Kwaśniak kontra Biernat

0
kwasniak vs biernat
kwasniak-vs-biernat
REKLAMA

Komendant zawiadomił prokuraturę, czego następstwem było skazanie prezesa OKS na miesiąc ograniczenia wolności i zobowiązanie go do 20 godzin pracy na cele społeczne. Sąd zawiesił wykonanie kary na dwa lata. Prezes Okocimskiego złożył apelację, ale wyrok został utrzymany. Sprawa nadal jest w toku.
Mecz pucharowy rozgrywany w Brzesku pomiędzy miejscowym OKS i Śląskiem Wrocław miał być wielkim wydarzeniem transmitowanym przez TVP, a piłkarze z logo miasta na koszulkach mieli je promować w kraju. Szybko okazało się, że tak kolorowo nie będzie. Okocimski, organizator spotkania, natrafiał na problemy, a największym okazała się liczba widzów, jaka może zostać wpuszczona na stadion. Z powodu braku monitoringu w obiekcie, ze względu na bezpieczeństwo, liczba widzów musiała zostać ograniczona. Opierając się na opinii policji, burmistrz wydał decyzję, że mecz będzie oglądać 1068 osób, czyli tyle, ile było wówczas miejsc siedzących na trybunach.. Ale spotkanie, jak wynika z zeznań policjantów, obejrzało prawie 1,5 tysiąca kibiców. Dlatego też policja zawiadomiła prokuraturę o złamaniu przepisów dotyczących organizacji imprez masowych.
– Nie byłem przy bramie i tak naprawdę nie wiem, ilu kibiców ponad wyznaczony limit weszło na stadion – wyjaśnia Czesław Kwaśniak. – Ponadto nie mogę się zgodzić z zarzutem, że to ja osobiście byłem za to odpowiedzialny, bowiem w klubie pracował wiceprezes ds. bezpieczeństwa i ze względu na podział kompetencji to na nim spoczywał ten obowiązek. Trudno mi też powiedzieć, na jakiej podstawie policjanci obliczyli faktyczną liczbę widzów. Robili, co prawda, zdjęcia, ale czy można to było uznać za wiarygodny dowód, skoro ludzie się przemieszczali?
Prezes OKS wniósł też do Sądu Okręgowego w Tarnowie pismo o wyłączenie ze sprawy brzeskiej prokuratury, gdyż podejrzewał, że pomiędzy funkcjonariuszami policji i prokuratorami mogą zachodzić niekorzystne dla niego związki. Sąd Okręgowy prośbę jednak oddalił, a po przesłuchaniu świadków sprawa skierowana została do sądu w Brzesku, ten zaś wydał znany już wyrok. Po nieudanej apelacji Kwaśniak odwołał się do Rzecznika Praw Obywatelskich, zwrócił się także do Prezydenta RP o ułaskawienie. Złożył też zawiadomienie do Prokuratury Okręgowej w Tarnowie o popełnieniu przez komendanta Roberta Biernata przestępstwa polegającego na składaniu fałszywych zeznań. – Postępowanie prowadzili prokuratorzy z Dąbrowy Tarnowskiej, na moją prośbę wyłączono tych z Brzeska, żądałem ponownego przesłuchania świadków bądź konfrontacji. Prokuratura nie zgodziła się jednak, a dziwnym zbiegiem okoliczności przesłuchiwał mnie prokurator, który zasiadał w czasie mojej rozprawy apelacyjnej w Sądzie Okręgowym w Tarnowie. Złożyłem wówczas zażalenie do sądu w Dąbrowie Tarnowskiej, efekt był taki, że sprawa przekazana została do Brzeska – opowiada Kwaśniak. W ostatni czwartek brzeski sąd oddalił powództwo.
Niedawno Czesław Kwaśniak skierował pismo do ministra spraw wewnętrznych, w którym prosi o objęcie jego sprawy czynnościami nadzoru. Jego zdaniem, w czasie procesów sądowych doszło do naruszenia przepisów prawa. – Sprawę przegrałem, dlatego że osobiście zaangażował się w nią były komendant policji w Brzesku. Przyznaję, że będąc prezesem OKS, piętnowałem działania zwierzchnika miejscowej policji, którego postawa, moim zdaniem, nie służyła interesowi publicznemu. W takiej atmosferze komendant złożył na mnie zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa i w oparciu o jego zeznania sąd uznał moją winę. Komendant, choć posiadał jedynie status świadka, silnie angażował się w przebieg procesu oraz korzystając z uprawnień przysługujących jedynie stronom, w toku sprawy starał się ingerować w przebieg postępowania, przesyłając na przykład autorskie pisma procesowe. Zarówno na etapie postępowania przygotowawczego, jak również przed sądem Robert Biernat składał zeznania, które miały przedstawić mnie jako osobę wulgarną, agresywną oraz ostentacyjnie nieprzestrzegającą norm społecznych i prawnych – dodaje Kwaśniak. – Zeznania składane przez komendanta Biernata były sprzeczne z treścią zeznań innych świadków, między innymi starosty brzeskiego.
Prezes przywołuje tu zeznania dotyczące spotkania, jakie odbyło się przed meczem pucharowym w gabinecie starosty Andrzeja Potępy, który tak opisuje jego przebieg: Uzgadniałem z komendantem ostatnie szczegóły meczu, wtedy zorientowałem się, że prezes nie zgadza się z opinią policji i decyzją burmistrza dotyczącą liczby widzów. Zadzwoniłem do niego, prezes był już u mnie po kilku minutach. Faktycznie, atmosfera spotkania była bardzo gorąca, ale, jak zeznawałem, z ust Kwaśniaka nie padły żadne obraźliwe słowa. Kwaśniak utrzymuje, że wbrew temu, co mówi starosta, Robert Biernat twierdził, że kierował pod jego adresem wulgarne i obraźliwe określenia, a jego wersję potwierdził jedynie podległy mu funkcjonariusz, który był na spotkaniu.
Komendant Biernat przypomina, że na długo przed meczem pucharowym wydawał już opinie na temat organizacji meczów na stadionie OKS. Kiedy „Piwosze” grali jeszcze w II lidze, dwa mecze odbyły się bez udziału publiczności, gdyż stan techniczny obiektu pozostawiał wiele do życzenia, nie było monitoringu, nie zgadzała się numeracja miejsc na trybunach, a po stadionie walało się szkło z rozbitych butelek. – Przed meczem pucharowym stadion ze względu na stan urządzeń technicznych, między innymi z powodu braku właściwego monitoringu, nie był przygotowany na przyjęcie większej liczby widzów niż ta, którą jako komendant powiatowy podałem w swojej opinii – wyjaśnia Robert Biernat. – Na podstawie tejże opinii burmistrz wydał decyzję, a klub się od niej nie odwołał, mimo że miał do tego prawo. Tłumaczyłem prezesowi, że nie może wpuścić większej liczby widzów, bo nie pozwala na to ustawa o bezpieczeństwie imprez masowych. Prezes Kwaśniak zarzuca mi, że fałszywie świadczyłem przed sądem, ale nie wiem, po co miałbym to robić. W czasie przesłuchania podałem stan faktyczny, który miał miejsce przed meczem, wytłumaczyłem, ilu miało być widzów, ilu było ich w rzeczywistości, nie mówiłem nic o wulgarności prezesa. Pan Kwaśniak, jeżeli uważa, że sąd wydał w jego sprawie niesprawiedliwy wyrok, ma oczywiście prawo walczyć o swoje. Powinien jednak postarać się o to, aby nie obrażać i nie pomawiać innych ludzi.
Sprawa będzie miała swój dalszy ciąg, Po ostatniej rozprawie, w czasie której brzeski Sąd Rejonowy oddalił powództwo Czesława Kwaśniaka o składanie przez Roberta Biernata fałszywych zeznań, były prezes OKS ma zamiar złożyć prywatny akt oskarżenia.

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze