Brzesko. sklep „Biedronki” na celowniku CBA

0
Biedronka na celowniku CBA
Biedronka-na-celowniku-CBA
REKLAMA

– Trzy lata temu inwestorzy zwrócili się do Urzędu Miejskiego w Brzesku o wydanie decyzji w sprawie warunków zabudowy działki leżącej obok bloku numer dziewięć na osiedlu Jagiełły – wyjaśnia naczelnik wydziału infrastruktury, Bogdan Dobranowski. Zgodnie z założeniami miał tam powstać dwukondygnacyjny budynek, na piętrze miały zostać zlokalizowane gabinety lekarskie, na parterze zaś kilka sklepów zajmujących się handlem artykułami medycznymi: apteka, sklep z artykułami ortopedycznymi, zielarski, z artykułami dziecięcymi.
– Dół budynku, według planu, liczyć miał ponad 1300 metrów kwadratowych i nie było w ogóle mowy o jakimkolwiek markecie – mówi prowadzący sprawę kierownik do spraw inwestycji, Antoni Staszczyk.
W 2011 roku starostwo wydało pozwolenie na budowę, w mieście od razu pojawiły się plotki, że na parterze budynku otwarta zostanie kolejna w Brzesku „Biedronka”. Do urzędu docierały niepokojące pogłoski, właściciele kilku małych osiedlowych sklepików bali się o swój byt.
– Wzywaliśmy inwestora do złożenia wyjaśnień, w czasie obrad jednej z komisji rady w obecności co najmniej kilkunastu osób potwierdził to, co zawarł wcześniej w dokumentach. Wszystkie usługi oraz handel będą związane jedynie i wyłącznie z opieką zdrowotną – dodaje naczelnik Dobranowski.
Kilka miesięcy przed oddaniem obiektu do użytku urzędnicy z brzeskiego magistratu wysłali pismo do Powiatowego Inspektoratu Nadzoru Budowlanego z prośbą o sprawdzenie budowy. PINB stwierdził, że wszystko odbywa się zgodnie z przyjętymi planami. Wielkie było zatem zaskoczenie, kiedy na froncie osławionego budynku pojawił się szyld z wizerunkiem sympatycznego owada w kropki, a do urzędu zawitali funkcjonariusze Centralnego Biura Antykorupcyjnego, zawiadomieni prawdopodobnie przez jednego z miejscowych, zdesperowanych handlowców.
– Wizyta agentów CBA była krótka, panowie przeprowadzili kilka rozmów, skopiowali dokumenty. Już w czasie wizyty wstępnie stwierdzili, że po stronie urzędu wszystko jest w porządku – relacjonuje Bogdan Dobranowski.
Do Powiatowego Inspektoratu Nadzoru Budowlanego z urzędu miejskiego poszło kolejne pismo.
– Pytamy inspektorów, czy budynek użytkowany jest zgodnie z wydanym przez starostwo pozwoleniem na budowę – mówi kierownik Staszczyk.  – Obiekt nie powinien być użytkowany niezgodnie z prawem, a z takim właśnie przypadkiem mamy tutaj do czynienia. Inwestor oszukał pracowników starostwa, urzędu miejskiego, inspektoratu budowlanego. Można się zastanowić, jaki sens ma uruchamianie całego cyklu postępowania, skoro inwestor i tak wykorzysta wybudowany obiekt według własnego uznania? Najbardziej przykre w całej sprawie jest to, że odium odpowiedzialności za wykroczenie inwestora spadło na urząd.
Oburzony postępowaniem państwa G., czyli właścicieli spornego budynku, jest radny, przewodniczący Zarządu Osiedla Jagiełły-Kopaliny, Edward Knaga.
– Oni po prostu zrobili nas w bambuko, wykiwali urzędników i właścicieli małych osiedlowych sklepów, które na pewno już wkrótce zostaną pozamykane, a ich właściciele pójdą na zieloną trawkę – denerwuje się radny.
Sprawa nie jest jeszcze ostatecznie zakończona, kierownik Antoni Staszczyk wyjaśnia, że w przypadku, gdy Powiatowy Inspektorat Nadzoru Budowlanego stwierdzi, że budynek jest użytkowany niezgodnie z pozwoleniem na budowę, inwestora mogą spotkać przykre dolegliwości.
– PINB może nakazać rozbiórkę czy legalizację, a to sporo może kosztować – mówi.

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze