Remont z przeszkodami

0
lesna brzesko
lesna-brzesko
REKLAMA

Przypomnijmy, kiedy znany był już przybliżony termin oddania do użytku odcinka autostrady Szarów-Brzesko, Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad wystąpiła do starostwa z prośbą, aby to zgodziło się na przekształcenie Leśnej w tymczasowy zjazd. Prośba podparta została poważną kwotą – 11,5 miliona złotych miało wystarczyć na przystosowanie drogi.
– Taka okazja trafia się niezbyt często, więc skorzystaliśmy z niej natychmiast. W umowie zastrzegliśmy, że zjazd tymczasowy ma funkcjonować tylko do końca 2014 roku. Wiedzieliśmy, że droga zostanie wyremontowana w bardzo wysokim standardzie i nie będziemy musieli do niej dokładać przez długie lata – mówi starosta Andrzej Potępa.
Ale remont nie okazał się sprawą łatwą. Kiedy burmistrz wydał decyzję środowiskową, od razu została ona oprotestowana przez Stowarzyszenie Miłośników Ziemi Kopaliny, a sprawa przekazana została do Samorządowego Kolegium Odwoławczego w Nowym Sączu. I nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, bo protesty mieszkańców się zdarzają, gdyby nie fakt, że działacze stowarzyszenia za punkt honoru postawili sobie udaremnienie remontu. Do SKO stale wysyłali listy z coraz to nowymi żądaniami i skargami.
– Sprawa zrobiła się na tyle poważna, że GDDKiA zaczęła nas straszyć, że jeśli remont nie zacznie się w określonym terminie, cofnie nam dotację – dodaje starosta. – A żądania ludzi stawały się coraz bardziej absurdalne. Pikanterii całej sprawie dodawał fakt, że o uniemożliwienie remontu walczyło zaledwie kilka osób. Większość była za tym, aby drogę naprawić, wysłali nawet pismo do SKO, ale nie zostało rozpatrzone. Ostatecznie, dosłownie za pięć dwunasta, dostaliśmy zgodę na rozpoczęcie remontu, pod warunkiem jednak, że wykonamy jeszcze dwie ekspertyzy. Zostało to zrobione, ogłosiliśmy przetarg i firma weszła na plac budowy.
Prezes Stowarzyszenia Miłośników Ziemi Kopaliny, Władysława Migda, nie dała jednak za wygraną. Jak tylko remont się zaczął, wystosowała pismo do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego, że prowadzony jest niezgodnie z prawem. Na szczęście dla samorządu zapomniała wnieść opłatę i sąd skargę oddalił. To jej jednak nie powstrzymało, wysłała dwa kolejne listy. Jeden z nich zaadresowany był do prokuratury i zawierał przypuszczenia autorki, że ruch na Leśnej odbywać się będzie nielegalnie, w drugim, wysłanym do Wojewódzkiego Inspektora Nadzoru Budowlanego, nadawczyni żądała natychmiastowego wstrzymania remontu, bo sprawę… prowadzi prokuratura.
– Gdy myślę o tym, co by się stało, gdyby urzędnicy natychmiast zareagowali na te pisma, to włos mi się jeży na głowie – przyznaje starosta. – Drogi praktycznie już nie było, bo została całkiem rozebrana, i pieniędzy też nie, bo w momencie wstrzymania robót GDDKiA na pewno by nam ich nie przekazała, na pewno zbankrutowałaby firma remontująca. Na szczęście sprawa zakończyła się kilkoma telefonami. Nie wiem, co powodowało panią prezes, bo przez dwa lata sprawa remontu była badana pod każdym kątem i nie było najmniejszego powodu, aby go wstrzymywać. Teraz możemy już spać spokojnie.
Prezes Władysława Migda nie wyraziła zgody na rozmowę.

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze