Zalało z powodu… burmistrza

0
jadowniki zalalo
jadowniki-zalalo
REKLAMA

Zdaniem autorów ulotki, burmistrz nie dba o cieki wodne, rowy melioracyjne i przepusty. Komitet informuje ludzi, że to burmistrz musi wypłacać odszkodowania, a jeśli nie będzie chciał tego zrobić, to mieszkańcy powinni wynająć kancelarię adwokacką i złożyć pozew zbiorowy w sądzie.
Burmistrz twierdzi, że treść ulotki to stek bzdur i złożył zawiadomienie na policję o działaniu na jego szkodę. Problem jednak w tym, że zanim uda się przekonać mieszkańców, iż rozprowadzane informacje są nieprawdziwe, minie sporo czasu. Część poszkodowanych, przede wszystkim z Jadownik, którzy ucierpieli najbardziej, jest zdania, że sporą winę ponoszą władze gminy, które od lat zaniedbują regulację rzek oraz wydają pozwolenia na budowy domów na terenach zalewowych. Burmistrz zapowiada, że na zebraniach wiejskich i osiedlowych informował będzie szczegółowo o tym, kto w gminie odpowiada za utrzymanie cieków wodnych.
Są miejscowości w gminie, które w tym roku już kilka razy ucierpiały w wyniku silnych opadów. Pamiętnego 21 czerwca, kiedy na metr kwadratowy spadło 75 litrów wody, doszło do tragicznych w skutkach podtopień głównie w Jadownikach i Brzesku, chociaż żywioł nie ominął także Jasienia, Poręby Spytkowskiej i Wokowic.
– Takiej tragicznej sytuacji nie było u nas we wsi nawet w czasie powodzi tysiąclecia w 1997 roku – mówi sołtys Jadownik, Jarosław Sorys. – Wtedy z koryt wyszły rzeki, teraz powódź była wynikiem gwałtownych i intensywnych opadów. Gromadziło się tyle wody, że jej nadmiaru nie przyjmowały już koryta rzek i rowy, w wyniku czego ucierpiało ponad sto gospodarstw. Straty w wielu z nich są ogromne, ludzie potracili dorobek całego życia.
Zupełnie naturalną reakcją poszkodowanych jest szukanie winnych, nic więc dziwnego, że ulotka, która rozprowadzana była już kilka dni po tragicznych wydarzeniach, trafiła na podatny grunt.
– Strażacy przyjechali z workami i piaskiem, ale było już po deszczu i woda już była w domu, więc te działania były prowadzone za późno – skarży się pan Stanisław, mieszkaniec Jadownik. – Nikt nie informował nas o tym, że będą takie opady, gdybym wiedział o tym wcześniej, to sam bym się zabezpieczył i nie czekałbym na pomoc gminy i strażaków. Już po kilku minutach deszczu zalało mi cały dom, musiałem wyrzucić większość mebli, remont będzie kosztował krocie. Dom mam ubezpieczony, ale zanim dostanę pieniądze, minie pewnie kilka tygodni. W podobnej sytuacji są moi sąsiedzi, którzy stracili wszystko, wielu z nich nie ubezpieczyło domów, więc nie wiadomo, skąd wezmą pieniądze na remont. Kiedy dostałem ulotkę, zastanawiałem się, czy nie skorzystać z rad, które się w niej znajdowały, zobaczę, co będą robić sąsiedzi.
Inni mieszkańcy Jadownik mówią, że Grodna praktycznie od dziesiątków lat nie jest regulowana i czyszczona, a ludzie zrobili z jej brzegów wysypisko śmieci. Ich zdaniem o pomstę do nieba woła stan rowów melioracyjnych, które są nieczyszczone i poobrywane.
– Jest prawdą, że ogromna część mieszkańców nie ma wiedzy o tym, kto jest właścicielem rzek i potoków i kto jest odpowiedzialny za ich utrzymanie. Leżą na terenie gminy, więc naturalnym jest, że to do władz gminy kierowane są pretensje w chwili, gdy dzieje się coś złego – mówi przewodniczący Rady Miejskiej w Brzesku, Tadeusz Pasierb. – W budżecie gminy nie mamy pieniędzy na regulację rzek, bo jest to zadanie wojewody i Wojewódzkiego Zarządu Melioracji i Urządzeń Wodnych. W ubiegłym roku po wielkich bataliach milion złotych wojewoda przeznaczył na uregulowanie odcinka Uszwicy w Brzesku i odcinka Grodnej w Jadownikach. To jest kropla w morzu potrzeb, dlatego zwróciliśmy się z apelem do władz wojewódzkich, aby przeznaczyły dodatkowe pieniądze na zabezpieczanie rzek. Jeżeli tego nie zrobią, sytuacja będzie się pogarszać.
O ile poszkodowani zwracają uwagę na straty, jakie ponieśli, o tyle włodarze gminy zastanawiają się nad wydźwiękiem społecznym, a nawet i politycznym anonimowej ulotki.
– Jej autorzy ewidentnie wprowadzają ludzi w błąd i jestem przekonany, że robią to celowo po to, aby mi zaszkodzić – utrzymuje burmistrz Wawryka. – Każdy, kto choć trochę orientuje się w sprawach samorządu, wie, jakie gmina ma kompetencje i co w czasie powodzi może, i powinna zrobić, i jak pomagać mieszkańcom. Tymczasem ulotka świadomie oszukuje ludzi, bo jest oczywistym, że nawet gdyby poszli do sądu i zażądali ode mnie pieniędzy za poniesione straty, to każdy sąd oddali powództwo. Mieszkańcy są coraz bardziej wykształceni w kwestii działania władz i wiedzą, czego mogą od nas oczekiwać, ale jestem przekonany, że jest spora grupa takich, którzy nie wiedzą, z jakich praw mogą skorzystać. I do nich głównie skierowana jest owa ulotka. Najprawdopodobniej już rozpoczęła się w Brzesku kampania wyborcza.
Burmistrz nie chce mówić, czy ma jakieś podejrzenia co do ewentualnych autorów ulotki.
– Zawiadomiłem policję o działaniu na szkodę władz gminy i oczekuję, że nazwiska autorów ustalą organa ścigania – dodaje.

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze