
– Mamy do niej wielki sentyment, podobnie jak wielu innych tarnowian, i nie zgadzamy się, by reforma przekreśliła tradycję i dorobek tej placówki. Chcemy, aby władze miasta pozwoliły na powrót uruchomić tam samodzielną podstawówkę – mówią.
Przed siedemnastu laty na bazie Szkoły Podstawowej nr 4 im. Mikołaja Kopernika powstało Gimnazjum nr 2 z tym samym patronem. Dziś, w wyniku kolejnej planowanej reformy oświatowej, przywracany jest poprzedni model nauczania, nie oznacza to jednak dla szkoły automatycznego powrotu statusu podstawówki. Rzeczywistość, także demograficzna, jest inna i o istnienie szkoły trzeba walczyć, przekonać do niej decydentów. W najgorszym scenariuszu placówka sięgająca swymi początkami XIX wieku może zostać zlikwidowana, a tego wielu tarnowian nie może sobie wyobrazić.
– Placówki z takimi tradycjami Tarnów nie powinien tracić. Tym bardziej że kadra nauczycielska daje rękojmię dobrego kształcenia i wychowania młodych ludzi. To jest potencjał, którego nie wolno zaprzepaścić – mówi z przekonaniem Sławomir Reising.
W Gimnazjum nr 2 panuje nerwowa atmosfera, podobnie jak w sąsiadującej przez ulicę Szkole Podstawowej nr 3 im. Marii Konopnickiej. Obie szkolne społeczności obawiają się o swój los w wyniku nadchodzącej reformy oświaty. Nie są przy tym entuzjastami łączenia obu tych szkół, co proponują władze miasta. Uważają wręcz, że szykuje się zamach na ich autonomię, obawiają się w perspektywie wchłonięcia jednej placówki przez drugą. Urząd miasta proponuje, aby od września 2017 klasy siódme miały już lekcje w budynku wygaszanego gimnazjum. Na wstępie lepszą teoretycznie sytuację ma „trójka”, która podstawówką jest… od zawsze. Ale żadna ze stron nie może być pewna swej przyszłości i narasta wzajemna nieufność. Pojawiają się podejrzenia o ukryte intencje sąsiadujących ze sobą szkół, nawet działania na szkodę itp.
Renata Koralik, dyrektorka SP nr 3 odmówiła nam komentarza w tej sprawie, a Mariusz Zając, dyrektor Gimnazjum nr 2 oświadcza, że stawianie jego szkoły w opozycji do „trójki” jest chybione.
– Dziwią mnie zarzuty, że to my komuś chcemy coś zabrać. Z nikim nie walczymy, nie próbujemy niczego odebrać. My tylko bronimy swoich racji do dalszego funkcjonowania. Chcemy, aby dano nam możliwość utworzenia nowej, samodzielnej szkoły. Propozycja połączenia nas ze Szkołą Podstawową nr 3 nie jest korzystnym rozwiązaniem.
Ostatecznych rozwiązań jeszcze nie ma. – Opracowywanie nowej sieci szkół i konsultacje z dyrektorami są w toku, decyzje jeszcze nie zapadły – potwierdzają w tarnowskim magistracie.
Gimnazjum zbiera tymczasem podpisy tarnowian popierające przekształcenie placówki w szkołę podstawową, szkolna społeczność przedstawiła też swoje racje w petycji do prezydenta Tarnowa, szuka sojuszników wśród radnych.
Mariusz Zając wypowiada się ostrożnie, ale twierdzi, że jego szkołę otacza klimat niechęci.
– Mam takie wrażenie, że w publicznych dyskusjach nasze atuty obracają się przeciwko nam. Nasze dotychczasowe niemałe osiągnięcia nie przemawiają za nami, a przecież powinny. Prosimy i apelujemy do władz – dajcie nam szansę utworzenia szkoły podstawowej. Gotowi jesteśmy konkurować z innymi o uczniów, bo znamy swoją wartość. Niech rodzice i rynek zadecydują o przyszłości szkoły, my w każdym razie zrobimy wszystko, co w naszej mocy… – oznajmia dyrektor Gimnazjum nr 2.























