Ścigała przed sądem: odebrano mi ludzką godność

0
scigala rozprawa
scigala-rozprawa
REKLAMA

Na samym początku swego wystąpienia Ryszard Ścigała przedstawił siebie jako zapobiegliwego i dbającego o interes miasta prezydenta, którym był w latach 2006‑2014.
– W całym swoim życiu zawodowym, zwłaszcza gdy byłem prezydentem Tarnowa, nie uczyniłem nic, co mogłoby być szkodliwe dla samorządu, miasta i jego mieszkańców – podkreślił.
Ponownie powrócił on do kwestii procedur związanych z podejmowaniem decyzji w Urzędzie Miasta Tarnowa, chcąc odeprzeć prokuratorski zarzut, że kierował urzędem ręcznie. Kiedy szczegółowo omawiał struktury funkcjonujące w magistracie, sędzia Bożena Waresiak przerwała ten długi wywód. Ale zarówno Ryszard Ścigała, jak i jeden z jego obrońców, mec. Bogusław Filar, domagali się, by sąd wysłuchał, a potem zaprotokołował przytaczane przez oskarżonego przykłady jego interwencji w sprawie podejmowanych przez różnych inwestorów przedsięwzięć.
– Jeśli były interwencje, to w żaden sposób nie odbiegają one od tych, które opisane są w akcie oskarżenia – mówił Ryszard Ścigała. – W każdym z przypadków chodziło o to, by pomóc potencjalnym inwestorom, ponieważ uważałem, że firmy tworzące nowe miejsca pracy w mieście są najwyższym dobrem i zasługują ze strony samorządu na najwyższą przychylność. Ale zawsze rządziła żelazna zasada, żeby pomagać przedsiębiorcom zgodnie z prawem. Pomoc ta nigdy z mojej strony nie miała charakteru poleceń służbowych, do których musieliby się stosować podlegli mi urzędnicy. Nigdy nie było poleceń typu: „złam prawo”.
Były prezydent zapewniał, że w przeszłości nie zdarzyło się, by podpisał z kimś umowę niekorzystną dla Tarnowa.
– Mimo to mam postawione zarzuty, a osób, które umowy przygotowywały, parafowały, podpisywały i sprawdzały zgodność z dokumentacją, tutaj nie ma. Dla mnie jest to coś nie w porządku.

Przychylność? Wręcz przeciwnie
Ścigała powrócił również do kwestii wykupu przez powiązany ze spółką Strabag „Polski Asfalt” działki pod budowę wytwórni mieszanek mineralno‑asfaltowych (wg prokuratora po zaniżonej cenie), a także do zbudowania przez tę firmę dojazdu w tańszym „przekroju drogowym” (ul. Kryształowa). Prokurator zarzuca Ścigale, że poprzez swoją interwencję skłaniającą urzędnika do szczególnej przychylności wobec „Polskiego Asfaltu” (zmiana dokumentacji ul. Kryształowej) działał na szkodę interesu publicznego.
Były prezydent wyciągnął z tej historii całkowicie odmienny wniosek:
– Jeśli Tarnowski Klaster Przemysłowy zażądał od inwestora zawyżonej ceny działki, jeśli inwestor miał trudności z uzyskaniem zezwoleń środowiskowych, jeśli próbowało się go zmusić do poniesienia dodatkowych nakładów, niewspółmiernie wysokich do kosztów inwestycji, a całe postępowanie administracyjne w tej sprawie było przewlekłe, od 2009 do 2014 roku – to o jakiej przychylności można tu mówić? To są raczej dowody na nieprzychylność.


Te same motocykle
Ryszard Ścigała dużo uwagi poświęcił znajomości z Wiesławem F., właścicielem firmy budowlanej, która – wg ustaleń prokuratora – była przez miasto preferowana w przetargach. Oskarżony przyznał, że Wiesław F. to jego dobry znajomy, którego poznał za czasów swojej prezesury w zarządzie tarnowskich „Azotów”. Wspólne pasje – żużel i motocykle – spowodowały, że z czasem stała się to bliższa znajomość. Ścigała stwierdził, że Wiesław F. to bardzo dobry przedsiębiorca i rzemieślnik, a stosowana przez jego firmę amerykańska technologia „betonowania ślizgowego”, choć droższa od innej, daje bardzo dobre efekty na przyszłość. Nawiązał też do kwestii motocykla harley davidson, który został dla niego sprowadzony przez Wiesława F. z Ameryki.
– To była zwyczajna transakcja. Na początku 2010 roku na poczet przyszłego zakupu przekazałem panu Wieśkowi kwotę 12 tys. zł. Na wszystko są dokumenty, jest umowa kupna‑sprzedaży zawarta po dostarczeniu motoru i rozliczeniu się z transakcji. Taki sam motocykl miał też pan F., sprowadzony z USA w tym samym czasie, co mój.

REKLAMA (2)

To nie byli moi znajomi
Oskarżony podkreślał jednak, że nigdy nie nawiązał bliższych kontaktów z dwoma przedstawicielami firmy Strabag Polska SA. Prokurator oskarża Ryszarda Ścigałę, że to od nich – przy udziale pośredników – przyjął łapówkę w łącznej kwocie 70 tys. zł.
– Śladów nieformalnych kontaktów z tymi panami nie ma ani na zdjęciach, ani w bilingach telefonicznych, ani w poczcie mailowej, SMS‑ach czy notatkach. Znajomości tej nie potwierdza również „test imieninowy”. Każdego roku w dniu moich imienin do urzędu przychodziło ze szczerymi bądź mniej szczerymi życzeniami około 100 osób, które osobiście znałem. Nie pamiętam, aby kiedykolwiek w tym gronie byli panowie z firmy Strabag.
Ryszard Ścigała wspomniał o sporze, który zaistniał między nim a współrządzącą miastem Platformą Obywatelską, gdy zaproponował zmianę struktury urzędu i powołanie tzw. centrów usług. Przy okazji nadmienił, że między dyrektorem CUO Jackiem Kułagą (jest oskarżonym w tym procesie) a zastępcą prezydenta Tarnowa (w domyśle: Henrykiem Słomką – Narożańskim) w sferze zakresu kompetencji były nieporozumienia.
W wystąpieniu Ścigały mowa była także o rozwiązanym w 2012 roku Tarnowskim Zarządzie Dróg Miejskich jako „instytucji absolutnie anachronicznej”, niedostosowanej do potrzeb i wymagań miasta.

REKLAMA (3)

Dowód rzeczowy
Podobnie jak w pierwszym dniu rozprawy, były prezydent Tarnowa odniósł się do sprawy banderoli bankowej i pieniędzy odnalezionych przez ABW podczas przeszukania domu Ścigałów w Mościcach. Prokurator uznaje, że banderola pochodzi z krakowskiego banku BRE Bank SA, w którym rachunek ma jedna z firm w Krakowie, mająca pomagać Strabagowi w wyprowadzaniu z konta gotówki przeznaczonej na łapówkę dla prezydenta Tarnowa.
Ryszard Ścigała, powołując się na swoje ustalenia i korespondencję z bankiem, próbował dowieść, że banderola, o której mowa, mogła być użyta również przez oddział banku w Tarnowie, a zapakowane w nią pieniądze to zaległa wypłata przeznaczona dla jego córki. W jednym z pokojów funkcjonariusze ABW natknęli się na kwotę 2,2 tys. zł i wspomnianą banderolę – córka Ścigały zeznała, iż pieniądze te należą do niej i jest to pozostałość po wypłacie, z którą zalegał jej pracodawca.
– Córka, która dowiedziała się telefonicznie od mojej żony o moim zatrzymaniu i znalezieniu w jej pokoju pieniędzy, w tym czasie wracała z urlopu i znajdowała się w okolicy Wiednia. Potwierdziła fakt przetrzymywania tych pieniędzy, które były jej własnością, ale podała również dokładną kwotę. Rozmowa telefoniczna żony z córką odbywała się w obecności funkcjonariuszy ABW przeszukujących dom.

Poniżony w areszcie
Z nieukrywanymi emocjami Ryszard Ścigała relacjonował swój półroczny pobyt w Areszcie Śledczym w Krakowie. Był zdania, że poddano go tam szczególnemu rygorowi, co niekiedy uderzało w jego poczucie godności.
– Wprawdzie nie miałem obaw o swoje bezpieczeństwo, ale częściej niż inni współwięźniowie byłem poddawany kontrolom osobistym, przeszukiwaniu celi, totalnej izolacji, mimo że w pełni podporządkowałem się obowiązującemu w areszcie regulaminowi. Działo się to po kontakcie z innymi osobami, przed wyjściem na spacer czy na mszę do kaplicy więziennej. Wiadomo mi, że niektórzy aresztowani byli przesłuchiwani i pytani o moją osobę. To było coś wyjątkowego.
Były prezydent poinformował, że w tej sprawie napisał list do dyrektora aresztu, sprzeciwiając się niektórym stosowanym wobec jego osoby praktykom, jak przeszukania bielizny osobistej po rozebraniu i pozostawieniu go na czas kontroli nago. Za absurdalne uznał Ścigała podejrzenie, że w areszcie pisał listy, które potem miały być przekazywane w Tarnowie przez odwiedzającego go kanclerza Kurii Diecezjalnej.
Oskarżony Ryszard Ścigała swoje wyjaśnienia przed brzeskim sądem ma dokończyć dzisiaj, w środę 18 marca.

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze