Piętro nie gra roli
Z taką inicjatywą wychodzą przeważnie mieszkańcy parterów i pierwszych pięter. W tym jednak przypadku jest inaczej. Pani Teresa dogląda ogródków… z lotu ptaka. Gdy popatrzy prosto, widzi z kuchni Górę Świętego Marcina, a jak spojrzy w dół, to ma widok na chodnik ciągnący się wzdłuż bloku i osiedlową zieleń. Z ostatniego, czwartego piętra wszystko widać jak na dłoni, ale zapachów z kwiatowego ogrodu poczuć się nie da.
– Będę chciała zmienić wiciokrzew, bo już nie jest tak ładny, jak na początku. Tym razem posadzę wiciokrzew pachnący, bo przypominałby mi, jak jeździłam w dzieciństwie do rodziny na wieś i u wujka takie właśnie pnącze okrywało płot, kwitło bardzo obficie, a kwiaty przepięknie pachniały. I ten zapach pamiętam do dzisiaj – wspomina nasza rozmówczyni.
Każdy ogród wymaga pracy i cierpliwości. Ci, co przechodzą obok, pełni są uznania dla trudu ogrodniczki. Zachwycają się kwiatami i nie kryją zaskoczenia, że komuś chce się grzebać w ziemi przed blokiem. Dziwią się głównie młodzi. Gdy słyszą, że mieszka na czwartym piętrze, to już w ogóle kręcą głową z niedowierzaniem. Te wszystkie reakcje powoli utwierdzają panią Teresę w przekonaniu, że następcy raczej się nie doczeka. Gospodaruje na dwóch ogródkach, ten od wschodu może mieć z piętnaście metrów kwadratowych, ten od zachodu drugie tyle. Mieszkanie również ma dwustronne, więc wystarczy, że wychyli się przez okno albo wyjdzie na balkon i widzi, co w trawie piszczy.
W grudniu 1999 roku przeszła na wcześniejszą emeryturę. Miała dużo wolnego czasu i jedno marzenie o własnym ogrodzie. Nie oglądając się na innych, postanowiła wziąć sprawy w swoje ręce i już kilka miesięcy później zaczęła zamieniać przyblokowe klepisko w usiany roślinami placyk.
Wąż zwisał z okna
Co była księgowa może wiedzieć o roślinach? Teraz już sporo. Kiedyś niewiele. Została fanką programu prowadzonego przez Maję Popielarską, która doradza, jak dbać o ogrody, i przemierza cały kraj w poszukiwaniu najpiękniejszych zielonych przestrzeni.
Telewizyjne porady uzupełnia wiedzą książkową. Bezcenne są też rozmowy z działkowiczami.
– Na początku to były skromne ogródeczki – wspomina. – Sadzonkami podzieliła się wtedy ze mną sąsiadka, która miała własną działkę. Dała mi funkie o pięknych liściach, czyściec wełniasty, który tworzy dekoracyjne, srebrzyste kępy, barwinek z delikatnymi, wiosennymi kwiatami oraz turzycę – trawę ozdobną.
Kolejnym pomysłem było wzbogacenie ogródków o kamienie, bo te kojarzą się z dziką przyrodą i pięknie współgrają z liśćmi i kwiatami. Kamienie pani Teresa wypatrzyła na polach w pobliżu parku Sanguszków. Zbierała je do koszyka oraz dwóch wiaderek i przywoziła pod blok na rowerze. Kursowała wiele razy, zanim udało się jej stworzyć kamienną ścieżkę, pojedyncze głazy zgrabnie wkomponowała w otaczającą zieleń.
Stalowe, długie na kilka metrów druty, z których powstały pergole, własnoręcznie przyciągnęła ze sklepu z artykułami metalowymi przy ulicy Towarowej.
– Ciągnęłam je za sobą po chodniku – śmieje się Teresa. – Mąż pomógł ukształtować z nich ogrodowe łuki, a fachowiec zespawał. Teraz oplata je wiciokrzew, natomiast z podwieszonych kwietników zwisają petunie i begonie. Petunie, begonie i lobelie o drobnych kwiatach to ulubione rośliny pani Teresy. Podlewanie tego kwiatowego raju zawsze było wyzwaniem. – Na początku było tak, że mąż do kurka przy wannie podłączał długiego, cienkiego węża i spuszczał go z czwartego piętra. Bywało również, że wodę znosiłam w pięciolitrowych baniakach. Teraz jest dużo łatwiej, bo za zgodą spółdzielni korzystamy z hydrantu. W tym roku wprowadziłam też kolejne udogodnienie. Bardzo męcząca stawała się dla mnie walka z chwastami obrastającymi kamienie, podczas ich wyrywania bolały kolana i palce, dawało o sobie znać ciśnienie. Dlatego wszystkie te kamienie zebrałam i położyłam pod nimi kawałek agrowłókniny ściółkowej. Teraz będzie mi lżej.
Zielono mi…
W nowym sezonie w ogródkach pani Teresy mają dominować wysokie, ozdobne trawy.
– Nastawiam się na zioła i polne kwiaty. Myślę o wrotyczu oraz krwawnicy. Krwawnica wpadła mi w ręce latem, podczas pobytu na wsi u swatów. To wyjątkowo piękna roślina o strzelistym pokroju. Podczas jednego ze spacerów odkryłam, że rośnie również wzdłuż strumyczka przy tarnowskim lądowisku.
Ogródki Teresy Buczek kilka razy stawały na podium. W tegorocznej, osiemnastej już edycji konkursu „Zielony Tarnów” zdobyły pierwsze miejsce, podobnie jak rok temu. Drugie miejsce przyznano Zofii Kaczor, dbającej o ogródek niemal po sąsiedzku, a dwa wyróżnienia powędrowały do rąk mieszkanek tego samego bloku przy ulicy Fąfary.
W mijającym sezonie do konkursu zgłoszono 53 tarnowskie ogrody i balkony. Komisja zwracała uwagę na kompozycję roślinną, estetykę, czystość, pracochłonność, zmiany w stosunku do lat ubiegłych. – Głównym celem konkursu jest zachęcenie i zaktywizowanie mieszkańców do upiększania swojego najbliższego otoczenia, a przez to poprawy wizerunku Tarnowa i postrzegania go jako miasta zielonego, zadbanego – wyjaśnia Joanna Franz z Wydziału Ochrony Środowiska Urzędu Miasta Tarnowa. Uroczyste podsumowanie rywalizacji miało miejsce pod koniec października w Sali Lustrzanej. Za najlepiej prezentujący się ogród przy instytucji uznano ten należący do Przedszkola nr 32 przy ulicy Długiej. W kategorii „ogród przy budynku jednorodzinnym” zwyciężyła Urszula Łankiewicz, a w kategorii „balkon” – Bogusława i Marian Słowikowie.





















![Klasowe ognisko koronawirusa [MEM] Koronawirus mem klasowe ognisko](https://www.temi.pl/wp-content/uploads/2020/09/korona-324x235.jpg)


