Ale samorządowcy z Gnojnika, Czchowa i Iwkowej mówią coś innego, twierdzą, że bronią mieszkańców, którzy nie godzą się na burzenie swoich domów i dzielenie miejscowości drogą szybkiego ruchu. Burmistrz Czchowa, Marek Chudoba wysuwa nawet podejrzenie, że sądeczanka nie powstanie, a winę za to rząd zrzuci na kogo innego.
– Byłem nieco zdziwiony, kiedy dowiedziałem się, że do naszej gminy przyjeżdża minister Adamczyk i zwołuje konferencję prasową na temat budowy sądeczanki. Zjechało sporo dziennikarzy, wielu z Nowego Sącza, co jest zrozumiałe, bo to miasto na budowę tej drogi czeka od wielu lat. Okazało się, że głównym celem konferencji była promocja kandydatów z PiS na wójtów i burmistrzów, a to, co minister mówił o budowie, było zupełną nieprawdą – mówi wójt Gnojnika, Sławomir Paterek. – Mało tego, efekt spotkania był taki, że na nowosądeckich spotkaniach ukazały się informacje o zmowie samorządów, które blokują budowę, a tamtejsi mieszkańcy grozili, że przyjadą do nas z widłami…
Wójt Paterek twierdzi, że jest ostatnią osobą, która byłaby przeciwna budowie sądeczanki. – Ta droga przyczyni się w pewnym stopniu do rozwoju gminy, mogą powstać przy niej stacje paliw i punkty gastronomiczne, nie jest wykluczone, że w przyszłości moglibyśmy pomyśleć o utworzeniu strefy gospodarczej aktywności. Nie mogę się jednak zgodzić z rządowymi propozycjami. Dość lekkomyślnie, prawdopodobnie bez znajomości terenu zakładają one, że trasa sądeczanki miałaby przebiegać przez centra miejscowości, co uniemożliwiłoby mieszkańcom normalne funkcjonowanie, odcięłoby ich od ich pól, utrudniło dojście do szkół czy sklepów. Ponadto koncepcje zakładają, że koniecznością byłoby wyburzenie kilkudziesięciu domów mieszkalnych wraz z gospodarczymi zabudowaniami. Kompletnym kuriozum jest fakt, że droga oddzielałaby dom od pozostałych budynków w jednym gospodarstwie. Ja swoje prywatne poglądy chowam do kieszeni, ale skoro przychodzą do mnie mieszkańcy i proszą o pomoc, to ja staję za nimi murem. Zastanawiające jest także to, że rząd przyjmuje warianty, które są znacznie kosztowniejsze od tych, które my proponujemy. Drogę można przesunąć w kierunku zachodnim, co spowodowałoby, że po pierwsze byłaby ona prawie prosta, po drugie tańsza i po trzecie wreszcie zgodna ze społecznym interesem zarówno w gminie Gnojnik, jak i Czchowie, i Iwkowej.
– Nie może być tak, że pod uwagę będzie brany tylko interes mieszkańców Nowego Sącza, którzy skarżą się na trudny dojazd do Krakowa – mówi wójt Iwkowej, Bogusław Kamiński. – Zaproponowaliśmy przebieg drogi przez naszą gminę przez tereny niezabudowane, a to nie będzie się wiązało z koniecznością wypłaty wielomilionowych odszkodowań mieszkańcom za burzenie domów. W naszej gminie prawie wszyscy chcemy, aby droga powstała, ale nie w kształcie, który się nam proponuje. Przyjeżdżają do nas przedstawiciele Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad i tłumaczą, że możliwości zaprojektowania są ograniczone, a poza tym trudne pod względem geologicznym i topograficznym. Ale to nie do końca jest zgodne z prawdą, poza tym nikt nie chce słuchać naszych argumentów, że poprowadzenie drogi jest możliwe tak, aby nie powstawały strefy konfliktów. A dopóki tak będzie, budowie drogi z narzuconym z góry przebiegiem ludzie będą się sprzeciwiać.
– Przepracowaliśmy już chyba ze dwadzieścia koncepcji przebiegu drogi i dalej stanęło na niczym, bo nasze propozycje w ogóle nie są brane pod uwagę. Już od miesięcy podejrzewam, że ta droga nie powstanie, przynajmniej w najbliższych latach, a rząd tylko mydli oczy obietnicami. Potem zrzucą winę na nas, że my zablokowaliśmy budowę, co rzecz jasna będzie niesłusznym zarzutem. Jak na razie to jedynie polityczne gierki, z których nic nie wynika. Jestem przekonany, że ze zdwojoną siłą sprawa sądeczanki wróci przed wyborami parlamentarnymi – mówi burmistrz Czchowa, Marek Chudoba.
Co z tą sądeczanką?
REKLAMA
REKLAMA
























