Najbardziej interesujące wydały się zeznania byłego dyrektora pochodzące ze śledztwa, odczytane teraz w Sądzie Rejonowym w Brzesku, w których Piotr W. opisuje między innymi, jak ustawiony został przetarg w Tarnowie i jak wymyślono groźnego leśnego szkodnika, żeby wyciąć znaczny fragment lasu i postawić na tym miejscu wytwórnię asfaltu.
Piotr W. był dyrektorem finansowym oddziału firmy Strabag, która w Tarnowie realizowała kilka inwestycji drogowych, w tym łącznik autostradowy między A4 i drogą wojewódzką nr 977. Z aktu oskarżenia wynika, iż to właśnie ta firma przekazała łącznie 70 tys. zł łapówki Ryszardowi Ścigale w zamian za przychylność magistrackich urzędników w czasie postępowania przetargowego.
– Byliśmy w stanie zapłacić każde pieniądze w tej sprawie, gdyż w ostatecznym rozrachunku było to dla naszej firmy opłacalne – stwierdził Piotr W.
Zeznał on, że Bogdan G., były prezes spółki żużlowej Unia Tarnów, podając się za szefa komitetu wyborczego Ryszarda Ścigały (podczas wyborów do samorządów w 2010 roku), zapytał przedstawicieli Strabagu, czy nie byliby w stanie „wygenerować jakichś pieniędzy”, które mogłyby wspomóc kampanię starającego się o reelekcję prezydenta.. Wtedy z ust Bogdana G. miała paść konkretna kwota, lecz Piotr W. nie zapamiętał jej. Zapamiętał tylko, że nie stanowiła ona dla firmy żadnego problemu.
– Po konsultacjach z jednym z naszych dyrektorów ustaliliśmy, że pieniądze przekażemy, na pewno w dwóch transzach.
Prezydent nie dziękował
Piotr W. potwierdził, iż dzięki współpracy z firmą Jacka S. z Krakowa, zaprzyjaźnionego partnera biznesowego Strabagu, udało się wyprowadzić pieniądze, które stanowiły łapówkę. Oznajmił, że to chyba Jacek S. brał udział w przekazaniu jednej z rat łapówki Pawłowi P., ale nie jest tego pewien. Pewien był natomiast, iż pierwszą transzę przekazał osobiście Bogdanowi G. na stacji paliw w Brzezimierzu, woj. dolnośląskie, w pobliżu autostrady A4. Piotr W. nie potrafił określić, o jaką dokładnie kwotę mogło wówczas chodzić. Wymieniał niepewnie dwie: 50 tys. lub 25 tys. zł.
– Nigdy nie próbowaliśmy ustalić, czy pieniądze te docierają do prezydenta Tarnowa – podkreślił Piotr W.
Nie przypominał on sobie też faktu, by po wygranych przez R. Ścigałę wyborach, podczas uroczystego spotkania w Iwkowej, prezydent miał dziękować przedstawicielom Strabagu za finansowe wsparcie, jak wcześniej to zeznał inny świadek. Piotr W. za nieprawdziwą uznał pogłoskę, iż Ścigała za wygranie przez Strabag przetargu na budowę IV etapu łącznika autostradowego miał otrzymać 1 mln zł łapówki, nadmienił ponadto, że prezydent nigdy sam nie zabiegał w ich firmie o pieniądze.
Piotr P. wyjaśnił, że Strabag z chęcią sponsorował tarnowski żużel (w sumie przekazał ok. 1 mln zł), ponieważ wiedziano, iż Ryszardowi Ścigale zależy na pomocy dla klubu. Wiedziano również o dobrych relacjach między Ścigałą i Bogdanem G., dlatego bez wahania Strabag spełniał różne finansowe zachcianki spółki żużlowej, między innymi poprzez opłacanie różnych faktur, także gdy dotyczyły fikcyjnych prac wykonywanych w obiektach Unii.
„Wycinanie” szkodnika
– Płaciliśmy, nie odmawialiśmy, ponieważ była obawa, że jeśli utracimy dobre relacje z Bogdanem G., to stracimy również wpływy u zaprzyjaźnionego z nim prezydenta miasta – zeznał były dyrektor finansowy oddziału Strabagu.
Wyznał także szczerze, że w tej sprawie nie chodziło o dobro sportu i sportowców, lecz o to, by jako firma być dobrze odbieranym u „góry” w mieście.
W zeznaniach Piotra W. jest też opis, w jakich okolicznościach Strabag nabywał trzyhektarową działkę w rejonie ul. Kryształowej na budowę, przez należącą do podległej spółki Polski Asfalt, wytwórni mas bitumicznych. Były dyrektor twierdzi, że kiedy ujrzeli zalesiony teren, który znalazł się w ofercie Tarnowskiego Klastera Przemysłowego, nie byli w stanie ukryć zdumienia. Przełożeni Piotra W. z Wrocławia do końca wątpili, czy na tym terenie uda się wybudować zakład. Nie tylko dlatego, że rósł tam las, ale także dlatego, że wytwórnia asfaltu jest uciążliwa dla środowiska, emituje zanieczyszczenia, zwłaszcza pyłowe, i lokalne władze niechętnie godzą się na jej obecność. Mimo to w Tarnowie się udało.
– Mieliśmy sporo pomysłów, jak uporać się z tym lasem. Potrzebna była wycinka, ale nie można było tego zrobić bezprawnie, gdyż to bardzo dużo kosztuje. W końcu wymyślono i napisano, że na terenie tym występuje plaga bardzo groźnego szkodnika drzew, który zagraża pobliskim lasom i należy usunąć jego siedlisko, by zapobiec dalszej inwazji niebezpiecznego owada – opowiadał Piotr W.
Obrana strategia musiała się powieść, skoro w 2012 roku wytwórnia asfaltu ruszyła i działa do dzisiaj. Informacje te pochodzą z akt sprawy, których fragmenty odczytała świadkowi sędzia Bożena Waresiak; brakuje w nich więcej szczegółów na ten temat. Jest jeszcze tylko wzmianka, iż być może decyzje środowiskowe związane z budową wytwórni asfaltu, niezbędne do przeprowadzenia inwestycji, załatwiała w Tarnowie jakaś firma zewnętrzna. Załatwienie tej sprawy Strabag uznał za „mistrzostwo świata”.
Pompowanie kosztorysu
Piotr W. opisał również praktyki przetargowe, które stosował w Tarnowie oddział Strabagu; mowa jest o tym, jak przedstawiciele tej spółki układali się z innymi firmami, w jaki sposób tworzyli konsorcja, jak „pompowano kosztorysy”, jak płacili szefom niektórych spółek milionowe łapówki, by chcieli zrezygnować z udziału w postępowaniu przetargowym (ceny odstępnego: od 1 do 4 mln zł), w końcu, jak – dla „wywołania paniki” wśród konkurentów – w ostatniej chwili pojawiała się podstawiona przez nich firma.
Były dyrektor finansowy Strabagu przyznał w śledztwie, że w wyniku wspomnianych działań sam zyskał jednorazowo 700 tys. zł, które później przeznaczył na ratowanie firmy swojej żony.
Przypomnijmy, że według prowadzących śledztwo samorząd Tarnowa wskutek zmowy przetargowej stracił jako inwestor co najmniej 25 mln zł.
Spisane zeznania Piotra W. odnoszą się ponadto do tajemniczej osoby „o imieniu Danuta” z TZDM, która – zdaniem świadka – była przez ich firmę regularnie opłacana i dzięki temu firma miała dostęp do ważnych z perspektywy robienia interesów informacji. W aktach zaznaczono ponadto, że jeden z pracowników Strabagu „był bardzo skuteczny w korumpowaniu urzędników”.
W ubiegłą środę przesłuchana została – jako świadek – także Grażyna W., zastępczyni dyrektora zlikwidowanego Tarnowskiego Zarządu Dróg Miejskich. Stwierdziła, że w okresie swojej pracy w TZDM odnosiła wrażenie, że Wiesław F., przedsiębiorca budowlany (oskarżony w tym procesie, znajomy byłego prezydenta Tarnowa), był człowiekiem pewnym swego działania, czuł się pewnie w mieście i gdy inny wykonawca wygrał jeden z miejskich przetargów, pojawiła się chęć, żeby ten przetarg unieważnić. Na pytanie sędzi Bożeny Waresiak, czy Wiesławowi F. ktoś z Urzędu Miasta Tarnowa pomagał wchodzić na lokalny rynek, urzędniczka odpowiedziała:
– Nic mi na ten temat nie wiadomo.
Ktoś inny…
W nawiązaniu do kwestii trzech dróg betonowych wykonywanych w Tarnowie przez firmę Wiesława F. urzędniczka oznajmiła, iż jej szef, Zdzisław M. (były dyrektor TZDM, oskarżony w procesie za niedopełnienie obowiązków i przekroczenie uprawnień), nigdy nie mówił, że otrzymywał od prezydenta polecenia zmiany technologii w budowie ulic (z asfaltowych na betonowe), ale informacje przychodzące z UMT mogły sugerować, że jednak to ktoś inny podejmował za M. takie decyzje.
Mec. Bogusław Filar, obrońca b. prezydenta, chciał się dowiedzieć od świadka, w jakim okresie i czy również za czasów prezydentury R. Ścigały powstawały w mieście inne betonowe drogi. Wszystkie wymienił z nazwy, przynajmniej kilkanaście, lecz Grażyna W. nie umiała się odnieść do tej kwestii.
W związku z pytaniem mec. Filara dotyczącym spółki Strabag Grażyna W. powiedziała, iż w czasie, gdy pełniła swoje obowiązki w TZDM, zapewne były przetargi, których ta spółka nie wygrywała, a jeśli wygrywała, to dlatego że w stosunku do innych wykonawców była konkurencyjna cenowo.
























