
– W brzeskim getcie w tragicznych warunkach sanitarnych na niewielkim terenie stłoczono około siedmiu tysięcy Żydów. Panował wielki głód i strach, każdego dnia spodziewaliśmy się najgorszego – opowiada uczestnik tamtych wydarzeń, trzynastoletni wówczas Dov Landau. Przed wojną z całą rodziną mieszkał w Brzesku, jego dziad i ojciec byli kupcami. – We wrześniu 1942 roku, gdy coraz głośniej mówiło się o likwidacji getta, pracowałem na dworcu kolejowym, jako zatrudniony mogłem opuszczać teren getta. Dzięki temu udało mi się zorganizować ucieczkę dla siebie i mojego ojca, reszta rodziny została w Brzesku, nikt nie przeżył. Kilkunastoletni Dov z ojcem zdołali przedostać się do Bochni, ale tragedii nie uniknęli – rok później zostali wywiezieni do obozu koncentracyjnego. Kiedy rozpoczęła się likwidacja getta w Brzesku, część Żydów – chorych, starych i niezdolnych do podroży, zabito na miejscu, reszta trafiła do obozów koncentracyjnych w Auschwitz, Majdanku i Bełżcu. Z blisko siedmiotysięcznej społeczności uratowało się zaledwie 200 osób.
Pod tablicą pamięci znajdującą się przy ulicy Puszkina modlitwę ekumeniczną odmówił ksiądz Franciszek Kostrzewa. – W czasie modlitwy wspominałem tamte straszne czasy głodu, strachu i śmierci. Pamiętam, jak Niemcy wyciągali Żydów z domów i zabijali ich strzałem w głowę, te obrazy stale mam przed oczyma, już nigdy o nich nie zapomnę. Nigdy już nie wyrzucę z myśli i serca tragicznego pochodu Żydów pędzonych przez Niemców na stację kolejową, skąd w towarowych wagonach odwiezieni zostali do miejsca swojej śmierci – mówił ksiądz.
Przed II wojną brzescy Żydzi zajmowali się kupiectwem i rzemieślnictwem, ale byli wśród nich nauczyciele, sędziowie i lekarze, już na przełomie XIX i XX wieku Heloch Klapcholtz został burmistrzem Brzeska. Izraelici prowadzili szkoły, związki kulturalne i organizacje charytatywne, mieli swoją bibliotekę, czytelnię i kluby sportowe. Brzesko słynne było w całym żydowskim świecie jako miejsce kultu rabina Arie Lipschitza (zmarłego w 1846 roku), który był uczniem sławnego cadyka Jaakowa Icchaka Horowica, zwanego Jasnowidzem (Widzącym) z Lublina. W marszu pamięci wziął udział potomek Lipschitza, rabin Herman Goldberger.
Współorganizatorami marszu pamięci byli Anna i Bogdan Brzyscy z Krakowa, którzy od dwóch lat opiekują się brzeskim cmentarzem żydowskim. Wspólnie z mieszkańcami Brzeska oraz uczniami szkół średnich utrzymują porządek na nekropolii.























