że Termalica Bruk‑Bet ma zapewnione miejsce w T‑Mobile Ekstraklasie, wszystkie główne stacje telewizyjne nadały kilkuminutowe reportaże z Niecieczy, wsi jednak już trochę w Polsce znanej. Po raz pierwszy sławna była kilka sezonów wcześniej, gdy miejscowa drużyna uzyskała awans do I ligi. Wtedy odnotowano pierwszy najazd mediów, które zachwycały się faktem, jak w krótkim czasie drużyna pochodząca z V ligi wyrosła na liczący się zespół, ciągle z dużymi aspiracjami.

Najszczęśliwszy sołtys
– Sławna jest nie tylko Nieciecza, ale cała gmina, może nawet województwo – przekonuje Tadeusz Wójcik, sołtys wsi, o którym pewna gazeta napisała w euforii: „najszczęśliwszy sołtys w Polsce”. – Nawet koledzy z USA dzwonią do mnie i gratulują.
– Wszystko się zgadza, tylko jak mówią o Niecieczy, to nie podają, gdzie leży – martwi się Józef Podobiński, średni entuzjasta futbolu, ale zadowolony ze sławy miejscowości. – Na szczęście dziś jest taka technika, że jak ktoś zechce tu trafić, to Niecieczę w mig odnajdzie w komputerze.
Dom Podobińskiego położony jest przy drodze z Żabna do Nowego Korczyna, niedaleko stadionu Bruk‑Betu.
– Wystarczy wyjść u mnie na balkon i wziąć lornetkę. Mecz byłby do obejrzenia – twierdzi pan Józef.
Stoimy koło starego opuszczonego młyna położonego na wprost stadionu. Obiekt jest na sprzedaż. Ktoś na ścianie wymalował sprayem: TERMALICA. Pan Józef właśnie się zastanawia:
– Teraz, gdy będą przyjeżdżały do nas drużyny i kibice z Ekstraklasy, może warto coś w tym młynie zrobić? Jakiś zajazd na przykład.
Wokół stadionu panuje dziś pustka. Kompletna cisza. Na murawie jeszcze tylko dowody niedzielnego fetowania, których nie zgarnął wiatr: porozrzucane na trawie kolorowe konfetti. Zwraca uwagę figura słonia z podniesioną trąbą, symbolu firmy Bruk‑Bet, od którego wieś pieszczotliwie nazywa swoich piłkarzy „słonikami”.
Stadion nie spełnia wymogów ekstraligowych, dlatego zostanie przebudowany. Pojawi się oświetlenie, więcej trybun, murawa będzie podgrzewana. Z robotą powinno się zdążyć do rundy wiosennej 2016, do tego czasu Termalica Bruk‑Bet swoje mecze będzie grała na stadionie Hutnika w Krakowie.


Stąd do Europy
Na kilka miesięcy, na czas przebudowy obiektu, we wsi się uciszy, sława zostanie zakonserwowana, by przetrwać do wiosny. Już niektórzy nie mogą się doczekać, kiedy na murawie w Niecieczy pojawią się gwiazdy polskiej piłki nożnej. A wyobraźnia podsuwa wręcz niezwykłe scenariusze. Sołtys już wygadał się prasie, że czasem dopada go taka oto myśl: Kto wie, może Termalica Bruk‑Bet zagra kiedyś w europejskich pucharach…?
Tadeusz Wójcik chwali sponsora klubu – rodzinę Witkowskich, do których należy firma Bruk‑Bet. Zakład prosperuje na peryferiach wsi, której mieszkańcy w dużej części są tam zatrudnieni. Witkowscy dorobili się głównie na kostce, gdy cała Polska zaczęła się brukować za unijne fundusze. Krzysztof Witkowski w telewizyjnym wywiadzie oznajmił, że biorąc na swój garnuszek drużynę, nigdy nie spodziewał się, że sytuacja rozwinie się do tego stopnia, iż Nieciecza wejdzie do ekstraklasy. Już się cieszy na myśl, że zagra tu mecz choćby Legia Warszawa. Gwoli formalności: prezesem klubu jest żona pana Krzysztofa – Danuta Witkowska.
– To bardzo wytrwali sponsorzy – podkreśla sołtys. – Dwa razy w różnych okolicznościach drużynie nie udało się wywalczyć ekstraklasy, a mimo to oni nie zrezygnowali. Konsekwentnie inwestowali w klub, nie zrażając się chwilowymi niepowodzeniami.
Kilkadziesiąt metrów od stadionu mieszka w swoim domu Magdalena Strzelec. Na mecze nie chodzi. Mąż od kilku lat za granicą. Ale 12‑letni syn Kacper rośnie na piłkarza. Występuje w drużynie trampkarzy, zaczynał jako sześciolatek. W Niecieczy od lat kwitnie kult piłki nożnej. Koło Szkoły Podstawowej im. Armii Krajowej ustawiono wielką tablicę z informacją: „Trampkarze młodsi i starsi”.

REKLAMA (2)

Ekstraklasa kibolska
W soboty albo w niedziele, w które rozgrywane są spotkania, wokół domu pani Magdaleny pełno ludzi i samochodów. Gospodyni niektórym kierowcom-kibicom chętnie użycza miejsca na swoim podwórku, żeby bezpiecznie zaparkowali samochody.
– Znam ich już, to spokojni ludzie. Nie ma obaw. Nikt mi tu nie przeszkadza, byle tylko nie blokowali mi wyjazdu z posesji.
W ogóle jest spokojnie. Kibolska Polska jeszcze tu nie zawitała, choć były takie próby. W przeszłości policja zatrzymywała w różnych miejscach krakowskich kiboli przewożących w samochodach maczety, którzy jechali na mecz do Niecieczy.
– Nieciecza będzie mieć teraz ekstraklasę piłkarską i, niestety, ekstraklasę kibolską – przypuszcza jeden z tarnowskich policjantów.
– Miejmy nadzieję, że nie – kręci głową sołtys Wójcik. – Do tej pory było tak, że na trybunach mieliśmy po dwa tysiące ludzi i jeden jedyny radiowóz policji. Strażacy z OSP jeszcze pilnowali porządku. To wystarczało. Kto miał się u nas awanturować? Tu na mecze chodzą całe rodziny. Ja żonę ze sobą zabieram.
W ten upalny dzień trzech mężczyzn schładza się piwem na podobnej ławeczce przed sklepem jak w słynnym serialu „Ranczo”. Prawdopodobnie w większości wsi i miasteczek w Polsce są takie dyżurne ławeczki.
Jeden z mężczyzn kpi sobie z Tarnowa:
– Miasto wojewódzkie, a ekstraklasy nie ma. Co wy tam macie? Trzecią czy czwartą ligę?
– Tarnów już nie jest wojewódzki – poprawia go kolega z ławeczki, ale wiadomo, o co chodzi. Kolega jest na każdym meczu.
– Dwóch gości od nas jeździ regularnie na żużel w Tarnowie, resztę obchodzi tylko piłka – objaśnia. – W Unii Tarnów był dawniej taki wielki żużlowiec. Pytko się nazywał, z Niecieczy pochodził.

REKLAMA (3)

Co się wyłania z pól?
Wielce utytułowany Zygmunt Pytko, legenda tarnowskiego żużla lat 60., nie mógł jednak zapewnić swojej rodzinnej wsi takiej sławy jak dzisiejsi piłkarze. Czy ta sława przyda się na coś Niecieczy? Krajowy rozgłos jeszcze zapewne potrwa. Ale jak długo? Wszystko zależy też od tego, jak Termalica będzie sobie radzić w najwyższej lidze.
Nie wszystkim podoba się to, w jaki sposób przedstawiają media wioskę. Problem z tym był od początku.
– Byłem świadkiem, jak jakiś człowiek z klubu, któremu fotoreporter chciał zrobić do gazety zdjęcie, napominał go, żeby na fotografii nie było w tle pola z kukurydzą. Kukurydza rosła zaraz za stadionowym płotem – opowiada jeden z tarnowskich dziennikarzy.
Nieciecza wstydziła się tych rozległych kukurydzianych łanów, które otaczają miejscowość i okolicę, jako symbolu rolniczej prowincji. To był rodzaj kompleksu, może nadal jest. Trudno też wygrać z pewnym dziennikarskim mitem. W prasowych relacjach stadion Bruk‑Betu do dzisiaj „wyłania się z pól kukurydzy”.
Właścicielka spożywczaka w Niecieczy mieszka w Tarnowie. Kiedy w niedziele jedzie z domu do sklepu, zdarza się, że po drodze zabiera z drogi jakichś zbłąkanych kibiców, którzy nie wiedzą, jak dostać się na stadion.
– Myśleliśmy, że już na dobre utkniemy w tej kukurydzy – mówią czasem zniecierpliwieni.

Środkowy palec
Józef Podobiński ostatnio trochę się zaniepokoił.
– We wsi słyszałem, że pokazują nas w niezbyt dobrym świetle. Jakieś rozsypane kopki siana filmują na polach i dają to potem w telewizji. I po co tak?
Być może osłodą dla wyczulonych na pewne skojarzenia mógłby być komentarz Piotra Bratkowskiego z tygodnika Newsweek. W tekście pt. „Nieciecza, czyli środkowy palec” pisze najpierw o podejrzeniach względem klubu i piłkarzy ze wsi pod Tarnowem, zawistnie snutych przez internetową publikę, a potem twierdzi, że sukces Bruk‑Betu wielu zaboli: „Jest jak policzek choćby dla zarządzających tułającymi się po trzecich ligach łódzkim Widzewem i ŁKS‑em czy warszawską Polonią. Klubami, które mają kapitał w futbolu bezcenny: tradycję, markę i infrastrukturę wielkich miast, a mimo to nie potrafiły się uchronić przed katastrofą i nie mają pomysłu, jak się z niej podnieść. Niech im – i podobnym do nich działaczom, śnią się za karę te słynne pola kukurydzy w Niecieczy. Zaś zazdroszcząc kibicom Termaliki, życzę im zarazem, by dalej mogli śpiewać: „Jesteśmy ze wsi, ale jesteśmy najlepsi”. I dalej pokazywali środkowy palec nabzdyczonym, miejskim nieudacznikom”.

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze