W Tokio Polki wygrały trzy z dziesięciu wyścigów eliminacyjnych. Wcześniej jednak wyniki wyścigów dziewiątego i dziesiątego – w których zajęły dopiero piętnaste miejsce – znacznie skomplikowały ich sytuację. W rezultacie nasz zespół stracił drugą pozycję w klasyfikacji. Dlatego na koniec stawka była bardzo wysoka. Głównym zadaniem w podwójnie punktowanym finale było utrzymanie pozycji medalowej. Dystans do prowadzących Brytyjek Hannah Mills i Eilidh McIntyre był właściwie nie do odrobienia – wynosił aż osiemnaście punktów. Jednak tylko czterech punktów w klasyfikacji brakowało naszym zawodniczkom do Francuzek, Camilli Lecointre i Aloise Retornaz. Trzeba było wciąż uważać na żeglarki ze Słowenii, których oddech Polki czuły na plecach.
Do ostatniego wyścigu wystartowały bardzo mocno. Na początku prowadziły, następnie nieco straciły i przez większą część dystansu zajmowały czwartą, piątą lokatę. To dawało im brązowy medal. Choć wydawało się, że Francuzki kontrolują sytuację, Polki zaliczyły jednak fantastyczny finisz. Wyprzedziły zarówno Francuzki, jak i Brytyjki. Tak zdobyły siódmy medal dla Polski w Tokio.
– To oczywiście olbrzymi sukces – zdobycie medalu. Wiem, że Jola pracowała na to od najmłodszych lat. I ten pełen emocji wyścig finałowy był tego zwieńczeniem. Jesteśmy z niej ogromnie dumni. To pierwsza osoba z naszego terenu, która osiągnęła taki sukces. To, jak trudno zdobyć medal olimpijski pokazuje miarę tego sukcesu – podsumowuje Tomasz Gurgul.
39-letnia Jolanta Ogar-Hill reprezentuje od dwóch sezonów klub UKŻ Wiking Toruń. Mieszka głównie na Majorce, odwiedza jednak powiat brzeski i Łysą Górę. Zdradza też, że wszystkie jej medale przechowywane są w domu u mamy. Prawdopodobnie zatem także i olimpijski krążek znajdzie tam swoje miejsce.


















![Tłum tarnowian powitał Aleksandrę Kałucką w rodzinnym mieście [ZDJĘCIA]](https://www.temi.pl/wp-content/uploads/2024/08/TP9_4050-218x150.jpg)




