Przypomnijmy, że w kwietniu tego roku wobec innych wariantów przebiegu nowej drogi protestowali burmistrz Czchowa Marek Chudoba i wójt Gnojnika Sławomir Paterek. Ten ostatni prócz argumentów, które powtarzają teraz mieszkańcy, zwracał także uwagę na zanieczyszczenie środowiska w sąsiedztwie domów. Powoływał się na Program Ochrony Powietrza dla Małopolski, który ogranicza możliwość niskiej emisji związanej z dużym ruchem samochodowym. Natomiast burmistrz Chudoba wskazywał, że poprowadzenie drogi w poprzek obszaru gminy Czchów może skutkować utratą jej wysokich walorów krajobrazowych, przyrodniczych i turystycznych. Jego zdaniem wariant forsowany przez Generalną Dyrekcję jest tylko pozornie tańszy bo w istocie stanowi zagrożenie dla systemu gospodarczego i społecznego gminy. Np. część mieszkańców Tymowej miałaby utrudniony dostęp do szkoły, sklepów, kościoła czy komunikacji autobusowej.
Nowa Sądeczanka jest planowana jako dwujezdniowa droga ruchu przyspieszonego. W obowiązującym rządowym Programie Budowy Dróg Krajowych na realizację inwestycji zarezerwowano niemal 3 mld 200 mln zł. W czerwcu podczas spotkania parlamentarzystów i samorządowców zwołanego z inicjatywy ministra infrastruktury w krakowskim oddziale GDDKiA ustalono, że droga powinna być wybudowana jak najszybciej. Jak poinformowała Iwona Mikrut-Purchla z krakowskiego oddziału GDDKiA, we wrześniu złożony zostanie wniosek o wydanie decyzji środowiskowej do Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Krakowie. Według niej będzie on uwzględniał trzy warianty przebiegu. Rozpoczęcie postępowania na projekt i budowę przewidywane jest w 2023 roku, natomiast realizacja prac – od 2026. Według najbardziej optymistycznych prognoz nowa droga miałaby powstać w roku 2028, według bardziej realnych po 2030.
– Mamy żal, że nie jesteśmy traktowani po partnersku. Dopuszczamy tylko wariant samorządowy. Nie chcemy myśleć o poprowadzeniu tej drogi wg wariantów C lub F. Tym bardziej, że ten ostatni i tak musiałby się zmienić ze względu na kolizję z linią wysokiego napięcia – przekonuje sołtys Gnojnika. – Jesteśmy tak zdesperowani, że jeśli rządzący nie uwzględnią naszych postulatów, będą kolejne protesty, łącznie ze strajkiem głodowym w sejmie – zapowiada Sylwia Kornaś.























