Olimpijski sukces zawodniczki z Łysej Góry w powiecie brzeskim

0
REKLAMA

Ten medal to coś niebywałego!

Pomimo wcześniejszych osiągnięć jej droga do olimpijskiego krążka nie była łatwa. Partnerka z załogi – Agnieszka Skrzypulec – długo borykała się z poważną kontuzją. Właściwie gdyby igrzyska odbyły się według planu w poprzednim roku, prawdopodobnie nie byłoby jej w olimpijskich regatach. Mimo tych problemów Jolanta Ogar-Hill konsekwentnie wierzyła, że w duecie ze Skrzypulec będzie w stanie zakończyć zmagania olimpijskie na podium. Jak się okazało miała rację.

– Potrzebowałyśmy spokoju, bo wiedziałam, że Agnieszka wróci do formy. Nasz trener również w nas wierzył. Wiedziałyśmy, że możemy ciężko pracować. Cieszę się, że udało się w Tokio wystartować w pełni formy. Ten medal to coś niebywałego – relacjonuje zawodniczka.

REKLAMA (3)

Dodaje, że bardzo by chciała, żeby wszyscy młodzi ludzie, którzy uprawiają sport, którzy marzą o tym, aby pojechać na igrzyska, wiedzieli, że marzenia się spełniają. – Że nie trzeba pochodzić z wielkiego miasta albo mieć bardzo dużo pieniędzy, by osiągnąć sukces. Sama pochodzę z Łysej Góry, nasza wieś liczy zaledwie 2000 mieszkańców – i się udało. Marzyłam o tym medalu jako dziecko i teraz w wieku dorosłym, po ciężkiej pracy i niepoddawaniu się, mam ten medal w ręce. To jest bardzo, bardzo ważnym przesłaniem, żeby się nigdy nie poddawać, dążyć do celu – przekonuje Ogar-Hill.

REKLAMA (2)
Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze