Plany wybudowania autostrady z Krakowa do Tarnowa pojawiały się już w latach 70. poprzedniego stulecia, ale projekt został zrealizowany dopiero cztery dekady później. Niemal w tym samym czasie został oddany do użytku odcinek Tarnów – Dębica. Dziś wschodni fragment A4 biegnie aż do granicy państwa w Korczowej. Kierowcy są zadowoleni z tej drogi, tym bardziej, że za przejazd samochodami osobowymi i motocyklami ciągle się nie płaci (opłaty wnoszą tylko kierowcy większych pojazdów). Jak długo jeszcze utrzyma się ta sytuacja?
Po kilku latach budowy, która odbywała się z komplikacjami, w 2012 roku pierwsi kierowcy pojechali odcinkiem nowej autostrady z Tarnowa do Krakowa. Komfort podróży w porównaniu do zatłoczonej starej „czwórki” był nieporównywalny. Radość okazała się duża, zwłaszcza że za tę wygodę nie trzeba było nic płacić.
Ale każda przyjemność ma swój kres. Za podróż autostradą płaci się w większości krajów, więc i w tym przypadku nie mogło być wyjątku. Najpierw jednak kierowcy byli uspokajani informacją, że ponieważ inwestycja była dofinansowana przez fundusze europejskie, to przez kolejnych 5 lat – zgodnie z obowiązującą procedurą – Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad nie będzie mogła pobierać myta.
Samochodem czy pociągiem?
Rzeczywiście, przez 5 lat nic się w tej sprawie nie wydarzyło. Inną wiadomością, która pocieszała użytkowników nowej drogi, było, że odcinek A4 między Krakowem i Korczyną nie spełnia wymogów drogi autostradowej z powodu bardzo skąpej infrastruktury, więc pobór opłat nie jest możliwy.
Pomijając już kwestię wiarygodności tych doniesień faktem jest, że odcinek Kraków – Tarnów – Rzeszów – Korczowa w tę infrastrukturę jest ubogi. Jak wiadomo przede wszystkim daje się we znaki niedostateczna liczba stacji paliw, zwłaszcza na wschód od Tarnowa.
Mimo to od kilku lat krążyła wieść, że kierowcy już wkrótce zaczną płacić. W 2015 roku Ministerstwo Infrastruktury informowało, że opłaty między Krakowem i Korczyną zostaną wprowadzone w 2017 roku. Miało to kosztować 10 groszy za kilometr – dla pojazdów lekkich – zgodnie z taryfą GDDKiA. Niektórzy prędko zaczęli liczyć, co się bardziej opłaca. Czy przejazd z Krakowa do Tarnowa swoim samochodem, czy może pociągiem. Za podróż autem – w obydwie strony – wychodziło 16 zł, licząc tylko e-myto.
























