Spośród ponad 93 tysięcy mieszkańców powiatu brzeskiego tylko zaledwie jedna czwarta w pełni zaszczepiona jest przeciwko koronawirusowi. Najlepiej sytuacja wygląda w gminie Brzesko – tam zaczepiło się blisko 11 tysięcy osób, czyli ponad 29 procent. Na końcu listy znalazła się gmina Iwkowa, w pełni zaszczepionych jest tam 1242 osoby, czyli 19 procent (wszystkie dane pochodzą z Ministerstwa Zdrowia z 8 lipca). Tymczasem stale maleje liczba chętnych do przyjęcia szczepionek w punkcie działającym przy SP ZOZ w Brzesku. W ubiegłym tygodniu zapisanych było 1300 osób, przy czym zdecydowana większość miała przyjąć drugą dawkę. Zarówno władze Iwkowej, jak i pracownicy brzeskiej lecznicy dwoją się i troją, aby zachęcać do szczepień.
Dlaczego się nie zaszczepię?
Monika ma 46 lat, mieszka w jednej z miejscowości w gminie Iwkowa, twierdzi, że szczepić się nie będzie, bo obawia się o swoje zdrowie. – Nie jestem antyszczepionkowcem – zastrzega. – Ale przeczytałam na temat preparatów przeciwko koronawirusowi mnóstwo materiałów i do żadnej szczepionki nie mam zaufania, boję się komplikacji poszczepiennych, tym bardziej, że leczę nadciśnienie i cukrzycę. Dwa miesiące temu jedna z moich znajomych, która przyjęła dwie dawki Pfizera, zachorowała na koronawirusa. Co prawda przebieg choroby był lekki i nie musiała iść do szpitala, ale tylko utwierdziło mnie to w przekonaniu, że szczepienia nie mają sensu. Odradziłam to także moim rodzicom, którzy są już starsi. Jestem przygotowana na to, że będę musiała bardziej niż zaszczepieni uważać, aby się nie zarazić, używać maseczek i utrzymywać dystans – wyjaśnia swoje powody.
Pani Alicja ma 76 lat, szczepionkę przyjęła w kwietniu. – Mój lekarz rodzinny wyjaśnił mi sposób działania i ochrony, jaką daje szczepienie przeciwko koronawirusowi. Wytłumaczył, że tylko w ten sposób mogę chronić się przed chorobą i przed ewentualnymi komplikacjami z nią związanymi. Na pierwszą dawkę szczepionki czekałam kilka tygodni. Nie wiem, dlaczego ludzie tak boją się szczepień, skoro zarówno lekarze, jak i naukowcy je zalecają i wymieniają korzyści z nich płynące. Ostrzegają też przed kolejną falą epidemii, szkoda, że tak mało osób bierze to sobie do serca.
























