
Ci ostatni twierdzą, że narzucona przez władze powiatu przeprowadzka doprowadzi do tego, że wiele osób zostanie zmuszonych do rezygnacji z udziału w terapii, bo zły stan zdrowia nie pozwoli im na dojazdy do oddalonej o kilkanaście kilometrów Łysej Góry. Starosta zapewnia, że przeprowadzka przyczyni się nie tylko do poprawy warunków lokalowych ŚDS, ruch ten pozwoli na zwiększenie liczby miejsc w hospicjum i zakładzie opiekuńczo-leczniczym. Nie bez znaczenia jest fakt, że dzięki temu pracę znajdzie nawet 10 osób.
– Uważamy, że decyzja przeniesienia ośrodka będzie bardzo krzywdząca dla niepełnosprawnych. Będzie to także zaprzepaszczeniem wieloletniej pracy zespołu wpierająco- aktywizującego oraz środków finansowych, które zostały przeznaczone, by ośrodek spełniał standardy stawiane tego typu placówkom – twierdzą pracownicy ŚDS. Twierdzą oni, że zły stan zdrowia nie pozwoli podopiecznym na dojazdy, a problem ten może dotyczyć nawet połowy uczestników. Dla tych osób będzie to skutkowało ponowną izolacją społeczną, a tym samym pogorszeniem stanu zdrowia i samotnością.
Starosta broni swojej pozycji i twierdzi wręcz, że protest pracowników jest nieuzasadniony, a ich obawy są nieco na wyrost. – Wyprowadzenie domu samopomocy z budynku starego szpitala jest szansą na rozwój aż trzech placówek, w tym także tej, której pracownicy teraz protestują. Nie możemy takiej możliwości zaprzepaścić. Z reguły wszelkie zmiany przyjmowane są bez entuzjazmu, jednak aby je zrozumieć, należy przyjrzeć się im w szerszym kontekście i nie patrzeć jedynie na swoje korzyści – mówi Andrzej Potępa.
W budynku starego szpitala mieszczą się hospicjum, zakład opiekuńczo-leczniczy i Środowiskowy Dom Samopomocy. Dwie pierwsze placówki zajmują pierwsze i drugie piętro, ŚDS parter. – Placówki lecznicze mają łącznie 44 łóżka i, jak się okazuje, jest to zdecydowanie za mało. Nie ma tygodnia, aby do mnie czy do dyrektora szpitala nie zgłaszali się zrozpaczeni krewni ciężko chorych, także terminalnie, którzy proszą nas o pomoc. Ludzi nie stać na porzucenie pracy ani na wynajęcie prywatnej pielęgniarki do opieki nad bliskimi. Zresztą większość tych chorych musi znajdować się na oddziale, bo potrzebują specjalistycznego sprzętu – tłumaczy starosta.
Władze powiatu brały pod uwagę możliwość poszerzenia budynku lub budowę nowego, lecz takie rozwiązanie wymagałoby ogromnych nakładów finansowych, na co starostwa nie stać, i czasu, którego nie mają chorzy i ich rodziny. Po wyprowadzeniu Środowiskowego Domu Samopomocy, który zajmuje parter budynku, wystarczy miejsca, aby liczba łóżek w hospicjum i w zol zwiększyła się o ponad dwadzieścia. Dodatkowo kilka osób znajdzie tam pracę.
Przepisy pozwalają na to, że w tego typu ośrodkach może przebywać 60 podopiecznych. – W Brzesku jest tylko 45, bo na więcej nie pozwalają warunki lokalowe. Gdy dom przeniesiony zostanie do Łysej Góry, będzie więcej miejsca, bez problemu zwiększona zostanie liczba niepełnosprawnych objętych opieką. Piętnastu podopiecznych więcej oznaczać będzie konieczność zatrudnienia kilku osób. Nie jest prawdą, co sugerują pracownicy ŚDS, że wielu podopiecznych nie będzie mogło dojeżdżać do Łysej Góry ze względu na stan zdrowia. Już teraz dowozimy, zupełnie za darmo, większość podopiecznych z tak odległych miejscowości jak Wojnicz czy Biadoliny Szlacheckie. Z Brzeska do Łysej Góry jest zaledwie kilkanaście minut jazdy, mamy nowoczesny autobus przystosowany do przewozu niepełnosprawnych. Fakt, że w ciągu ostatnich kilku lat dołożyliśmy do ŚDS z własnego budżetu, świadczy o tym, że bardzo zależy nam na utrzymaniu placówki na wysokim poziomie – dodaje starosta.
Aby dom samopomocy mógł zostać przeniesiony do Łysej Góry, w budynku szkoły należy zamontować windę. Starostwo ma już gotowy projekt i pozwolenie na budowę, złożyło także wniosek do PFRON o dofinansowanie prac. Po wyprowadzce placówki w budynku starego szpitala natychmiast rozpoczęte zostaną prace mające na celu poszerzenie hospicjum.























