Kilkanaście dni temu inspektorzy OTOZ zajęli się niedużym zaniedbanym psem, który wegetował na podwórku należącym do jednego z mieszkańców Wojnicza.
– To mała suczka ma może trzy lata. Przebywa w bardzo trudnych warunkach, żywi się resztkami jedzenia, zresztą nieświeżego – opowiada Agnieszka Kamińska, inspektorka „animalsów”. Miejsce, w którym przebywa pies, jest dobrze znane inspektorom OTOZ. Od kilku lat przyjeżdżają tutaj dość regularnie. – Sytuacja jest taka, że miejsce to traktowane jest przez niektórych ludzi jako możliwość pozbycia się swojego czworonoga, bo z jakichś powodów się nie sprawdził. Albo za często szczekał, albo wcale nie szczekał, albo zachorował. Suczka, o której mowa, trafiła tu podobno dlatego, że była postrachem dla kur właścicielki.
Posesja należy do mężczyzny, który przyjmuje niechciane psy. Do działaczy OTOZ docierają słuchy, że staje się on ich „opiekunem” choćby za butelkę alkoholu czy kilka tabliczek czekolady. – Nikogo nie złapaliśmy za rękę, ale takie mieliśmy informacje.
Podwórko jest zagracone, brudne, a zwierzęta mocno zaniedbane. Czasem sąsiedzi podrzucą przez płot resztki jakiegoś jedzenia. OTOZ odwiedza podwórko niechcianych psów i stara się ratować zwierzęta, które tam się pojawiają. Obecnie żyją tam dwa psy. – Właściciel posesji nie interesuje się zwierzętami. Nie dba o nie, nie zapewnia im podstawowych warunków. Zastanawiamy się, jak rozwiązać problem. Spróbujemy porozmawiać z dzielnicowym, może znajdzie się sensowne, zgodne z prawem rozwiązanie.
Podwórko dla niechcianych psów
REKLAMA
REKLAMA























