Proces R. Ścigały: Komu dać, żeby wygrać…

0
proces
proces1520
REKLAMA

To Paweł Ch. jest tą osobą, która już w śledztwie wypowiedziała opinię robiącą potem medialną karierę: „W Tarnowie mieliśmy swobodę, mogliśmy tam załatwić wszystko”.
Co załatwiła firma Strabag? Ze słów Pawła Ch. wynika, że przede wszystkim „ustawiony” został przetarg na budowę łącznika autostradowego, zrealizowaną w latach 2009‑ 2013, chodzi o tzw. IV etap całego projektu.
– Chcieliśmy ten przetarg wygrać za wszelką cenę – oznajmił Paweł Ch., informując, że dużo starań w tej sprawie wykazał przede wszystkim Piotr W., jeden z dyrektorów krakowskiego oddziału Strabagu. Starania miały charakter korupcyjny.
W tym miejscu pojawia się opowieść o Danucie B., byłej urzędniczce zlikwidowanego w lutym 2012 r. Tarnowskiego Zarządu Dróg Miejskich, która między marcem i majem 2010 r. była przewodniczącą komisji rozstrzygającej przetarg na budowę łącznika. Przypomnijmy, że została ona zatrzymana przez ABW jesienią 2013 r., a następnie tymczasowo aresztowana. Jak wyjaśniała wówczas Prokuratura Okręgowa w Krakowie, miało to związek ze śledztwem dotyczącym zmowy firm przy przetargu na budowę łącznika autostradowego w Tarnowie. Danucie B. zarzucono przyjęcie korzyści majątkowej i poświadczenie nieprawdy w dokumentach. W areszcie tymczasowym przebywała do lutego 2014 roku.

Niech tak będzie…
Paweł Ch. w minioną środę oświadczył, iż Danuta B. otrzymała od Strabagu łącznie 30 tys. zł.
– Podczas jednej z rozmów Danuta B. powiedziała mi, że potrzebuje jakiejś gotówki. Wspomniała, iż jest w trudnej sytuacji, w dodatku posłała dzieci na naukę poza Tarnów i to także ją kosztuje – zeznał Paweł Ch.‑ Przekazałem tę wiadomość Piotrowi W., który stwierdził, że będziemy mogli pomóc Danucie B., kwota może wynieść maksymalnie 30 tys. zł, pod warunkiem jednak, że nasza firma wygra w mieście przetarg – wówczas chodziło o II etap projektu. Informację tę przekazałem jej w czasie mojej kolejnej wizyty w TZDM. Najpierw Danuta B. nie zgodziła się na taką propozycję, ale po namyśle, gdy już miałem odejść, odpowiedziała: „Niech tak będzie…”
Paweł Ch., opisując rolę Danuty B. w interesach robionych w Tarnowie przez Strabag, mówił o zamianie niektórych dokumentów i ważnych informacjach dotyczących firm konkurencyjnych, które ona im przekazywała. Najistotniejsze były te, które odnosiły się do pytań firm kierowanych do TZDM w związku z ogłaszanymi przetargami, ponieważ pozwalały firmie Strabag poznać potencjał wykonawczy konkurentów.
Pieniądze od Strabagu miały trafiać do Danuty B. dwukrotnie, a pomocy w ich wyprowadzeniu miała udzielić Elżbieta G., projektantka współpracująca z austriacką spółką, jedna z oskarżonych w tzw. aferze łącznikowej.
Najpierw – po sporządzeniu w porozumieniu z Elżbietą G. fikcyjnej faktury – do Danuty B. trafiła kwota w wysokości 25 tys. zł. Na przełomie sierpnia i września 2009 r. pieniądze te Paweł Ch. zaniósł urzędniczce TZDM do jej domu. Pozostawił je jej mężowi.


Trzy razy drożej
Reszta „korzyści majątkowej” – w kwocie 5 tys. zł – dotarła do Danuty B. później, już w 2010 roku.
– Piotr W. powiedział mi, że trzeba dostarczyć Danucie B. resztę obiecanej kwoty, ponieważ ta nie chce już z nim rozmawiać. Skarżył się z tego powodu – zeznał świadek.
Były kierownik techniczny w oddziale Strabagu opowiedział ze szczegółami, jak przebiegały przygotowania do przetargu na budowę łącznika. Strabag przygotował dwie oferty dla Tarnowa – na kwoty 13 mln i 39 mln zł. Gotów był zrealizować inwestycję za znacznie mniejsze pieniądze, nawet bez zysku, gdyż zależało mu bardzo na wygranej w przetargu, ale dzięki zmowie z dwiema innymi firmami udało się przeforsować ofertę prawie za 40 mln. Paweł Ch. stwierdził, że po wygranej nastąpił podział pieniędzy między firmami, które uczestniczyły w zmowie. Wcześniej ustaliły one, że finansowa „górka” (26 mln zł) zostanie rozdysponowana w następujący sposób: 34 proc. dla głównego partnera i po 33 proc. dla pozostałych. Wypływ gotówki polegał na przykład na wystawieniu przez głównego wykonawcę faktur na przeprowadzenie fikcyjnych robót przy budowie łącznika, których w rzeczywistości podejmował się Strabag. Jedna z tych firm przejęła w ten sposób 1 mln zł tylko za roboty ziemne, mimo że nigdy ich nie wykonywała.
Gmina Miasta Tarnowa, która przepłaciła za budowę łącznika miliony, uzyskała w tej sprawie status pokrzywdzonego.
– W normalny sposób wygraliśmy przetarg tylko na wykonanie I etapu projektu, resztę za łapówki lub w ramach offsetu, prac wykonywanych na rzecz miasta – oznajmił Piotr Ch.
Stwierdził on ponadto, iż była obawa, że droższa oferta na budowę łącznika nie przejdzie, ponieważ przewyższała ona określony przez miasto budżet, że miasto unieważni przetarg, lecz podobno, jak zaznaczył Paweł Ch., po spotkaniu Piotra W. z prezydentem Ścigałą niebezpieczeństwo to zostało zażegnane.
Dodajmy, iż były prezydent nie ma zarzutów dotyczących zmowy przetargowej.

REKLAMA (2)

Możemy spać spokojnie
Wiadomo już, że ABW nadal prowadzi śledztwo w tej sprawie i byli już lub dopiero będą przesłuchiwani niektórzy urzędnicy z UMT w Tarnowie. Kilka lat temu stanowili oni zespół nadzorujący tę budowę. Z naszych informacji wynika, że niewykluczone są kolejne zarzuty.
Pytany w tej kwestii Seweryn Borek z Prokuratury Okręgowej w Krakowie, oskarżyciel w procesie odbywającym się w Brzesku, nie chciał ujawnić szczegółów, twierdząc, że jest na to za wcześnie.
Paweł Ch., nawiązując do nieformalnego układu: Strabag – miasto, zeznał, że Piotr W. któregoś dnia poinformował go, że „prezydent dostał już swoje i możemy teraz spać spokojnie”.
– Zrozumiałem przez to, że także prezydent Tarnowa otrzymał od nas łapówkę – oznajmił były kierownik budowy.
Świadek jednak nie umiał podać konkretów, gdy obrona Ryszarda Ścigały pytała, w jakich okolicznościach Piotr W. przekazał mu informację o łapówce dla prezydenta Tarnowa, co mu wiadomo o kontaktach Ścigały z szefami krakowskiej filii Strabagu, o których nadmieniał w zeznaniach, jak często do nich dochodziło; nie pamiętał też, skąd miał wiadomość o dobrych relacjach między prezydentem i Bogdanem G., byłym prezesem spółki żużlowej Unia Tarnów, oskarżonym o pośrednictwo w wręczeniu łapówki gospodarzowi miasta.

REKLAMA (3)

Żarty z walizki
Już na etapie postępowania przygotowawczego Paweł Ch. wycofał się z pierwotnych zeznań, które w mediach były uważane za rewelacje. Chodzi o opis sytuacji, w której Wiesław F., przedsiębiorca budowlany, znajomy Ryszarda Ścigały, miał nieść w walizce pieniądze przeznaczone na łapówkę dla prezydenta. Były kierownik budowy zeznał wcześniej, że był świadkiem, gdy w jego biurze ta walizka nagle się otworzyła, wysypały się z niej banknoty, a przedsiębiorca sytuację skwitował jednym zdaniem: Tak się robi interesy…
Wiesław F. miał mówić Pawłowi Ch., że aby mieć zlecenia na roboty w mieście, daje prezydentowi łapówki.
– To nie były rozmowy na poważnie, ich kontekst jest nagięty. Czasem przebiegały one w tonie żartobliwym – oświadczył Paweł Ch.
W minioną środę pojawił się również wątek ul. Kryształowej, w pobliżu której spółka zależna od firmy Strabag wybudowała wytwórnię asfaltu. Paweł Ch. potwierdził zeznania innych świadków w tym procesie, że za wstawiennictwem Bogdana G., który miał wpływy u prezydenta miasta, zmienione zostały warunki techniczne budowy tej drogi na korzystniejsze dla Starbagu.
– Zdzisław M., dyrektor TZDM, powiedział mi, że musi zmienić warunki budowy ul. Kryształowej, choć nie chce tego robić. Danucie B. zlecił opracowanie nowych warunków, które odebraliśmy nazajutrz po tej rozmowie – opowiadał Paweł Ch.

Nerwowa atmosfera
Jego zdaniem, działkę, którą kupił pod budowę wytwórni asfaltu Strabag, porastał tylko las „z nazwy”.
– To były głównie samosiejki, drzewa można było policzyć na palcach jednej ręki.
Są to zeznania sprzeczne z zeznaniami Piotra W., dyrektora krakowskiego oddziału spółki Strabag, który wcześniej stwierdził, że działkę porastał las, który trzeba było wykarczować i aby uzyskać stosowną zgodę, wymyślono w tym celu groźnego szkodnika zagrażającego drzewostanowi.
Były kierownik budów Strabagu w Tarnowie przyznał jednak, że nie było żadnych problemów ze zdobyciem zezwoleń na budowę wytwórni asfaltu i w lipcu 2012 r. zakład został uruchomiony.
W środę zeznawała też Elżbieta B., pracownica dawnego Centrum Usług Ogólnomiejskich UMT, kierowanego przez Jacka Kułagę, oskarżonego za przekroczenie uprawnień i niedopełnienie obowiązków służbowych. Mówiła ona m. in. o nerwowej atmosferze w miejscu pracy, twierdząc, iż przełożony zasypywał pracowników dużą liczbą zadań, na realizację których mieli zbyt mało czasu. Stwierdziła ponadto, że kierownik biura w CUO zwracał uwagę na fakt, że w zamówieniu na wykonanie ul. Głogowej zbyt precyzyjnie określono niektóre warunki wykonawstwa, co mogło sugerować wybór konkretnej firmy. Wtedy budowę ulicy wykonała – w rzadkiej technologii opisanej w zamówieniu – firma Wiesława F.

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze